„Buki” miały rację!
Na polskiej scenie Ligi Mistrzów dzieją się rzeczy, o których - jak pisał Szekspir w „Hamlecie” - nie śniło się filozofom! Nafciarze po raz trzeci w tym roku ograli katarsko-francuskich krezusów.
Elohim Prandi dwoił się i troił, ale Zoltan Szita z kolegami dali radę fenomenalnemu reprezentantowi Trójkolorowych. Fot. PAP / EPA
LIGA MISTRZÓW
Dziewiąta kolejka zakończyła się w czwartek i był to wieczór pełen emocjonujących, dynamicznych oraz trzymających do ostatnich chwil w napięciu konfrontacji.
Polska górą!
W „meczu tygodnia” pomiędzy Fuechse Berlin a Veszprem wyrównana walka trwała do 50 minuty, kiedy mistrzowie Niemiec przejęli inicjatywę, odnotowując 9. z rzędu zwycięstwo w grupie A. Z kolei w grupie B trzy spotkania dostarczyły zupełnie innych wrażeń. O ile Barcelona zdobyła łatwe punkty z GOG, o tyle Paris Saint-Germain po raz drugi w sezonie przegrało z Orlen Wisłą Płock, a Pick Szeged musiał czekać do ostatnich sekund, by złamać opór ekipy z Zagrzebia.
Podsumowując - niemieccy liderzy grup zachowali miano niepokonanych i są już w najlepszej ósemce. Pewni awansu do bez rozgrywania dodatkowych meczów mogą się czuć Barcelona oraz broniący trofeum, SC Magdeburg. Nas cieszy fakt, że ta seria była bardzo udana dla polskich zespołów. Industria Kielce pokonała u siebie z Dinamo Bukareszt 34:32 i zachowała 6. miejsce w grupie A, a Nafciarze - po zdobyciu Paryża (30:29) - utrzymali 3. pozycję w grupie B. Przypomnijmy, że w lutym - w meczu fazy grupowej poprzedniego sezonu - wygrali w stolicy Francji 31:28, a w obecnej kampanii u siebie 35:32. W tym roku zaplanowano jeszcze jedną kolejkę, a później nastąpi przerwa przeznaczona na mistrzostwa Europy (15 stycznia - 1 lutego).
Mimo szaleństw Prandiego
Płoccy kibice dożyli czasów, w których ich Nafciarze są faworytami starcia z mistrzami Francji i to bez względu na to, czy grają w Orlen Arenie, czy w legendarnej Stade Pierre de Coubertin w Paryżu! Tak przynajmniej twierdzili bukmacherzy. W swoich zakładach więcej płacili za zwycięstwo paryżan, drużyny, która w historii występów w Lidze Mistrzów wygrała 9 pierwszych spotkań z Nafciarzami, a 3 ostatnie przegrała! Rozochoceni dwoma poprzednimi wyczynami mistrzowie Polski już na parkiecie w stolicy Francji udowodnili, że przewidywania „buków” nie były bezpodstawne.
PSG to przecież wciąż klasowy zespół, nawet gdy musi sobie radzić bez swojej polskiej gwiazdy, kontuzjowanego Kamila Syprzaka, więc droga do zwycięstwa nie mogła być łatwa i naturalnie nie była. Prezentując charakterystyczną silną defensywę, z Mirko Aliloviciem między słupkami, Wisła od razu przejęła kontrolę nad wynikiem i utrzymała ją przez całą pierwszą połowę. Płocczanie prowadzili od 1 minuty. Momentami nawet pięciom bramkami, a remis na tablicy wyników był tylko trzy razy, a początku spotkania. Mimo że szalał Elohim Prandi, który zdobył 6 bramek w premierowej odsłonie, do przerwy Wiślacy powiększyli przewagę do czterech goli, a mogła być ona większa, gdyby Melvyn Richardson w ostatniej sekundzie wykorzystał rzut karny.
Dobra zaliczka do przerwy
Na początku drugiej połowy mistrzowie Polski mieli wiele okazji, aby podwyższyć przewagę, ale nie udało im się wykorzystać wszystkich sytuacji, więc Paryż zbliżał się na trafienie. Gdy był już „w ogródku”, popełniał proste błędy i nie udawało mu się wyjść na prowadzenie. W końcówce Allilović zanotował kilka ważnych interwencji, a Gergo Fazekas zdobył zwycięskiego gola na 30 sekund przed końcowym gwizdkiem. Po meczu długo trwała radość Biało-niebieskich. - Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, wypracowaliśmy sobie nawet w 29 minucie pięciobramkową przewagę, ale do szatni schodziliśmy z czterema golami zapasu - relacjonował dyrektor sportowy Orlen Wisły, Adam Wiśniewski. - Popełniliśmy sporo błędów rzutowych w trzecim kwadransie spotkania, lecz cały czas pilnowaliśmy wyniku.
W wąskim gronie
- Szalona była końcówka spotkania - ciągnął dyrektor Wiśniewski - którą rozegraliśmy bardzo rozważnie. Pomógł nam bardzo Mirko Alilović w bramce i nie daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwa. W Paryżu prowadzić nie jest łatwo, ale PSG też popełniało błędy; dobrze, że my ich popełniliśmy mniej. Mistrz Francji to utytułowana drużyna, z wieloma gwiazdami w składzie. Niewiele jest europejskich zespołów, które na swoim koncie mają zwycięstwo w Stade Pierre de Coubertin. My pokonaliśmy PSG w jego hali dwukrotnie - przypomniał na koniec były reprezentacyjny skrzydłowy.
Na koniec GOG
Następny mecz Orlen Wisła rozegra w najbliższy czwartek o 18.45. Przeciwnikiem płockiej drużyny będzie wicemistrz Danii GOG Gudme, z którym wygrała w 8. kolejce na wyjeździe 30:28.
Zbigniew Cieńciała
