Bozia zawsze wspiera odważnych

Rozmowa z Jackiem Trzeciakiem, byłym piłkarzem i trenerem Polonii Bytom

Lucjan Zieliński (z lewej) zaimponował Jackowi Trzeciakowi, ale Puszczy Niepołomice (z prawej były polonista Norbert Barczak) udało się w Bytomiu spacyfikować gospodarzy. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

Gdy jesienią przyjechał pan do Bytomia jako asystent w Puszczy Niepołomice trenera Tomasza Tułacza, co pan zobaczył?

- Chciałbym przynajmniej raz się znaleźć w tak działającym klubie... Byłem potem jeszcze raz w Bytomiu, prezes Sławomir Kamiński oprowadził mnie po całym budynku, a ja chciałem jeszcze raz i kolejny raz, no coś pięknego! Standardy widać na każdym kroku - każdy wie, za co odpowiada, kto za finanse, kto za infrastrukturę, kto za sprzątanie, a kto za piłkarzy. Wszystko jest na swoim miejscu. I dlatego ta drużyna idzie do przodu, bo nie musi oglądać się za siebie. To 2. miejsce to nie jest przypadek. Jak sobie przypomnę, w jakich realiach ja funkcjonowałem w Polonii, to nie mógłbym się nacieszyć, chyba zwariowałbym z tego dobrobytu…

To był przełom pierwszej i drugiej dekady XXI wieku, Polonia działała na „innych” zasadach, aż skończyła w czwartej lidze…

- Stary stadion przy Olimpijskiej, krzywy domek, w którym nie zamykały się drzwi, a ja karmiłem myszki. Raz się na nie zdenerwowaliśmy, bo nam buty pogryzły - to miało swój klimat, ale jak już jako trener chciałem wyciągnąć jakiegoś chłopaka z okręgówki czy IV ligi, to z reguły mówili: nie, dziękuję, wolę zostać u siebie. Bo wszyscy wiedzieli, że Polonia płaci raz na 4 miesiące… Miarą mojego sukcesu było to, że w każdym klubie spotykałem wartościowych ludzi, tak było w Polonii, tak jest też teraz w Niepołomicach.

Na czym polega sukces Polonii na boisku?

- Bo jest silny i liczny sztab, który stabilnie i dobrze pracuje od kilku lat, jest mądra rotacja zawodników, którzy są tutaj coraz lepsi, jest współdziałanie trenera z działaczami, wzajemne zaufanie, są regularność, systematyczność, przewidywalność, do tego sztuczne boisko, nowe trybuny i cała organizacyjna otoczka, o której wspominałem. I na końcu jest drużyna, piłkarze widzą, że wszystko działa, że praca ma sens, że są wyniki, jest symbioza, chwycili taki flow i poszło. Trochę też szli siłą rozpędu z II ligi, ale trzeba im oddać, co cesarskie…

Ale Puszczy akurat udało się „spacyfikować” Polonię - wywieźliście z Bytomia remis. Jakim sposobem?

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że bytomianie będą prowadzić grę, w tej ich brawurze dużo im wychodziło, mieli pewność gry, zaufanie do siebie, każdy z nich wiedział, co ma robić na boisku. Bozia zawsze wspiera odważnych, ale ta ich odwaga czasem powodowała, że nadziewali się na kontry; z reguły przeciwnik ich nie wykorzystywał, ale nam udało się wciągnąć ich w gierkę, i - jak to się mówi - podpuścić, a potem zlać. Szybko strzeliliśmy bramkę i mieliśmy jeszcze trzy inne sytuacje na gola, skończyło się podziałem punktów.

Kogo wziąłby pan do swojej drużyny z Bytomia?

- Oj, jest kilku na pewno: skrzydłowy Lucjan Zieliński gra zawsze do przodu, nie traci piłki, asystuje, strzelił pięknego gola Śląskowi, w środku dwa motory napędowe Tomasz Gajda i Mikołaj Łabojko. Łabojkę chciałem do Olimpii Grudziądz, gdy miał 17 lat i był wtedy w Radzionkowie; może nie ma imponujących warunków, ale nie traci piłki, ma dobre wybory, to tzw. zadaniowiec. Jak kiedyś zapytano kogoś o „wolnego” i niewielkiego Pirlo, to padła odpowiedź, że on nie musi szybko biegać, wystarczy, że szybko myśli i szybko gra.

Teraz w Bytomiu będzie nowy trener, przed którym trudne zadanie dorównania ekipie Łukasza Tomczyka…

- Jose Mourinho, znakomity trener w końcu, powiedział kiedyś, że jeżeli dziesięciu różnym trenerom dasz przeprowadzić ten sam trening, to będzie 10 różnych treningów, bo każdy z nich zwraca uwagę na inne aspekty. Nawet więcjeżeli będzie to ktoś z podobnym pomysłem i z chęcią kontynuacji, to nieuniknione jest, że drużyna będzie już inaczej wyglądać, nawet jeżeli zawodnicy mają utrwalone schematy treningu i gry. Umówmy się też - wiosna zawsze jest trudniejsza dla beniaminków. Jest dużo drużyn w tej lidze - jak Śląsk, Miedź, Wieczysta, Odra - które chcą ekstraklasy i zaatakują, a tabela jest tak spłaszczona, że ze środka tabeli wygrasz dwa mecze i jesteś w barażach.

Rozmawiał Tomasz Mucha

Jacek Trzeciak.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się