Brakujący element?

W Puszczy Niepołomice liczą, że napastnik Amarildo Gjoni rozwiąże problemy drużyny Tomasza Tułacza.

Amarildo Gjoni (z lewej) może sprawiać problemy obrońcom wielu zespołów. Fot. Michał Kędzierski / PressFocus

PUSZCZA NIEPOŁOMICE

Albańczyk zaliczył premierowe trafienie w I lidze. Trener Tomasz Tułacz nie chce go jednak przesadnie chwalić po zaledwie trzech występach.

Uciążliwy dla obrońców

Pożegnanie z ekstraklasą wymusiło na klubie spod Krakowa gruntowną przebudową kadry. Jesienią brakowało z przodu napastnika mocno stojącego na nogach, potrafiącego grać w powietrzu, utrzymywać się przy piłce i – co naturalne – zapewniającego co najmniej kilka goli na rundę. Kogoś w stylu Kamila Zapolnika, który jest niezwykle uciążliwy dla defensorów, nie boi się pojedynków i będzie potrafił przytrzymać piłkę na połowie rywali, by poczekać na resztę kolegów. Z Cracovii na wypożyczenie przywędrował Kacper Śmiglewski - silny gracz o oczekiwanych parametrach, ale przez pierwsze pół roku zdobył tylko jedną bramkę. Zaplecze ekstraklasy okazało się także zbyt wymagające dla nastolatka Adam Basse, którego ogrywać chciał Raków Częstochowa. W związku z tym jednym z celów transferowych Żubrów w zimowym okienku było pozyskanie klasowej „9” "9".

Może pomóc

Padło na 26-letniego Albańczyka Amarilda Gjoniego, który został wytransferowany z mołdawskiego Sheriffa Tiraspol. Po opuszczeniu akademii rodzimego KF Laçi, przez cztery lata (2018-22) reprezentował barwy włoskich klubów z niższych lig, zmieniając je co sezon. Na początku 2023 roku znów sprowadził się do ojczyzny i reprezentował Dinamo City Tirana, które było rywalem Jagiellonii Białystok w Lidze Konferencji Europy. Była to dobra decyzja i jego kariera nabrała tempa. Jeszcze na pół roku wrócił do Italii, ale w końcu zakotwiczył w najbardziej rozpoznawalnym klubie w Mołdawii. Jesienią strzelił osiem goli i miał dwie asysty w 15 meczach. Z dobrej strony pokazał się także w Lidze Konferencji przeciwko Anderlechtowi. - Spokojnie podchodzę do oceny, bo jest z nami bardzo krótko, ale faktycznie zagrał dobry mecz - mówił po pokonaniu Stali Rzeszów (4:1) Tomasz Tułacz, trener Puszczy. - Oprócz tego, że strzelił bramkę, miał asystę, utrzymał dużo piłek w grze tyłem do bramki. Jest też świetnie odbierany w szatni. Klimat i atmosfera są naprawdę dobre. Lliczę na to, że nam jeszcze pomoże.

Odczarowany stadion

Puszcza wygrała oba domowe mecze u siebie. To już teraz... dwa razy tyle niż w całym 2025, kiedy udało jej się zdobyć trzy punkty tylko z Piastem Gliwice - jeszcze w ekstraklasie. - Jestem bardzo zadowolony, że wracamy do naszego DNA, naszego modelu gry. Ale też chcę podkreślić, że nie upatrujemy sukcesu tylko w agresywności czy determinacji - zaznaczał Tułacz. Zespół wrócił do wykorzystywania stałych fragmentów, wypychania przeciwnika jak najdalej od swojej bramki, i do agresywności względem przeciwnika z piłką. Gdybyśmy dali Stali swobodę rozgrywania i czas, to byśmy mieli problem. Zespół zagrał świetnie w tym elemencie i liczę na to, że tak będziemy robić w każdym meczu u siebie, bo wtedy dajemy sobie dużo więcej szans na utrzymanie w lidze - podkreślił.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się