Budowanie chemii

Druga wygrana Polek w pierwszym etapie kwalifikacji do EuroBasketu. Rumunki nie stanowiły dla naszej drużyny równorzędnego rywala.

Mecz z Rumunią nie należał do najtrudniejszych. Po spotkaniu zawodniczki rozdawały autografy i fotografowały się z kibicami. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

KWALIFIKACJE EUROBASKETU

W Sosnowcu spotkały się drużyny, które w ostatnich dekadach grały ze sobą bardzo rzadko. Statystycy na stronie FIBA odnotowali, że Polki i Rumunki po raz ostatni grały o punkty w roku... 1959. Było to na mistrzostwach świata w Moskwie, wtedy nieznacznie lepszy był nasz zespół, w którym pierwsze skrzypce grała znakomita Roma Olesiewicz.

Obecnie oba zespoły dzieli różnica kilku klas. Rumunia w światowym rankingu klasyfikowana jest na miejscu 63. za takimi "potęgami" jak Wyspy Dziewicze, Indie czy Tajlandia.

Z sobotniego spotkania uraz wykluczył Julię Niemojewską. W tej sytuacji obowiązki kapitana przejęła Klaudia Gertchen i od pierwszego gwizdka narzuciła inicjatywę - trafiła w 90 sekund trzy trójki, dała gospodyniom prowadzenie (9:0), które do końca spotkania mogły już tylko powiększać. O samym meczu za wiele więcej powiedzieć się nie da. Spotkanie było z gatunku "do jednego kosza". W pierwszej kwarcie Polki straciły 8 oczek, w drugiej 7! Do przerwy przewaga wynosiła 24 punkty (39:15). Tak złych wyników nie miał nawet dramatycznie słaby Azerbejdżan, który równo rok wcześniej Biało-czerwone rozgromiły także w Arena Sosnowiec. Już do przerwy trener Karol Kowalewski wprowadził na parkiet wszystkie swoje zawodniczki. - To było kolejne spotkanie, które pomogło nam zbudować chemię w drużynie - przyznała potem Anna Makurat, zdobywczyni 13 punktów.

W naszym zespole zadebiutowała utalentowana Dominika Ullmann. Dwudziestolatka była na boisku blisko 16 minut, zdobyła 2 punkty, miała 2 zbiórki, asystę i 2 przechwyty.

Po przerwie Polki nieco poluzowały grę w defensywie, dzięki temu przyjezdne mogły zdobyć nieco więcej punktów. Ostatecznie skończyło się na sukcesie różnicą 45 punktów. Najlepszą zawodniczką meczu była Kamila Borkowska, która jeszcze w ubiegłym sezonie grała w miejscowym Zagłębiu. W sobotni wieczór reprezentacyjna środkowa, która na co dzień występuje w greckim Athinaikosie, uzbierała 19 punktów i 8 zbiórek. - Lubię tę halę, fajnie, że znów mogłam tu zagrać. Mam nadzieję, że kibicom mecz się podobał, a my cieszymy się z kolejnego zwycięstwa - mówiła po meczu Borkowska. - Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika. W tego typu meczach trenerzy chcą zwykle coś przetestować. Wciąż było w naszej grze wiele błędów w ataku i obronie. Dalej jest nad czym pracować, aby było lepiej. Nieważne, jaki jest wynik, gra się zawsze do końca - dodała.

Tym razem siły mogły oszczędzać podstawowe zawodniczki - Stephanie Mavunga była na boisku 12 minut, a wspomniana Gertchen tylko 8. Ta ostatnia jednak mecz kończyła z drobnym urazem. - Nie było sensu trzymać ją dłużej na boisku. Dostałem jasny przekaz od sztabu medycznego – przyznał po meczu trener Kowalewski. - Dobrze jest zagrać z przeciwnikiem, od którego czujemy się mocniejsi. Szczególnie że latem nie mieliśmy czasu dla reprezentacji. Dziś byliśmy w stanie pewne rzeczy przećwiczyć. Takie spotkania też są ważne - ocenił.

Warto wspomnieć, że przed pierwszym gwizdkiem uhonorowano Agnieszkę Skobel, który po 16 latach zakończyła zawodniczą karierę.

Już we wtorek, w kolejnym meczu, Biało-czerwone podejmą , także w Sosnowcu, reprezentację Cypru. To zespół jeszcze niżej klasyfikowany od Rumunek...

Prawdziwych emocji możemy spodziewać się dopiero za rok, gdy w drugim etapie kwalifikacji do rywalizacji dołączą najlepsze zespoły Starego Kontynentu.

(pp)

◼  Polska - Rumunia 86:41 (26:8, 13:7, 24:10, 23:16)

POLSKA: Wojtala 2, Makurat 13 (2x3), Gertchen 9 (3x3), Mavunga 2, Telenga 5 - Szymkiewicz 12 (1x3), Borkowska 19 (1x3), Ullmann 2, Mielnicka 3, Pyka 3, Banaszak 9 (1x3), Rembiszewska 7 (1x3). Trener Karol KOWALEWSKI.

RUMUNIA: Virjoghe 6, Catinean 4, Armanu 11 (3x3), Irimia 2, Manea 1 - Lipovan 3 (1x3), Nan 2, Ghita 4, Orban 1, Ivan, Bobar 5 (1x3), Panait 2. Trener Catalin-Viorel TANASE.

W drugim meczu grupy C: Cypr - Słowacja 59:70.

1. Polska

2

4

148:96

2. Słowacja

2

3

125:121

3. Rumunia

2

3

116:148

4. Cypr

2

2

121:145

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się