Braterskie wsparcie

Christoph i Dominik Baumgartnerowie funkcjonują w dwóch piłkarskich światach, ale nadal mocno sobie kibicują.

Dominik Baumgartner (w białym stroju) po raz drugi będzie grał poza Austrią. Fot. Pixathlon / Sipa / PressFocus

CRACOVIA

Pierwszy z braci jest ofensywną gwiazdą Bundesligi, starszy o trzy lata obrońca (1996 r.) właśnie dołączył do Cracovii. 

Masz ci los

Krakowianie postanowili wzmacniać się od tyłu. Choć pisanie o wzmacnianiu niedługo może okazać się  nieaktualne, gdy zdecydują się sprzedać Oskara Wójcika. Wówczas pozyskany z kartą na ręku Dominik Baumgartner będzie upatrywany jako ten, który ma go zastąpić. Jego bratu, Christophowi, z powodu urazu przechodzą koło nosa występy na mistrzostwach świata.

Dominik siedem lat temu też musiał się pogodzić z opuszczeniem ważnej imprezy. Reprezentacja do lat 21 po raz pierwszy w historii awansowała na mistrzostwa Europy, ale w 2019 roku zagrał na nich tylko jego brat. Taki jest piłkarski los, który nie oszczędzał nowego obrońcy Pasów. Ma za sobą dwie poważne kontuzje, kolano to jego słaby punkt. Początkowo był ofensywnym zawodnikiem, na środkowego obrońcę został przekwalifikowany przez trenera reprezentacji do lat 17.

Z peryferii

W 2025 roku osiągnął największy sukces w karierze - jako kapitan Wolfsberger AC zdobył Puchar Austrii. Publicznie gratulował mu tego brat występujący w Lipsku. Byli podobnie utalentowani, obaj zostali zawodowcami, ale funkcjonują w innych piłkarskich rzeczywistościach. Dominik swoją reprezentacyjną przygodę zakończył na młodzieżówce - Jako małe dziecko masz inne cele i większe marzenia. A potem widzisz, gdzie twój brat gra w piłkę nożną. Musisz to wyrzucić z głowy - podkreślał w rozmowie z 90minuten.at.

Przyszli na świat w małym miasteczku Horn. Tam też pierwsze piłkarskie szlify zbierał ich kuzyn Stefan Feiertag, najlepszy strzelec Wieczystej Kraków w I lidze. Wybili się, choć zaczynali z dala od największych austriackich ośrodków. - Trenerzy młodzieżowi są tu dobrzy, ale równieżmy, dzieciaki ze wsi, nie mamy tylu rozrywek. Większość dnia spędzaliśmy, grając gdzieś w piłkę nożną, i to ma wpływ, ponieważ podstawowe umiejętności motoryczne są nieco bardziej rozwinięte niż u kogoś dorastającego w mieście. Ale żeby tak wielu ludzi z tak małego obszaru zostało zawodowcami, potrzeba też szczęścia - przyznawał.

Nie wykorzystał szansy

W ostatnim klubie grał przez siedem sezonów. Najpierw trafił do niego na wypożyczenie z VfL Bochum z 2. Bundesligi, w której jednak rozegrał tylko 11 meczów o punkty.Na początku wszystko szło świetnie. Potem sprawy przybrały zły obrót. - Popełniłem błędy, które doprowadziły do ​​utraty bramek. Potem straciłem pewność siebie. Szczerze mówiąc, moje występy nie były na najwyższym poziomie - nie krył.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się