Boksuje się z kontuzjami
Od końca 2024 roku Gabriel Charpentier pojawia się na boisku od święta.
Napastnik Cracovii przez półtora roku rozegrał zaledwie dwie godziny... Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
CRACOVIA
W Cracovii będą mieć bardzo twardy orzech do zgryzienia, czy zaproponować napastnikowi nową umowę.
Pasmo nieszczęść
Piłkarz z paszportami Konga i Francji rozegrał kapitalną połowę przeciwko Arce Gdynia i podsumował ją akcją bramkową. Pokazał w niej szybkość, siłę i dobre uderzenie. Na drugą nie wyszedł z powodu kolejnego urazu. Wcześniej racjonalna ocena jego przygotowania - z powodu braku regularnych treningów i gry - zakończyła się ustaleniami, że będzie miał wystarczająco sił na 45 minut. I tak był to najdłuższy występ Gabriela Charpenitera w najwyższej lidze od 1 grudnia 2024 (w październiku zaliczył jeszcze godzinę w rezerwach Cracovii). Jego Parma - z którą wcześniej wywalczył awans - podejmowała w Serie A Lazio. Wygrali 3:1, a wprowadzony na drugą połowę napastnik błysnął drugą i trzecią asystą w sezonie. Później się okazało, że był to początek bardzo trudnego okresu w karierze. Zerwał ścięgno Achillesa w prawej nodze, co dla sportowca jest dużym ciosem. We wrześniu zakontraktowała go Cracovia i z klubu płynął jasny komunikat, że to piłkarz, który musi się odbudować. Na razie idzie to jak po grudzie, bo przez osiem miesięcy jego zdrowie zaszwankowało już kilka razy.
Boks, dżudo i piłka
- Odniesienie tak poważnej kontuzji na pewno miało wpływ na to, że pojawiały się kolejne. Muszę się skoncentrować na zadbaniu o swoje ciało, by znaleźć powody wszystkich urazów i móc je wykluczyć - podkreśla Charpentier. Piłka długo nie była jego sportem numer jeden. Trenował boks i judo. - W tych dyscyplinach podstawą jest mentalność, trzeba być niezłomnym. Te doświadczenia pomagają mi w powrotach po urazach - przyznaje gracz Cracovii. Bieg jego sportowej historii odwróciły gierki z przyjaciółmi. Dobrze się czuł na boisku i tak już zostało. Nie od razu został napastnikiem, trenerzy rzucali nim po wielu ofensywnych pozycjach. W 2019 z Francji przeniósł się na Łotwę. Ten bardzo nieoczywisty kierunek zarekomendował mu agent. Miał tam strzelić kilka goli i odzyskać pewność siebie. Nie był to głupi pomysł, z bałtyckiego kraju trafił do Włoch, gdzie doszedł do Serie A. Tam jednak z rytmu też wytrącały go problemy ze zdrowiem.
Czas weryfikacji
Silny napastnik powinien dziś dostać szansę w arcyważnym meczu z Radomiakiem Radom. Zagadką pozostaje, na który wariant zdecyduje się trener Bartosz Grzelak. Może wystawić go od początku lub zostawić na drugą połowę. Pewne jak śmierć i podatki jest, że Charpentier nie jest gotowy, by fizycznie podołać całemu spotkaniu. - Jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale widać, że nie trenował w pełni w ostatnich tygodniach - przyznaje szkoleniowiec. Choć dziś Krakowianie skupiają się przede wszystkim na zapewnieniu utrzymania, Grzelak jest jedną z osób, która musi myśleć dalej niż najbliższy mecz. Nie tylko Kongijczyk walczy o przyszłość w Pasach. - Dla wszystkich, którym kończą się kontrakty, czy są na wypożyczeniu, będą to ważne tygodnie. Chodzi nie tylko o to, co robią na boisku, ale też o standardy - czy chcą pomóc Cracovii - podkreśla Grzelak.
Michał Knura
