Był i go nie ma
Po niecałych pięciu miesiącach pracy trener Liam Rosenior został zwolniony z Chelsea.
Jezu, co my gramy? – zdaje się myśleć na boisku w Brighton bramkarz Robert Sanchez. Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
ANGLIA
Beznadziejnie. W taki sposób zaprezentowali się The Blues we wtorkowym starciu z Brighton, przegrywając w delegacji 0:3 i będąc stroną niepodważalnie gorszą. Nie oddali nawet strzału celnego, w czym na pewno nie pomogło dosyć specyficzne ustawienie, w którym było tylko dwóch typowo ofensywnych graczy – skrzydłowy Pedro Neto (w lidze 5 goli i 4 asysty) i rezerwowy przez większość sezonu napastnik Liam Delap (gol i asysta). Brighton tym samym wyprzedziło The Blues w tabeli, oddalając ich od strefy pucharowej. Chelsea przegrało 7 z 8 poprzednich spotkań na wszystkich frontach, ogrywając w tym czasie tylko trzecioligowe Port Vale. W 6 z tych meczów nie strzeliło gola, a ostatni raz do siatki w Premier League trafiło 4 marca, gdy wygrało – zaskakująco wysoko, zważając na realia – 4:1 na wyjeździe z Aston Villą. Co do ligi zresztą, to 5 kolejnych przegranych stanowi najgorszą serię The Blues od... 1912 roku!
Fatalne rezultaty niosą za sobą konsekwencje nie tylko w tabeli. Liam Rosenior został wczoraj zwolniony z funkcji trenera. 41-letni Anglik – który na konferencji zdążył jeszcze skrytykować postawę zawodników, używając takich sformułowań, jak m.in. „dramatyczny” – został zatrudniony na Stamford Bridge na początku stycznia, zastępując Enzo Marescę, przechodząc tam z francuskiego Strasbourga, należącego do tej samej grupy właścicielskiej. Zaczął nieźle, ale im dalej w las, tym było więcej drzew. Niektórzy co prawda współczują Roseniorowi sytuacji; tego, że objął zespół w trudnym momencie, że z Brighton musiał sobie radzić bez wielu zawodników (kontuzjowany ostatnio Brazylijczyk Estevao chyba będzie musiał pożegnać myśl o wyjeździe na mistrzostwa świata). Problemy były też poza boiskiem, jak wspominana ostatnio na naszych łamach sprawa zawieszenia Enzo Fernandeza czy kontrowersja z... fryzjerem Marca Cucurelli, który w swoich mediach społecznościowych ujawnił, że w meczu z Brighton nie zagrają gwiazdy drużyny: Joao Pedro i Cole Palmer. Wpis szybko co prawda usunął, ale mleko się rozlało.
Od razu po przegranej z Brighton Rosenior miał pożegnać się ze sztabem, nie przeprowadził też rozmowy pomeczowej z zawodnikami. Drużynę poprowadzi tymczasowo asystent Callum McFarlane, a nie wiadomo jeszcze, kto obejmie ją na stałe – na razie w luźny sposób padają bardzo mocne nazwiska, jak Cesc Fabregas (Como) czy Diego Simeone (Atletico).
Piotr Tubacki
