Bóg przemówił do Kadre Graya
W Gliwicach po zmianie trenera nieco lepsza gra, ale wciąż brakuje punktów.
W Gliwicach nowy trener w debiucie zaliczył porażkę. fot. Facebook Tauron GTK Gliwice
◼ W Szczecinie Start miał 5 punktów przewagi na 5 minut przed końcem. Nie dał rady jednak utrzymać prowadzenia. Ważne trójki w czwartej kwarcie trafił Noah Freidel. - Wyszliśmy na prowadzenie, ale nie potrafiliśmy tego zamknąć. Nie wykorzystaliśmy szans, a w obronie popełniliśmy kosztowne błędy - tłumaczył trener ekipy z Lublina, Wojciech Kamiński. - Brakowało u nas odpowiedniej obrony, momentami byliśmy za leniwi, dwa razy zaspaliśmy i zostaliśmy ukarani. Nie byliśmy w Szczecinie drużyną, która gra tak, jak chcieliśmy. I dlatego to zwycięstwo nam uciekło - dodał.
Gospodarze popełnili aż 19 strat, ale zdecydowanie wygrali walkę pod tablicami (44-28 w zbiórkach). - Nasza gra falowała. Szukamy przyczyny, czemu tak się dzieje - mówił Maciej Majcherek, trener Kinga.
W składzie jego drużyny brakowało Nemanji Popovicia, który w sprawach osobistych wyjechał do Serbii. Ma niebawem wrócić.
◼ Wydarzeniem kolejki był rzut Kadre Graya w ostatniej sekundzie meczu w Warszawie. Trafienie Amerykanina przesądziło o sukcesie Śląska nad Dzikami. - Gramy dla fanów, dla siebie, dla klubu, dla tytułów, dla naszego ego, dla statystyk, ale gramy też dla takich momentów jak ten - rzut Kadre Graya. To było coś super! - mówił po meczu trener Śląska, Ainars Bagatskis. - Końcówka spotkania była okropna, było dużo nieporozumień, ale walczyliśmy do końca jako zespół i ostatecznie mieliśmy ten ostatni rzut. Nie brałem udziału w meczu, w którym pozwoliliśmy rywalom na zebranie 27 piłek na bronionej przez nas tablicy... Mimo to wygraliśmy - dodał Łotysz.
5 minut przed końcem gospodarze mieli już 7 oczek przewagi (77:70), ale dali sobie wyrwać niemal pewną już wygraną. Po meczu przeszczęśliwy był wspomniany Gray. - To pierwszy w mojej karierze „buzzer beater”. Bóg mi powiedział: potrzebujesz trzy punkty do zwycięstwa w meczu, bo wcześniej myślałem, że „trójka” będzie potrzebna do doprowadzenia do remisu i dogrywki. To naprawdę niesamowite uczucie trafić w takiej sytuacji. Super emocje. Nie widziałem wszystkiego, co się działo na parkiecie, po prostu dostałem piłkę, byłem wolny i rzuciłem - powiedział Kanadyjczyk.
◼ Mecz w Gliwicach obserwowano głównie z powodu pojawienia się w GTK nowego szkoleniowca. Ciekawe było jak w debiucie poradzi sobie Nebojsa Vidić. Serb, który zastąpił zwolnionego Borisa Balibreę, w Polsce pojawił się przed tygodniem. Debiut wypadł niespecjalnie okazale, bo GTK we własnej hali uległo Stali Ostrów Wielkopolski. Mecz był zacięty, prowadzenie zmieniało się, ale ostatecznie to goście wywieźli komplet punktów. W trakcie spotkania kilka razy zdarzało się, że po przerwie wziętej przez szkoleniowca, zespół popełniał stratę, a nawet dwie pod rząd. - Jeśli zespół ma 15 asyst i 17 strat to trudno odnieść zwycięstwo. Były nieporozumienia na boisku, które zapewne wynikały z nowego sposobu gry. Szkoda, że wygrana uciekła nam z rąk, decydująca była tak duża ilość strat. Nasza gra się zmieniła, zespół pokazuje zaangażowanie. Jedno jest pewne - będziemy walczyć! - zapowiedział po meczu Vidić. - Pokazaliśmy zalążek tego, co chcemy grać. Teraz musimy nauczyć się wykonywać wszystkie plany trenera na parkiecie - przyznał Kuba Piśla, który wyrasta na lidera nowego gliwickiego zespołu.
(pp)
