Bolesna porażka
Rzeszowianki przegrały za trzy punkty z Eczacibasi Stambuł i Final Four mocno się od nich oddalił.
Laura Jansen robiła wszystko, by podbić piłkę po atakach zawodniczek Eczacibasi, ale niewiele wskórała. Fot. cev.eu
Jelena Blagojević w połowie lutego została pierwszą trenerką DevelopResu. Pod jej wodzą drużyna wygrała cztery spotkania w Tauron Lidze, nie tracąc nawet seta. W Lidze Mistrzyń czekało ją i jej podopieczne jednak znacznie trudniejsze wyzwanie. W walce o awans do Final Four mistrzynie Polski mierzyły się bowiem z Eczacibasi Stambuł, w którym aż roi się od wielkich nazwisk światowej siatkówki. Jedną z nich jest atakująca reprezentacji Polski Magdalena Stysiak. Blagojević wyzwania się nie bała. - Nie mamy kompleksów. Wiemy, że mamy wartościowy zespół, więc mam nadzieję, że wynik będzie fajny w tym w sensie, że w drugim meczu, który rozegramy u siebie, będzie można zrobić jeszcze coś więcej – mówiła przed meczem serbska trenerka.
Rzeszowianki wyszły na parkiet pewne siebie. Świetnie w spotkanie weszła Taylor Bannister. Amerykańska atakująca nie myliła się. Seryjnie zdobywała punkty. Nadspodziewanie dobrze radziły sobie też pozostałe skrzydłowe, Laura Jansen i Marrit Jasper, a miały bardzo trudne zadanie, bo musiały walczyć ze znacznie wyższym od siebie blokiem. Stysiak i Dana Rettke mierzą ponad 2 metry, a Sidead Jack-Kisal jest niewiele niższa. Mimo to Jasper i Jansen znalazły na nie sposób. Po drugiej stronie gorsze oblicze pokazywała z kolei Ebrar Karakurt. To zawodniczka o wielkich umiejętnościach i charyzmie, ale nieobliczalna. Zaczęła katastrofalnie. Nie radziła sobie ani w przyjęciu, ani w ataku. W pierwszym secie skończyła zaledwie dwa z sześciu ataków. W Eczacibasi poziom trzymała tylko Stysiak, ale osamotniona nie zdołała zatrzymać DevelopResu.
Przegrana partia mocno podrażniła faworytki. Wprawdzie Karakurt nadal zawodziła – przebudziła się na chwilę w trzeciej odsłonie – ale jej koleżanki weszły na wyższy poziom. Poprawiły przyjęcie i to wystarczyło, by ich akcje nabrały szybkości i skuteczności. Szalały Stysiak i Jack-Kisal. Zawodniczki ze Stambułu znalazły też sposób na zatrzymanie rzeszowskiej ofensywy.
Przyjezdne w dwóch kolejnych setach niewiele miały do powiedzenia, ale do walki ich to nie zniechęciło. Nie wybiły ich też z rytmu problemy w czwartym secie (11:16). Konsekwentnie odrabiały straty. Wydawało się, że ich upór i wola walki zostaną nagrodzone. W końcówce bowiem dopięły swego i wyszły na prowadzenie 23:22. Miały też w górze akcję na piłkę setową, ale mimo kilku prób nie wykorzystały okazji, Bannister została zaatakowała, a po chwili Jack-Kisel zdobyła punkt z piłki przechodzącej.
Spotkanie rewanżowe odbędzie się za tydzień w Rzeszowie. Rzeszowianki, by awansować do Final Four, potrzebują zwycięstwa 3:0 i 3:1 oraz triumfu w „złotym secie”.
◼ Eczacibasi Dynavit Stambuł – DevelopRes Rzeszów 3:1 (22:25, 25:12, 25:20, 25:23)
ECZACIBASI: Sahin (4), Karakurt (14), Rettke (11), Stysiak (18), Erkek (12), Jack-Kisal (15), Akoz (libero) oraz Diken, Smrek (2), Plummer (1). Trener Giulio Cesare BREGOLI.
DEVELOPRES: Wenerska, Jansen (7), Lemmens (10), Bannister (21), Jasper (4), Heyrman (8), Szczygłowska (libero) oraz Piasecka (9), Chmielewska, Sieradzka (5).Trenerka Jelena BLAGOJEVIĆ.
Sędziowali: Raquel Portela (Portugalia) i Iwaiło Iwanow (Bułgaria). Widzów 3214.
Przebieg meczuI: 10:8, 13:15, 17:20, 22:25.
II: 10:4, 15:8, 20:8, 25:12.
III: 10:7, 15:10, 20:14, 25:20.
IV: 10:8, 15:11, 20:18, 25:23.
Bohaterka - Sinead JACK-KISAL.
