Bramkowy zawrót głowy
Dodatkowe mecze o awans do I ligi rozgrywane są od kilku sezonów, ale takiego jak teraz Chojnicach jeszcze nie było.
Chojniczanie aż pięć razy cieszyli się z gola, ale mają świadomość, że najważniejszy mecz sezonu dopiero ich czeka. Fot. Facebook/Chojniczanka
Takich emocji chyba nikt się nie spodziewał. W sezonie zasadniczym zespoły z Chojnic i Szczecina dwukrotnie podzieliły się punktami. W meczach tych padły raptem cztery gole i trudno było oczekiwać, że w półfinale barażu o awans na zaplecze ekstraklasy będzie ich... dwa razy więcej! W takich meczach myśli się bowiem głównie o zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki... Tymczasem oba zespoły postawiły na atak i na efekty nie trzeba było długo czekać. Znacznie lepiej zaczęli miejscowi, a worek z bramkami rozwiązał Dmytro Juchymowycz, przytomnie główkując po dośrodkowaniu Jakuba Żywickiego. Pójście za ciosem przyniosło gospodarzom kolejne trafienia. Najpierw po kolejnym kornerze świetnie zachował się Żywicki, uderzając w okolice dalszego słupka. Gdy w 31 minucie błąd Jakuba Rajczykowskiego wykorzystał Marcin Kozina, wykładając piłkę Dariuszowi Kamińskiemu, wydawało się, że jest po zawodach. Tymczasem przyjezdni obniżyli gardę i ruszyli do natarcia. Na trafienie Krzysztofa Ropskiego, który sfinalizował zagranie Kacpra Nowaka, szybko odpowiedział Valerijs Szabala, zamykając podanie Koziny wzdłuż bramki.
W przerwie szatnia beniaminka i 6. drużyny II ligi po sezonie zasadniczym musiała zahuczeć od uwag trenera Tomasza Kafarskiego, bo już w 50 minucie rzut karny – za zagranie ręką Patryka Olejnika – wykorzystał Dawid Kort. Ambitni szczecinianie nie ustawali w atakach i w 73 minucie złapali kontakt. Zamieszanie w polu karnym po rzucie wolnym wykorzystał Szymon Kapelusz. Cisza na trybunach trwała zaledwie chwilę, bo po dośrodkowaniu Maksymiliana Tkocza celnie główkował rezerwowy Marcel Stefaniak. W tym momencie goście spasowali, a gospodarze mogli zacząć myśleć o finale z Wieczystą w Krakowie. W niedzielę (15.00) również zamierzają zagrać ofensywnie i wywalczyć awans. A Świt, prowadzony przez byłego szkoleniowcaChojniczanki zasłużył na gromkie brawa za walkę do końca.
Marek Hajkowski
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Chojniczanka - Świt Szczecin 5:3 (4:1)
1:0 - Juchymowycz, 7 min (głową), 2:0 - Żywicki, 28 min, 3:0 - Kamiński, 31 min, 3:1 - Ropski, 33 min, 4:1 - Szabala, 42 min, 4:2 - Kort, 50 min (karny), 4:3 - Kapelusz, 73 min, 5:3 - Stefaniak, 74 min (głową)
CHOJNICZANKA: Primel - Bąkowicz, Juchymowycz, Czajka, Tkocz - Kamiński (66. Stefaniak), Olejnik, Szczepanek (90. Nowacki), Żywicki (66. Romanik), Kozina (66. Zylla) - Szabala (76. Branecki). Trener Damian NOWAK.
ŚWIT: Rajczykowski - Nowicki (62. Koziara), Góral, Obst, Straus, Nowak - Kasprzak (82. Stasiak), Wojdak, Kort (82. Ciechanowski) - Aftyka (46. Kapelusz), Ropski. Trener Tomasz KAFARSKI.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów 900.
Żółte kartki: Kozina, Szabala, Stefaniak - Góral, Stasiak.
Piłkarz meczu - Dariusz KAMIŃSKI
