Bolesne wyjazdowe porażki

W ostatnich latach przegrywamy z rywalami, z którymi wcześniej nie przegrywaliśmy. Tak też było – niestety – w poniedziałek w Zenicy.

Nie potrafimy rozgrywać ważnych meczów wyjazdowych, ulegając nie tylko ze średniakami. Fot. Leszek Szymański/PAP

REPREZENTACJA POLSKI 

Są trzy wyjaśnienia tego, dlaczego tak się staczamy w europejskiej piłce. Przypomnijmy nasze poprzednie pozycje, w czterech wcześniejszych edycjach rozgrywek Ligi Narodów. W 2018/19 było to 10. miejsce. Ta sama lokata w drugich rozgrywkach 2020/21, a 11. pozycja w trzeciej edycji Nations League 2022/23. Wreszcie 13. miejsce i spadek przed dwoma laty po nieudanym niemieckim Euro. Na którym teraz miejscu jesteśmy i na którym możemy skończyć? Licząc 16 drużyn w Dywizji A i osiem w Dywizji B przed nami w czterech grupach, to na pozycjach 25-28. Zupełny zjazd w dół.

Powód pierwszy - to my jesteśmy tak słabi, powód drugi - to rywale są mocniejsi, a powód trzeci - truizm - poziom piłki się wyrównuje. Przez lata nie była nas w stanie pokonać Albania, Finlandia, nie mówiąc już o Mołdawii czy Bośni i Hercegowinie. Niestety, w ostatnich latach wszystko się zmienia. Przegrywamy nawet nie ze średniakami w europejskim futbolu. Tłumaczenia niewiele dają… Oto ostatnich kilka przykrych, bolesnych i mających spore znaczenie wpadek w meczach wyjazdowych, czyli jak w Zenicy na Bilino Polje…

20 czerwca 2023, Kiszyniów, Mołdawia – Polska 3:2; eliminacje ME

Jedna z największych traum w ostatnich latach. Do Kiszyniowa jechaliśmy na ważny mecz eliminacji o niemieckie Euro, pewni swego. Z mało znaczącym przeciwnikiem mieliśmy zgarnąć pewne trzy punkty i do przerwy rzeczywiście wszystko układało się po naszej myśli. Na początku trafił Arkadiusz Milik, a potem jeszcze Robert Lewandowski i na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem. Niestety, piłkarze zamiast o graniu myśleli już o wakacjach i w drugiej połowie zdarzyła się katastrofa, o której pamiętamy do dziś. Trzy „bum” Mołdawii i sensacyjna porażka, która miała znaczenie w toczących się eliminacjach. Jeszcze o tyle wszystko było kompletnie niezrozumiałe, że cztery dni wcześniej pokonaliśmy w Warszawie Niemców 1:0.

Z Mołdawią na wcześniejszych pięć meczów cztery wygraliśmy, jeden zremisowaliśmy. Teraz zdarzył się „historyczny” mecz dla rywala. Po tamtym meczu byliśmy na 4. miejscu w grupie z trzema punktami w trzech grach (wcześniej przegrana z Czechami w Pradze), wyprzedzając tylko Wyspy Owcze.

10 września 2023, Tirana, Albania – Polska 2:0; eliminacje ME

Albańczycy przez lata, choć byli rywalem niewdzięcznym, potrafiącym zaskoczyć (vide eliminacje MŚ 1986 i remis w Mielcu 2:2), to jednak byli takim, z którym w historii z reguły wygrywaliśmy. Na 16 bezpośrednich starć to aż 11 naszych wygranych. Pierwsza porażka to czasy „prehistoryczne”, bo powojenne i przegrana w 1953 w stosunku 0:2. Niestety, druga porażka to gra o punkty w eliminacjach Euro 2024.

Słynny mecz w Tiranie, gdzie przed spotkaniem było wiadomo, że będzie gorąco, został zapamiętany z wielu powodów. Przede wszystkim ze względu na portugalskiego selekcjonera Biało-czerwonych Fernando Santosa. Nie szło mu. Też jak teraz, dziennikarze domagali się jego odejścia. – Nie zamierzam podawać się do dymisji ani dzisiaj, ani jutro. Czy zostanę zwolniony? Nie wiem, proszę pytać prezesa. Jeśli PZPN uzna, że dalsza współpraca nie ma sensu, to zawsze jest to jakieś wyjście – mówił po przegranym z kretesem spotkaniu doświadczony szkoleniowiec, który przecież Portugalię w 2016 roku poprowadził do mistrzostwa kontynentu. Z naszą kadrą popracował ledwie parę miesięcy, skończyło się na ledwie sześciu grach. Ta w Tiranie, 10 września 2023, była jego ostatnią. Następcą Santosa został Michał Probierz.

10 czerwca 2025, Helsinki, Finlandia – Polska 2:1; eliminacje MŚ

Finlandia – kolejny z rywali, z którym wygrywaliśmy… najczęściej, bo aż 23 razy (na 35 pojedynków). Przegraliśmy tylko cztery gry, w tym ważną o punkty w eliminacjach amerykańskiego mundialu, która sporo potem, w rywalizacji z Holandią o 1. miejsce, ważyła. Zresztą pamiętamy, jaka była atmosfera wokół kadry trenera Probierza. Na czerwcowe zgrupowanie nie powołał Roberta Lewandowskiego, niby zmęczonego rozgrywkami. Do tego odebrana została mu kapitańska opaska. Otwarty konflikt, wrzawa, komentarze... Nie sprzyjało to dobrej atmosferze wokół zespołu, który w Helsinkach zagrał „piach”. Fatalny błąd Łukasza Skorupskiego, który w 29 minucie zaczął się kiwać z Joelem Pohjanpalo, karny dla rywala i 0:1. Pogrążył nas były napastnik Cracovii, Benjamin Kallman. Gol Jakuba Kiwiora niczego już nie zmienił. Tamto spotkanie zakończyło się… następnego dnia, po północy. Wszystko z powodu reanimacji kibica. Po tamtym nieszczęsnym meczu prezes PZPN-u Cezary Kulesza zdecydował o zwolnieniu selekcjonera. Nowym został Jan Urban.

31 marca 2026, Sztokholm, Szwecja – Polska 3:2; baraż o mundial

Jedna z najboleśniejszych porażek ostatnich lat, która na długo zostanie w pamięci. To była przecież bezpośrednia gra o amerykański mundial! Trener Urban uratował eliminacje, ale już w bezpośrednim starciu nie dał rady ze Skandynawami na ich terenie, którzy do barażu przystąpili z Ligi Narodów – jako zwycięzca z Dywizji C, bo w eliminacjach grali fatalnie. A baraż to już inna sprawa. Choć to my prowadziliśmy grę – jak z Bośnią w poniedziałek – to jednak rywal zadawał ciosy. Jasne, wiele było pretensji do fatalnie sędziującego Slavko Vinczicia, ale my - jak i teraz z Bośnią - nie wykorzystaliśmy swoich szans i w kolejnej arcyważnej wyjazdowej grze nie daliśmy rady.

5 października 2026, Zenica, Bośnia i Hercegowina – Polska 1:0; Dywizja B Ligi Narodów

Bilans z Bośniakami do poniedziałku był nienaganny - 6 gier, 4 nasze zwycięstwa, 2 remisy, ledwie 3 stracone bramki. Jeśli Smoki z Bałkanów miały się przełamać z Biało-czerwonymi, to... właśnie teraz, jak Mołdawia, jak Albania, jak Finlandia… Wygrali swój pierwszy mecz z Biało-czerwonymi, grzebiąc praktycznie nasze szanse na powrót do elity europejskiego futbolu, czyli do Dywizji A. A co do wyjazdowego grania naszej reprezentacji i kolejnych porażek, to pamiętajmy – w listopadzie jedziemy jeszcze do Bukaresztu…  

Michał Zichlarz  

Wyjazdowy bilans Biało-czerwonych

Eliminacje Euro 2024 : 4 mecze, 1 wygrana, 3 przegrane, bramki 5:8

Czechy 1:3, Mołdawia 2:3, Albania 0:2, Wyspy Owcze 2:0   

Liga Narodów 2024/25 : 3 mecze, 1 wygrana, 2 porażki, bramki 4:8

Szkocja 3:2, Chorwacja 0:1, Portugalia 1:5

Eliminacje MŚ 2026 :   4 mecze, 2 zwycięstwa, 1 remis, 1 porażka, bramki 7:5

Finlandia 1:2, Holandia 1:1, Litwa 2:0, Malta 3:2

Liga Narodów 2026/27 : 2 mecze, 2 porażki, bramki 1:4

Szwecja 1:3, Bośnia i Hercegowina 0:1

W czerwcu 2023 roku polegliśmy nawet z Mołdawią w Kiszyniowie. Fot. Sergey Sokolov/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się