Ból zamiast medalu

Bardzo boli ta przegrana, na razie czuć gorycz, żal i smutek, że się nie udało zdobyć medalu – przyznała po wylądowaniu w Warszawie Maja Koput, środkowa naszej kadry.

Polki zostały gorąco powitane w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański

Polki, porażką z Serbią w meczu o brązowy medal, zakończyły w niedzielę udział w mistrzostwach Europy. Dzień wcześniej w półfinale musiały uznać wyższość Włoch. W poniedziałek wróciły ze Stambułu do kraju. Powitane zostały gorąco. Od władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej siatkarki i sztab szkoleniowy otrzymali kwiaty oraz podziękowania. - Serdecznie dziękuję, za to co zrobiłyście, za zaangażowanie i walkę, bo wiem jak trudny był ten sezon, z iloma problemami się borykałyście. W naszej ocenie to czwarte miejsce, to wielki krok do przodu – podsumował Sebastian Swiderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Wyraźnie zaskoczony był selekcjoner naszej kadry, Stefano Lavarini. - Zazwyczaj takie powitanie zarezerwowane jest dla drużyny, która zdobywa medale, a nam się to nie udało. Zrobiliśmy wszystko, by wygrać. Osiągnęliśmy dobry rezultat. Mam nadzieję, że to powitanie da nam motywację do jeszcze cięższej pracy, do zrobienia kolejnego kroku, by w kolejnych latach znaleźć się na szczycie – stwierdził Włoch.

Nasze siatkarki czwartą pozycję przyjęły z rozczarowaniem. - Kolejny sezon, który kończymy porażką. To boli, ale z biegiem czasu docenimy to. Chodzą bowiem słuchy, że ten wynik to sukces – stwierdziła rozgrywająca Katarzyna Wenerska. – Walczyłyśmy, aby ugrać coś więcej, ale przeciwniczki były zbyt mocne. Wydaje mi się, że zabrakło nam doświadczenia, bo niewiele z nas grało na takim poziomie w mistrzostwach Europy. Liga Narodów bowiem to nie to samo – dodała.

Wtórowała jej Maja Koput. 19-latka była objawieniem naszej kadry. - Bardzo boli ta przegrana. N razie czuć gorycz, żal i smutek że się nie udało zdobyć medalu. Potrzebujemy trochę chwili wytchnienia, żeby spojrzeć na to czwarte miejsce z innej perspektywy i zobaczyć, że to mimo wszystko był duży wynik, że nasza drużyna ma duży potencjał i że polska siatkówka rośnie – oceniła.

Polki w ME rozegrały dziewięć spotkań. Do strefy medalowej awansowały z kompletem wygranych. W walce o medale nie dały jednak już rady ani Włoszkom, ani Serbkom. - Walczyłyśmy, robiłyśmy, co mogłyśmy. Niestety na dobrze dysponowane Włoszki i Serbki to nie wystarczyło. Miałyśmy problemy w ataku, w bloku, w przyjęciu. W każdym z elementów znalazło by się coś, czego brakowało. Rywalki po prostu były lepsze – szczerze przyznała środkowa Magdalena Jurczyk. - Mimo wszystko jesteśmy mocne mentalnie. Brakuje nam doświadczenia. Dziewczyny, które były po drugiej stronie siatki, grały w dużo większych, ważniejszych turniejach. To też robi swoje – stwierdziła.

(mic)

_______________________________________ 

Za mało doświadczenia

Rozmowa z Joanną Malicką-Podobą, byłą reprezentantką Polski, mistrzynią Europy z 2003 i 2005 roku

Czwarte miejsce w ME to sukces czy jednak wynik z niedosytem?

- Plan, który został postawiony przed naszymi dziewczynami, został wykonany, ale mam niedosyt, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Stawiałam, że wygramy z Serbkami. Dziewczyny mogły z nimi mocniej powalczyć. Rywalki zagrały jednak bardzo dobrze. Nie mogliśmy w żaden sposób zatrzymać Tijany Bosković.

A może to czwarte miejsce to po prostu aktualnie szczyt możliwości?

- Włochy i Turcja to topowe zespoły na świecie i raczej poza naszym zasięgiem. Serbia też okazała się zbyt mocna, co za bardzo nie dziwi, bo od 2015 roku regularnie zdobywa medale ME. Ta czwarta pozycja to jest nasz poziom i to trzeba traktować jako dobry wynik. Co ważne, mamy kwalifikację do przyszłorocznych mistrzostw świata.

Czego brakuje naszym siatkarkom, by bić się z najlepszymi?

- Przede wszystkim doświadczenia w grze o najwyższe lokaty. Spójrzmy na najlepszą trójkę mistrzostw. Turczynki nie muszą nigdzie wyjeżdżać, podobnie jak Włoszki, bowiem ligi w obu tych krajach w tej chwili są najmocniejsze na świecie. Wiele spotkań tam jest bardzo wymagających. Nawet Serbki, ich pierwsza szóstka, też gra we Włoszech, Turcji albo w Rosji. A u nas? Magdalena Stysiak ma za sobą występy we Włoszech i Turcji, teraz wybiera się do Brazylii. Do tego Martyna Czyrniańska i Julia Szczurowska grają obecnie w tureckich klubach. Pozostałe natomiast w Polsce, a nasza liga nie jest aż tak wymagająca. I stąd też brak ogrania na wysokim poziomie.

W naszej drużynie kto zrobił na pani największe wrażenie?

- Maja Koput. Ona ma zaledwie 19 lat, a mimo to wdarła się nie tylko do kadry, ale i pierwszego składu. To jest piękny przykład dla innych młodych dziewczyn, żeby rozpychały się łokciami i walczyły o swoje, zarówno w klubach, jak i później w kadrze. Ten ostatni sezon ligowy i reprezentacyjny jest dla Mai przełomowy. Niech tylko pamięta, że jeszcze przed nią dużo pracy, żeby się dalej rozwijać.

Joanna Podoba-Malicka liczyła na medal w ME. Fot. mwzps.pl

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się