Brazylijska magia zaczarowała Poznań

Obrońcy Lecha nie poradzili sobie ze świetnie grającymi piłkarzami Szachtara rodem z Południowej Ameryki. Ozdobą była bramka z przewrotki.

Isaque Silva nic sobie nie robił z obecności dwóch rywali i zaliczył przepiękne trafienie. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

LIGA KONFERENCJI

Liczę, że będzie to noc godna zapamiętania przez wszystkich – mówił przed meczem trener mistrzów Polski Niels Frederiksen. Podobne nadzieje mieli kibice, którzy licznie stawili się na stadionie w czwartkowy wieczór. W Poznaniu marzy się powtórka z sezonu 2022/23 i gra w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Po pierwszy spotkaniu to zadanie wciąż jest możliwe, ale zostało bardzo mocno utrudnione…

Okrągłe zero

Duński szkoleniowiec postawił na mocno ofensywny skład, ale w pierwszej połowie to głównie goście zagrażali bramce Bartosza Mrozka. W grze mistrzów Polski było dużo niechlujnych podań i złych rozwiązań, dlatego na przerwę schodzili bez celnego strzału i z tylko jedną niecelną próbą Joela Pereiry.

Z kolei pod bramką gospodarzy gorąco zrobiło się już w 20 minucie. Kaua Elias przeprowadził rajd, nawinął
dwóch środkowych obrońców i oddał strzał, ale Mrozek zdołał odbić piłkę. Kilka minut później próbował Newerton, ale i wtedy polski bramkarz sobie poradził i wyłapał uderzenie. Za trzecim razem musiał skapitulować. Elias świetnie przytrzymał piłkę i piętką odegrał do biegnącego Marlona Gomesa, który w sytuacji sam na sam już się nie pomylił.

W tej sytuacji była sekwencja błędów. Lechici wychodzili z kontrą, wystarczyło jedno dobre podanie, ale po swoim niechlujstwie kilka sekund później musieli wyciągać piłkę z siatki. Dużą lekcję futbolu dostał Wojciech Mońka, który został łatwo przestawiony przez napastnika gości.

Przewrotka zgasiła światło

Poznaniacy mieli kwadrans na odpoczynek i przegadanie błędów. Przynajmniej to powinni robić w przerwie, bo wejście w drugą połowę było wręcz koszmarne… Po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy piłka trafiła pod nogi Newertona, który płaskim strzałem z kilku metrów pokonał Mrozka. Po bramce obraz gry się nie zmienił i wydawało się, że to goście są bliżej trzeciego gola. Defensywa Lecha, chociaż bardzo niestabilna, musiała być cały czas skoncentrowana.

Gra się toczyła, wynik się nie zmieniał i ni stąd, ni zowąd w zawodników trenera Frederiksena wstąpiła nowa energia. Pereira bardzo dobrze dośrodkował w pole karne, ale po główce Taofeeka Ismaheela interweniował bramkarz Szachtara. Gospodarze ponowili akcją, Portugalczyk tym razem zewnętrzną częścią buta dograł, a Mikael Ishak dołożył stopę i zmniejszył straty. Mistrzowie Polski uwierzyli, dobrą sytuację miał jeszcze Pablo Rodriguez, ale Górnicy z Doniecka dopięli swojego i na kilka minut przed końcem wybili Poznaniakom z głowy korzystny wynik. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Isaque Silva, który pięknie się złożył i przewrotką uderzył do bramki. Mrozek odprowadził piłkę wzrokiem, tak jak ponad 36 tysięcy kibiców na trybunach. Brazylijska magia dopełniła czarów w Poznaniu. Po tej bramce oba zespoły spuściły z tonu i do końca rywalizacji już się nic nie wydarzyło.

Jeszcze tli się nadzieja

Nie była to noc godna zapamiętania. Defensywa Lecha dostała srogą lekcję, ale jeszcze nic nie jest stracone! Lechici mają do odrobienia tylko  albo aż  dwie bramki. Patrząc jednak na przebieg spotkania, mogą się cieszyć, że są tylko dwie… – Myślę, że w defensywie popełnili dużo błędów, ale my nie stworzyliśmy wystarczająco dużo sytuacji – powiedział po meczu Joel Pereira. Na tle Szachtara każdy z Lechitów wyglądał słabo, ale w drugiej połowie pokazali, że potrafią skonstruować kilka składnych akcji. Być może spowodowane to było rozluźnieniem piłkarzy Ardy Turana. Jednak na rewanż do Krakowa trzeba jechać z nadzieją. Bez niej nie ma po co jechać, a dopóki piłka w grze, to podobno wszystko jest możliwe. Jednak trener Frederiksen będzie musiał przeanalizować ostatnie wyniki, ponieważ mistrzowie Polski po sześciu zwycięstwach z rzędu notują trzy kolejne porażki…

Miłosz Cebo

◼ Lech Poznań – Szachtar Donieck 1:3 (0:1)

0:1 – Gomes, 36 min, 0:2 – Newerton, 48 min, 1:2 – Ishak, 70 min, 1:3 – Silva, 85 min.

LECH: Mrozek – Pereira, Mońka, Milić, Gurgul (61. Moutinho) – Rodriguez (83. Agnero), Kozubal – Gholizadeh (61. Walermark), Palma (61. Ismaheel), Bengtsson (46. Ouma) – Ishak. Trener Niels FREDERIKSEN.

SZACHTAR: Riznyk – Tobias, Bondar, Marlon, Henrique – Alisson (74. Ferreira), Kryskiv (27. Gomes, 74. Nazaryna), Newerton (74. Silva) – Ocheretko, Elias, Pedrinho (88. Obah). Trener Arda TURAN.

Sędziował Rohit Saggi (Norwegia). Widzów 36 290. Żółte kartki: Gholizadeh, Milić – Gomes, Bondar, Newerton, Silva.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się