Brazylijskie nadzieje
Carlo Ancelotti ma być pierwszym trenerem, który zdobędzie mistrzostwo świata jako zagraniczny szkoleniowiec. Czy to mu się uda?
67-letni Carlo Ancelotti ma napisać nowa historię mistrzostw świata. Fot. IPA/Pressfocus
Michał Zichlarz z Nowego Jorku
Za Brazylią zremisowany 1:1 mecz z czwartą drużyną MŚ w Katarze, czyli Marokiem. Teraz przed Canarinhos starcie z najsłabszym w grupie C Haiti. To spotkanie w piątek w Filadelfii, choć u nas będzie już sobota.
Powtórka z 2002 roku?
- Patrząc na to, jak wyglądała pierwsza połowa meczu z Marokiem, to powiem, że wynik nie jest zły. Owszem, po przerwie graliśmy lepiej, były sytuacje, żeby rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść, ale ogólnie nie jest źle. Punkt trzeba szanować. Teraz w rozgrywce o pierwsze miejsce rozstrzygnie fakt, kto zdobędzie więcej bramek w rywalizacji z Haiti i Szkocją. Wierzymy, że jednak rozgrywki grupowe skończymy na pierwszym miejscu – mówi nam brazylijski dziennikarz Gabriel Braga.
O Brazylii przed początkiem mundialu mówiło się, że oczekiwania w kraju pięciokrotnego mistrza świata nie są duże. Żurnalistę z tego kraju pytam zatem, czy faktycznie tak było i nadal jest? – No cóż, widzimy, jacy są faworyci, jak grają Francja czy Hiszpania. Fakt, że ten ostatni, kilkuletni cykl od mistrzostw świata w Katarze nie był dla nas najlepszy. W tym czasie prowadziło drużynę narodową kilku trenerów, a już to sporo mówi [od mundialu w Katarze w 2022 roku Canarinhos prowadzili kolejno – tymczasowo w kilku meczach - Ramos Menezes oraz Fernando Diniz, a potem Dorival Junior, dopiero od maja zeszłego roku Carlo Ancelotti – przyp. red.]. Ancelotti pojawił się w zeszłym roku, nie gra kontuzjowany Neymar, ale oczekiwania i nadzieje oczywiście zawsze są wielkie. Mamy nadzieje na dobry wynik - podkreśla.
Pytam, co znaczy dobry wynik w wykonaniu drużyny narodowej, która w historii MŚ jest rekordzistą pod względem triumfów, bo wygrywała przecież w latach 1958, 1962, 1970, 1994 i 2002? – To oczywiste, kibice chcą kolejnego tytułu. Czy to możliwe? Nie ma kreowania jakichś wielkich nadziei, jak to było przy okazji poprzednich mistrzostw, kiedy odpadaliśmy w ćwierćfinałach na mundialu w Katarze czy wcześniej w Rosji. W 2002 roku, kiedy po raz ostatni triumfowaliśmy, a w zespole byli tacy gracze, jak Ronaldo, Rivaldo, to też nie byliśmy przecież głównym faworytem. Może teraz będzie podobnie? Może bez kreowania wielkich nadziei też będzie tytuł? – zastanawia się dziennikarz z Brazylii.
Legenda komentatorem
Przypominam, że w historii MŚ jeszcze się nie zdarzyło, żeby złoto zdobyła drużyna prowadzona przez zagranicznego szkoleniowca… - Czy Ancelotti będzie wyjątkowy? Tego sobie życzymy, tego chcemy (śmiech). Ancelotti to wyjątkowa postać w światowym futbolu, najpierw znakomity reprezentant Italii, a potem trener. Z nim, z jego doświadczeniem i podejściem do zawodników, do prowadzenia drużyny wszystko jest możliwe – uważa Braga, który jest na swoich pierwszych mistrzostwach świata, więc jest pod wrażeniem... wszystkiego. – To jak sen być tutaj – podkreśla i pokazuje mi koszulkę reprezentacji Brazylii z podpisem Juniora.
- O, siedzi tam! – wskazując na starszego pana. 71-letni teraz Leovegildo Lins da Gama Junior to były wielokrotny reprezentant Canarinhos. Grał m.in. w świetnym zespole z Zico, Ederem, Socratesem na pamiętnych dla nas mistrzostwach świata w Hiszpanii w 1982 roku. – Teraz komentuje mecze dla telewizji O Globo – informuje na koniec Gabriel Braga.
Pogodowy alert
W Stanach Zjednoczonych zaczynają się pogodowe problemy. Amerykańskie stacje informują o tropikalnych burzach i tornadach. Już są pierwsze poszkodowane stany, osoby, mienie. W telewizji ABC News można zobaczyć podtopione samochody, zalane ulice w Luizjanie i Missisipi, czyli w stanach leżących nad Zatoką Meksykańską (albo Amerykańską – jak kto woli). Tornada pojawiają się też w obrębie Chicago. Taka pogoda w czasie mistrzostw świata może skutkować jednym - jeżeli wszystko wydarzy się w miejscach, gdzie są rozgrywane spotkania, to te mogą zostać… przerwane. Mówił nam o tym niedawno Szymon Marciniak, który zadebiutował na amerykańskim mundialu w środę, prowadząc mecz Argentyny z Algierią. - To nie jest wymysł kogoś, delegata, przedstawiciela, komisarza. Takie jest amerykańskie prawo. Jeżeli zbliża się burza z piorunami, a jest 7-8 kilometrów od miejsca, gdzie wszystko jest rozgrywane, to sędziowie muszą przerwać zawody i bezwzględnie udać się do szatni. Może być i tak, że mecze będą trwały i po kilka godzin! - mówił nasz eksportowy arbiter.
(zich)
