Bogacze i biedacy
Cała liga jest w szoku po kolejnych zakupach klubu z Łodzi.
Marcel Ponitka z parkietów ekstraklasy przeniósł się do pierwszoligowego ŁKS-u! Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus
Pierwszoligowcy rozegrali ledwie po 10 spotkań, a wydarzyło się już tyle, że można obdzielić cały sezon.
Zmiany u beniaminków
Przede wszystkim za nami zmiany na trenerskich ławkach. Jako pierwsi nie wytrzymali działacze w Lesznie. Novimex Polonia 1912 poinformowała o rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron z dotychczasowym trenerem drużyny, Jędrzejem Jankowiakiem. Nowym szkoleniowcem został Maciej Dudzik, dotychczasowy asystent. Zmiana chyba podziałała, bo po słabym starcie obecnie beniaminek wskoczył na miejsce 11., ma bilans 4-6.
Do kolejnej roszady doszło w Białymstoku. Żubry to obecnie absolutny outsider rozgrywek, jako jedyne nie wygrały jeszcze spotkania. Po serii porażek z funkcji trenera zrezygnował Roman Skrzecz. - Nasza sytuacja przed sezonem przypominała zakupy przed imprezą: idziemy do sklepu i mamy pięć złotych. Co za to możemy kupić? Paluszki i wodę - mówił szkoleniowiec. Na razie nie jest jasne, kto go zastąpi. Lokalne media w podkreślają, że budżet Żubrów jest przynajmniej o połowę niższy niż kolejnego na liście pierwszoligowca.
Ponitka i inne zakupy
Uwagę zwracają zbrojenia w Łodzi. ŁKS Coolpack Szkoła Gortata bardzo dobrze zaczął sezon. Zespół prowadzony przez trenera Roberta Skibniewskiego jest tuż za plecami czołówki. W klubie doszli do wniosku: czemu nie spróbować walki o awans? I zaskoczono wszystkich transferem Marcela Ponitki, byłego kadrowicza oraz zawodnika takich klubów jak Parma Perm, Skyliners Frankfurt czy Casademont Saragossa. 28-latek w debiucie przed kilku dniami w 14 minut zdobył 14 punktów, miał 3 zbiórki, 3 asysty i 2 przechwyty, a co najważniejsze - łodzianie wygrali ważny mecz w Poznaniu. - Jestem dumny z zawodników, że wygrali tę próbę nerwów. Poznań to trudny teren - podkreślał trener Skibniewski.
W Łodzi jednak nie poprzestali na Ponitce. Zakontraktowali właśnie Amerykanina Chaunceya Collinsa, 30-latka z Oklahoma City. Przed siedmiu laty z niezłym skutkiem występował w Legii, a niedawno grał na parkietach Turcji i Litwy. Już teraz słychać, że w najbliższym czasie ŁKS może zaskoczyć kolejnym nazwiskiem.
Uwaga na Diabły
Wyklarowała się grupa liderów. Na czele tabeli są zespoły z Bydgoszczy, Tychów, Warszawy i Starogardu. W środę w Tychach w meczu na szczycie GKS podejmował Astorię. Goście stosunkowo łatwo wywieźli komplet punktów, ustawiając mecz w pierwszej kwarcie (11:28). Bohaterem spotkania był Amerykanin Adam Kemp, którego miejscowi nie potrafili zatrzymać pod tablicami (14 punktów, 18 zbiórek). Astoria wygrała 9 z 10 meczów. – Kontrolowała mecz od pierwszej kwarty, a my weszliśmy w niego bez energii, bez dokładności, jakości… W rywalizacji z takim przeciwnikiem margines błędu jest minimalny, dlatego trzeba założenia realizować perfekcyjnie – mówił po spotkaniu Tomasz Jagiełka, trener tyszan.
Niewątpliwie pozytywnym zaskoczeniem jest znakomity start SKS Starogard Gdański. Kociewskie Diabły wygrały 8 z 9 spotkań i po nadrobieniu zaległości w terminarzu wylądują zapewne tuż za bydgoszczanami. Zespół prowadzi Macedończyk Darko Radulović, swego czasu solidny zawodnik, a potem trener m.in. KK Vardar czy MZT Skopje. Liderami zespołu są znany z występów w Dzikach Warszawa Mateusz Bartosz oraz Amerykanin De'Monte Buckingham. Diabły mogą jeszcze nieźle namieszać…
(pp)
