Brazylio, co ty robisz?!
Rozmowa z Bartłomiejem Rabijem, specjalistą od piłki brazylijskiej, autorem książki „Podcięte skrzydła kanarka”
Fanom Kanarków marzy się szósty tytuł. To oczywiście możliwe, ale czy... realne?
- Na pierwszy rzut oka, po tym co ostatnimi laty przechodziła brazylijska reprezentacja - wydaje się to kompletnie nierealne. Z drugiej jednak strony - to drużyna, która pięciokrotnie zdobywała mistrzostwo, która prowadzona jest przez selekcjonera pięciokrotnie triumfującego w Lidze Mistrzów; nie można tego lekceważyć. Z pewnością ten zespół z meczu na mecz rośnie i coraz bardziej w siebie wierzy. Z pewnością w starciu ze Szkocją prezentował się lepiej niż z Marokiem. Kto wie, gdzie się zatrzyma... Faktem jest, że na tytuł Brazylijczycy czekają wyjątkowo długo, prawie ćwierć wieku. Po mistrzostwie w 2002 roku zatrzymują się ciągle w ćwierćfinałach, na mundialu u siebie w 2014 roku doszli do półfinału i było to traumatyczne przeżycie (1:7 z Niemcami, przyp. aut). Marzą o nowych sukcesach, ale czy to się może udać? Nie bardzo są podstawy, żeby wierzyć w coś więcej. Pamiętajmy jednak że dla Brazylii bycie
Czy można powiedzieć, że Carlo Ancelotti ogarnął ten bajzel, który rzeczywiście w brazylijskiej reprezentacji miał miejsce? Ciekawe, że na poprzednim mundialu w USA, w 1994 roku, przegrał w finale z Brazylią jako asystent z reprezentacją Włoch...
- Kto jak nie on? Po długo prowadzącym Brazylię Tito drużyna narodowa miała w krótkim okresie aż trzech szkoleniowców, którzy nie dali rady - Ramona Menezesa, Ramona Diniza i Dorivala Juniora. Ancelotti? Ewidentnie wie co robi. Praca w Brazylii dała mu nowe perspektywy, w futbolu klubowym osiągnął przecież wszystko. Charakterystyczne, że od początku pracy w Brazylii przetestował wielu piłkarzy, na mundial zabrał jednak aż 15 zawodników, którzy grali na poprzednich nieudanych dla Brazylii mistrzostwach. To o czymś świadczy. Ancelotti ceni doświadczenie, wziął tych, których zna z gry w Europie.
Jeszcze coś: wiadomo, że w Brazylii jest wiele autentycznych futbolowych gwiazd, ale kiedy kończą one kariery, właściwie odchodzą z futbolu, nie zostają wybitnymi trenerami. A przecież mogliby wykorzystać własne wspaniałe doświadczenia... Tak się jednak nie dzieje. Wolą błyszczeć na salonach, czy w telewizji. Prowadzą wygodne życie, po co im trenerka.
Jednocześnie doszło w Brazylii do ważnej zmiany: przez wiele lat pracowali tam jedynie miejscowi trenerzy. Dziwiłem się, że Brazylijczycy nie korzystają z doświadczeń trenerów zagranicznych choćby portugalskich. To jednak stało się nieaktualne. Po mistrzostwach w 2018 roku do Flamengo przyszedł jednak głównie kojarzony wcześniej z Benficą Jorge Jesus i odniósł sukces - wygrał mistrzostwo i Copa Libertadores. Odtąd ruszyła lawina... (Portugalczyk Abel Ferreira w Palmeiras, Argentyńczyk Luis Zubeldia we Fluminense, przyp. aut). W mojej opinii brazylijski futbol na tym tylko zyskuje, choć wiadomo, że brazylijscy trenerzy, jak choćby Wanderley Luxemburgo, były selekcjoner, będą się przeciw temu buntować. Jednak ta tendencja sprawiła, że brazylijska federacja zdecydowała się na zatrudnienie Ancelottiego. Zagraniczni trenerzy sprawiają, że brazylijska piłka ciągle się rozwija, nie stoi w miejscu.
Który z zawodników brazylijskich na tym mundialu podoba ci się szczególnie?
- Pistoletem z pewnością jest Vinicius. To typ latynoskiego zawadiaki, który chce zdobywać, zrobić raban, zyskać rozgłos i... iść dalej (uśmiech). Na razie jest skuteczny.
Gra ponoć w sposób, który wybrał mu Ancelotti. „Muszę częściej go słuchać" - miał roześmiany stwierdzić po ostatnim meczu ze Szkocją.
- Wydaje się, że to właśnie on wraz z rówieśnikami przejmuje władzę w kadrze. Pokolenie Neymara, Casemiro powoli, siłą rzeczy, odchodzi w cień. Ciekawe są perspektywy, bo wydaje się, że podczas następnego mundialu Brazylia będzie o tyle silniejsza, że prym będą wiedli piłkarze utalentowani, urodzeni w latach 2001-04.
Kto cię rozczarowuje?
- Casemiro właśnie... Ancelotti z jakichś powodów stawia na niego w pierwszym składzie, ale widać, że najlepszą formę fizyczną ten piłkarz ma już za sobą. Nie jest w stanie tak intensywnie pracować jak wcześniej.
Przeciw Szkotom zagrał Neymar, który wszedł w drugiej połowie. To powrót do reprezentacji po trzech latach przerwy. W dwóch wcześniejszych meczach nie wystąpił , dochodził do siebie po urazie.
- Nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Mówimy o 34-latku, który długo leczył kontuzję. Jeśli w tym wieku jedziesz na mundial, musisz imponować tężyzną fizyczną, a to ostatnie, co można o nim powiedzieć. Zwróćmy uwagę; od wielu lat nie ma sezonu, żeby nie miał kontuzji. Nie wiem, czy to presja federacji, czy może sponsorów spowodowała, że Neymar znalazł miejsce w reprezentacji i na ten mundial ostatecznie pojechał. Myślę, że w grę weszły kwestie marketingowe. Wiadomo, że w Santosie jest legendą, ale dziś to klub ledwie przeciętny. Poza przeszłością nie ma właściwie nic, co tłumaczyłoby ten wybór.
Brazylijskie fanki wierzyć będą w tę drużynę zawsze. ZAWSZE! Fot. PP/SIPA USA/PressFocus
Może jeszcze coś dać drużynie?
- Trudno powiedzieć. Może okazać się, że odpali w jakimś ważnym, przełomowym momencie i wtedy jego zwolennicy będą triumfować (uśmiech). Ale zauważmy - jeśli wielcy brazylijscy piłkarze mieli problem ze zdrowiem - jak Romario w 1998 roku czy Ronaldinho w 2010 - na mundial zwyczajnie nie jechali. Wiadomo, że to pilkarz wybitny, ale czy ma jeszcze wpływ na grupę? Wielu brazylijskich komentatorów rozczarowanych jest faktem, że pojechał Neymar, a nie któryś z młodych utalentowanych zawodników. Dziwi mnie przy tym, że biorąc Neymara Ancelotti wziął na mundial również Lucasa Paquetę, który na dziesiątce gra bardzo podobnie. Nie biega, nie broni... Świetna technika, doskonałe podanie, ale w dzisiejszym futbolu to za mało....
Do defensywny nie można mieć chyba większych zastrzeżeń, choć przecież bocznym obrońcom daleko do klasy Roberto Carlosa czy Cafu, którzy zresztą oglądają te mistrzostwa...
- Brazylia przed laty miała wybitnych skrajnych defensorów. Przez lata kojarzyli się z dynamicznymi rajdami, wychodzeniem na pozycję i obiegnięciem rywala. Rajd i obiegnięcie, rajd i obiegnięcie. Dziesięć razy w meczu się nie udało, ale dwa tak. Wystarczy! Ale to już niestety minęło, dziś takich obrońców Brazylia już zwyczajnie nie ma, już nie grają w tym stylu. Jeszcze jedno: w kadrze nominalnym prawym obrońcą jest tylko 35-letni Danilo, Musi dbać o siebie, sił musi starczyć, nie ma mowy żeby grał choćby jak Marokańczyk Achraf Haikimi. Miejsce w składzie ma też 35-letni lewy obrońca Alex Sandro. Znają się z Danilo doskonale, tylko co z tego? Pole manewru jest małe. Ancelotti z powodu kontuzji nie mógł powołać Caio Henrique i Vandersona z Monaco. Owszem, są też w tej formacji świetni stoperzy, Marquinhos czy Gabriel, ale... czy to wystarczy? Nie wiem.
Mogło trochę szokować jak Brazylijczycy środek pola oddali w meczu z Marokiem.18-letni Ayyoub Bouaddi pozamiatał...
- Nie było żadnego środka pola! To my przyzwyczajeni jesteśmy, że zawsze byli tam wielcy brazylijscy zawodnicy, ale dziś jest tam w tym względzie posucha. Brazylijczycy o tym wiedzą i świadomie środek pola oddają. Jak wspomniałem Casemiro to już nie ten Casemiro.
Czy Endrick ma szansę zawładnąć zbiorową wyobraźnią na tym mundialu? Na razie nie dostawał wielu szans. Zagrał w ostatnim meczu ze Szkotami.
- Wierzę w niego! To taki niepokorny kocur, dostrzegam w nim charakterystyczną drapieżność, którą bardzo lubię, jest przy tym ambitny. Bardzo podobała mi sie jego gra w Olympique Lyon, teraz wrócił do Realu, gdzie będzie chciał udowodnić przydatność Jose Mourinho. Jestem ciekaw jego postawy na tym mundialu. Mam wrażenie, że Ancelotti jakby go hamował, jakby chciał go rozzłościć, a potem wściekłego wypuścić na przeciwnika (uśmiech).
Jak do tej pory oceniasz mistrzostwa?
- Sportowo wygląda to bardzo zajmująco, dostrzegam mnóstwo świetnych momentów. Niestety tych meczów jest już zbyt dużo. Teraz sześć w nocy! Kiedy w ogóle mamy mieć czas żeby o nich rozmawiać?
Rozmawiał Paweł Czado
Mecze Brazylii na mundialu
◼ Maroko 1:1 (1:1) Vinicius Junior◼ Haiti 3:0 (3:0) Cunha - 2, Vinicius Junior
◼ Szkocja 3:0 (2:0) Vinicius Junior - 2, Cunha
16/finału: Japonia ?:?
BARTŁOMIEJ RABIJ
rocznik 1975. Prowadzi wydawnictwo Mandioca, które specjalizuje się w wydawaniu komiksów, m.in. latynoskich autorów, mistrzów w tej dziedzinie.
