Bohater z daleka

Urodził się w stolicy Ghany, Akrze, ma liberyjskie obywatelstwo, włoskie nazwisko, na swoim koncie występy w młodzieżowej reprezentacji Niemiec, a teraz także Puchar Polski!

Roberto Massimo (z lewej), jeden z bohaterów finału Pucharu Polski pomiędzy Górnikiem a Rakowem. Fot. Weronika Morciszek/Pressfocus.pl

GÓRNIK ZABRZE

Jednym z bohaterów finału Polski był 25-letni Robero Massimo. Trafił w ważnym momencie na 1:0. Po tym golu Górnikom grało się już łatwiej, po przerwie jeszcze raz zaskoczyli rywala i po latach znowu mogli się radować z ważnego futbolowego trofeum na krajowym podwórku!  

Pierwszy gol zdobyty głową  

Kiedy dowiedziałem się, że zagram w podstawowym składzie? W czwartek mieliśmy grę 11 na 11 i już wtedy wiedziałem, że trener na mnie postawi. Sam mecz to wiadomo, była nerwowość, bo stawka spotkania była ogromna. Natomiast moja bramka, to... chyba mój pierwszy gol strzelony głową! Cieszę się ogromnie, bo trafienie na 1:0 było bardzo ważne. Taki był plan, żeby ustawić się na tym pierwszym słupku przy dośrodkowaniu. Trafiłem i jestem ogromnie zadowoleny, że w taki sposób mogłem pomóc – podkreśla Massimo.

W kończącym się sezonie na boiskach ekstraklasy uzbierał marne 400 minut, a mowa przecież o zawodniku, którego swego czasu VfB Stuttgart kupował z Arminii Bielefeld za 2,5 mln euro, zaś na boiskach pierwszej i drugiej Bundesligi ma blisko sto występów. W Zabrzu przez większą część rozgrywek mu nie szło. Kiedy grał, zawodził, potem były kontuzje. Przed finałem w Warszawie trener Michal Gasparik powiedział zawodnikowi, że mecz o puchar, to jego ostatnia szansa. Roberto Massimo w pełni ją wykorzystał.     

Zagrał bardzo dobry mecz. Trener mu zaufał, dał szansę. Miał wiele kontuzji, nie był w formie, ale w tym decydującym momencie pokazał, na co go stać i bardzo się cieszę, bo wiem, jak pracował i jak mu zależało – podkreśla Erik Janża, kapitan górniczego zespołu.

Wykorzystał ostatnią szansę

Kiedy nie grasz, to wiadomo, że jest frustracja. Problemem były kontuzje i walka o dojście do formy. Na koniec to był dla mnie taki mentalny pojedynek, żeby się nie poddać, żeby walczyć. To się udało, a bramka w takim meczu to coś specjalnego, tym bardziej że nie mam liczb na swoim koncie. Zagrałem od początku, strzeliłem i to coś wielkiego dla mnie  zaznacza skrzydłowy.

Trener Gasparik też miał nosa do postawienia na Massimo kosztem Yvana Ikia Dimiego. Jeszcze przed ligowym spotkaniem z Jagiellonią, gdzie skrzydłowy po raz pierwszy od sierpnia zagrał w podstawowym składzie, mówił, że czuje, że w końcówce rozgrywek Roberto pomoże drużynie i tak się stało w sobotę na PGE Narodowym!

Wcześniej nie rozmawiałem wiele ze szkoleniowcem, ale przed finałem mówił, że mam tylko jedną szanse, że to finał. Nie wiedziałem, czy trafię, czy nie, ale gdy dostałem szansę od początku, to postanowiłem zrobić wszystko, żeby ją wykorzystać. Cieszę się, że to się udało – mówi szczęśliwy.

Z Górnikiem podpisał trzyletni kontrakt, a jak podkreśla, teraz skupia się na kolejnym meczu i na tym, żeby pomóc drużynie, jak może. – Puchar to dodatkowa energia przed czterema spotkaniami w lidze. Mamy jeszcze sporo do zdobycie, nie powiedzieliśmy ostatniego słowa – zaznacza ambitny gracz.

Michał Zichlarz           

ROBERTO MASSIMO

◾ Data urodzenia : 12 października 2000 r.
◾  Miejsce urodzenia : Akra (Ghana)
◾  Obywatelstwo : niemieckie, włoskie, liberyjskie
◾  Wzrost/waga : 183 cm/82 kg
◾  Pozycja na boisku : skrzydłowy  
◾  Kariera : Viktoria Lippstadt, SV Lippstadt, Arminia Bielefeld, VfB Stuttgart, Academico de Viseu, VfB Stuttgart, Greuther Furth, Górnik Zabrze

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się