Buldogi pod dywanem

POWRÓT DO KORZENI - felieton Michała Listkiewicza

Legendarny premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill, mówiąc o sytuacji politycznej w stalinowskiej Rosji wspominał o walce buldogów pod dywanem. Miał na myśli czołowych polityków i wojskowych, którzy nie przebierali w środkach, rywalizując o względy wąsatego wodza. Wydaje się, że podobna sytuacja ma obecnie miejsce w największym polskim związku sportowym, czyli piłkarskim. Znajome jaskółki i wiewiórki donoszą, że we władzach PZPN uformowały się koterie nie pałające do siebie miłością, a lojalność i szacunek do bogatej historii tej organizacji to pojęcia zapomniane. Zapowiadane od dawna muzeum historii polskiego futbolu wciąż w powijakach. Gdyby nie wspaniali ludzie z muzeum polskiego sportu, to nikt nie miałby szansy obejrzenia starych filmów i zdjęć z czasów największych sukcesów drużyn Górskiego i Piechniczka, że o przedwojennych czasach nie wspomnę. Piłka klubowa(zawodowa) i terenowa (amatorska) powinny ciągnąć zaprzęg w jednym kierunku, działać na zasadzie naczyń połączonych. Tymczasem obserwujemy piłowanie gałęzi, na której siedzą panowie działacze z jednej i drugiej strony barykady.

Gdyby chociaż wyniki sportowe jako tako się zgadzały... Reprezentacja i reprezentujące nas w Europie kluby nie rozpieszczają kibiców, co bardzo utrudnia odbudowę wizerunku federacji. Tak było, jest i będzie. Wzmagają się ataki nie tylko pojedynczych ratlerków medialnych, lecz także większych czworonogów ras pitt bull czy rottweiler. Przeżyłem rządy wielu prezesów PZPN i sam nim byłem przez prawie dekadę, ale takiego zamieszania w bliskiej mi organizacji nie pamiętam. Jako jej prezes honorowy apeluję o opanowanie złych emocji i wyprowadzenie piłkarskiego okrętu na bezpieczne wody. Jak powszechnie wiadomo zgoda buduje, a niezgoda rujnuje, ta dewiza wielu już pomogła na przestrzeni dziejów.

Wzorem dla wszystkich jest Polski Związek Piłki Siatkowej. Światły i charyzmatyczny prezes Sebastian Świderski kieruje nim na takim poziomie jaki prezentował kiedyś na siatkarskich parkietach. Wyniki sportowe zawsze są pochodną świetnego zarządzania i szkolenia, nie biorą się znikąd. Brak wyników takoż. Świderski będzie rządził dyscypliną do roku 2029, na jego przykładzie warto się zastanowić nad zniesieniem przepisu ograniczającego kadencje prezesów związków sportowych do dwóch. Po co zastępować kogoś, kto świetnie rządzi? Z kolei kiepskiego szefa delegaci obalą przy pierwszej okazji. Ten kaganiec dla prezesów wymyślili posłowie, którzy nierzadko siedzą w poselskich ławach przez dziesięciolecia z bardzo różnymi efektami. Nie mam nic do Cezarego Kuleszy, nie śpiewam w chórze jego krytykantów (nie mylić z krytykami), ale gdy w drużynie nie wszyscy dążą do wspólnego celu, to jej kapitan powinien przywołać towarzystwo do porządku. Tak robił Grzegorz Lato na boisku, nie zawsze używając słów tylko parlamentarnych.

Kibice Legii nie od dzisiaj kpią sobie z sympatyków słabszego - nie ma co ukrywać – rywala, czyli Polonii. Gdy nie są w stanie wykazać wyższości historycznej czy intelektualnej, to sięgają po frekwencję. Polonię zakładali wielcy Polacy z rodów Gebethnerów i Lothów, Legię żołnierze, ale to nie ma dziś żadnego znaczenia . Na Legię chodzi ponad 20 tysięcy ludzi, na Polonię 10 razy mniej, ale to kiepski argument w sytuacji, gdy ta druga gra o klasę niżej na obskurnym miejskim stadionie, a afiszowanie się z byciem jej kibicem grozi pobiciem pod szkołą czy w tramwaju. W Warszawie i Krakowie, miastach aspirujących do miana bardzo kulturalnych antagonizmy klubowe przeradzają się w przemoc, a nawet bandytyzm. Na miejscu Polonistów przestałbym zwracać uwagę na „kolegów” z Czerniakowa, a na zaczepki reagować pytaniem: lepiej iść na koncert Grzegorza Turnaua czy Antosia Szprychy? Na tego drugiego przyjdzie więcej fanów i co z tego? Czy gra lepszą muzykę? O gustach się nie dyskutuje.

Kilka dni temu kibice Legii pochwalili się podświetlonym na czerwono-biało-zielono Pałacem Kultury i Nauki w centrum stolicy. Co za nieuctwo , przecież chodziło o rocznicę tragicznego Powstania Węgierskiego 1956. Trochę wstyd, nawet wagarowanie na lekcjach historii nie może być usprawiedliwieniem.

Mamy za sobą zmianę czasu na zimowy. Dla krótkiej przyjemności, czyli jednej dłuższej nocy pod cieplą kołdrą skazujemy się na posępne popołudnia. To przykład indolencji tak chwalonej Unii Europejskiej (sam jestem jej zwolennikiem). Kilka lat temu zapadła decyzja o likwidacji zmiany czasu, ale nikt nie jest w stanie wprowadzić jej w życie. Może trzeba podwoić liczbę 720 europosłów? Kto za to zapłaci? Pani, pan, społeczeństwo zapłaci, jak w „Rejsie” Marka Piwowskiego.

Lubię wizyty w szkołach, przy młodych ludziach sam czuję się młodszy. Zauważyłem, że dzieci na wsiach i w małych miasteczkach są inne niż te wielkomiejskie. Skromne, grzeczne, ciekawe świata. Do Mostów pod Goleniowem zaprosił mnie Zbyszek Tarczykowski, w polskim szczypiorniaku postać ceniona i lubiana. Tylu mądrych pytań i uśmiechniętych twarzy dawno nie spotkałem. Tam urodził się w skromnej rodzinie 14-letni Oliwier, dziś nadzieja Pogoni Szczecin. Podałem mu przykłady wielkich piłkarzy, którzy zaczynali tak jak on: na wiejskim boisku położonym obok biednego gospodarstwa. Życzę temu fajnemu chłopcu, by poszedł w ślady Roberta Lewandowskiego, Jacka Krzynówka, Kuby Błaszczykowskiego, braci Brożków, oni też zaczynali w takich miejscach jak zachodniopomorskie Mosty.

O koncercie Grzegorza Turnaua wspomniałem wcześniej też dlatego, że miałem zaszczyt być na jego koncercie w urokliwej winnicy Baniewice między Szczecinem i Gorzowem. Pięknie wyśpiewane mądre i wzruszające słowa to świetny lek na jesienną chandrę. A przy okazji oczywiście porozmawiałem z wielkim artystą o sporcie z krakowskim futbolem na czele. Kultura i sport mają naprawdę wiele wspólnego.

Nawet w swoim „mateczniku”, na stadionie w Białymstoku, prezes PZPN spotyka się z krytyką. Fot. Michał Kość/PressFocus.pl

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się