Budowanie tożsamości
Dwa dość nieoczekiwane zagraniczne transfery wzmocnią siłę uderzeniową sosnowiczan.
Patryk Krężołek w Zagłębiu jest najskuteczniejszy i nie powiedział ostatniego słowa. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Jeżeli na piętnaście możliwych punktów zdobywa się jedenaście, przegrywając jedynie w Katowicach i tracąc „oczko” z obrońcami tytułu mistrzowskiego z Oświęcimia oraz wygrywa się z sąsiadami z tabeli w Krakowie oraz z Energą u siebie – to nic innego jak budowanie nowej tożsamości zespołu EC Będzin Zagłębia Sosnowiec. Drużyna z meczu na mecz rośnie w siłę i może się okazać wymagającym rywalem w play offie.
- Oczywiście, że walczymy o jak najlepsze miejsce, ale już teraz przygotowujemy się do play offu – mocno zaznacza kapitan zespołu, Michał Kotlorz. - Nasze wyniki tylko potwierdzają, że idziemy w dobrym kierunku.
Jeszcze miesiąc temu z niewielkim okładem mówiło się, że na każdą złotówkę patrzy się w klubie kilka razy nim ją się wyda. Gdy rozmowa schodziła na transfery, wówczas zapadała głęboka cisza lub słyszeliśmy: nie ma szans. Cichaczem sprowadzono do klubu Karola Pawlika, który na razie pełni bliżej nieokreślona funkcję, nazwijmy ją - doradcy czy też dyrektora operacyjnego. Z jego inicjatywy dokonano zmiany trenerów i w Sosnowcu pojawił się Fin Matias Lehtonen, który okazuje się niesłychanie skuteczny. Teraz dokonano dwóch transferów i do klubu zawitali: fiński napastnik Vaino Sirkia oraz Koreańczyk Sang Hoon Shin, którzy w meczu z Energą Toruń pokazali się z dobrej strony i mogą stanowić silne punkty drużyny.
- Przeanalizowaliśmy nasze potrzeby kadrowe i doszliśmy do wniosku, że transfery są niezbędne – odsłania kulisy przyjścia nowych graczy Karol Pawlik. - Przede wszystkim otrzymaliśmy zielone światło od właściciela sportowej spółki, czyli miasta. Prezydent Arkadiusz Chęciński, mocno zainteresowany wynikami hokeistów, dał przyzwolenie i zaczęliśmy się rozglądać za wzmocnieniami. Byliśmy w kontakcie z kilkoma agencja menedżerskimi, mieliśmy swoje oczekiwania. Ostatecznie trener dokonał wyboru i podpisaliśmy umowy z Finem i Koreańczykiem. Najważniejsze, by szybko się wkomponowali w szatnię i by wszyscy podążali w jednym kierunku.
Działacze sosnowieckiego klubu uważają, że najważniejszym zadaniem drużyny jest ustabilizowanie formy na wysokim poziomie. Ten miesiąc, jak na razie, jest udany, ale w poprzednich bywało różnie. W jednej potyczce z wyżej notowanym rywalem Zagłębie potrafiło grać jak równy z równym, zaś w kolejnej z przeciwnikiem niżej notowanym poniżej swoich możliwości. Najważniejsze, by teraz gra wyglądała mniej więcej tak samo. Nad tym pracuje trener Lehtonen, który lada dzień będzie miał stałego współpracownika. Pojawił się kandydat, ale jego nazwisko jest pilnie strzeżone, choć udało nam się ustalić, że to były reprezentant kraju z ciekawą przeszłością.
Zagłębie w najbliższy weekend ma teoretycznie łatwiejszych rywali: Sanok oraz Nowy Targ, a tuż przed przerwą reprezentacyjną wyjazd do Tychów. A po niej trzy mecze z kolejnymi tuzami.
- Najważniejsze, by zespół pokazał, że w drugiej części trzeba będzie się z nim liczyć – dodaje Pawlik. - Nieźle to wygląda i chyba kibice mają powody do zadowolenia, a rywale muszą poczuć respekt przed naszymi hokeistami. Oni są ambitni, mocno zdeterminowani i chcą pokazać swoje najlepsze oblicze
Jutro zapadnie decyzja czy będzie można liczyć w play offie na Romana Szturca. Przejdzie on ostatnie badania i ustalony zostanie plan rehabilitacji, którego nie da się przyśpieszyć. Niestety, sezon z głowy ma już Dominik Nahunko, bowiem przeszedł operację kolana i czeka go kilkumiesięczna praca, by powrócić do gry. Obaj przed kontuzjami byli ważnymi postaciami zespołu.
Zainteresowanie meczami hokeistów wcale nie słabnie i na trybunach Stadionu Zimowego jest komplet publiczności, a pojawiają się również fani drużyn przeciwnych.
(sow)
