Bohaterska GieKSa

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

Kiedy rozpoczynała się druga część piłkarskiego sezonu, a było to w mroźny piątek 30 stycznia, jedenastka z Katowic zajmowała w ligowej tabeli spadkowe, 16. miejsce, mając zdobytych 20 punktów i tracąc dziesięć oczek do liderujących zespołów z Płocka i Zabrza. Akurat w pierwszym meczu tego roku GKS grał z rewelacyjnym wiosną Zagłębiem na jego terenie w Lubinie i wygrał, zaczynając niesamowitą passę.

W drugiej części rozgrywek ekipa prowadzona przez Rafała Góraka zdobyła w siedmiu meczach już 16 punktów, najwięcej z całej ekstraklasowej stawki, nikt pod tym względem jej nie przebija. Pięć zwycięstw, jeden remis i jedna porażka, 11 strzelonych bramek, ledwie cztery stracone. A za chwilę może być jeszcze lepiej, bo przecież przed GKS-em zaległy mecz z Jagiellonią w Białymstoku, który już dwa razy był przekładany. To Górnik miał walczyć o swoje pierwsze podium ekstraklasy od 1994 roku, a tymczasem to GieKSa weszła wiosną w jego buty. Jasne, na razie jeszcze laurów nikt nie rozdaje, do końca rozgrywek ponad dwa miesiące, ale GKS jest na bardzo dobrej drodze do zanotowania fantastycznego wyniku.

Katowiczanie na ekstraklasowym podium byli ostatni raz w 2003 roku, dwa lata przed spadkiem z ligi. Skończyli wtedy na 3. miejscu, za krakowską Wisłą i Dyskobolią z Grodziska, a o punkt wyprzedzili czwartą Legię. Zespół prowadził wtedy Jan Żurek, a grali w nim tacy piłkarze, jak Dariusz Klytta, Jacek Kowalczyk, Mirosław Sznaucner czy Mariusz Muszalik.

Teraz GKS trenera Góraka zbliżył się na taką odległość do rywali, że śmiało może myśleć o eksponowanym miejscu na koniec rozgrywek, a pamiętać przecież trzeba, że GieKSa dalej walczy też w Pucharze Polski, gdzie jest już w półfinale i zaraz po Świętach Wielkanocnych na początku kwietnia zmierzy się pod Jasną Górą z Rakowem. Duże brawa dla jedenastki z Katowic! Ciekawe, czy w końcówce utrzyma znakomite tempo narzucone przez siebie w okresie styczeń – marzec...

Na drugim biegunie znajduje się beniaminek z Niecieczy, który po kolejnej porażce u siebie zaczyna już mocno odstawać. Nadrobienie takich strat, jakie Bruk-Bet ma teraz, przy niesamowicie wyrównanym poziomie, gdzie o wyszarpanie każdego punktu jest bardzo trudno, będzie zadaniem karkołomnym, żeby nie napisać niewykonalnym. Choć… dopóki piłka w grze, to wszystko jest przecież możliwe!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się