Błysk po jednej stronie

Widzew wygrał z GKS-em skutecznością - szczelnie się bronił, a gdy miał okazje, trafiał do siatki.

Sebastian Bergier (z prawej) trafił do siatki swojego byłego klubu. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

Porażka z Jagiellonią była dla Widzewa szokiem. Winnego trzeba było znaleźć; padło na Łukasza Gikiewicza, który po 50 kolejnych meczach ligowych usiadł na ławce rezerwowych. Przez cały tydzień trwały wśród kibiców i w mediach dyskusje na temat spodziewanej zmiany w bramce. Dyskutowano również w drużynie i tu było ostro: - Rozmowa z Gikiewiczem nie była łatwa, ale czasami trzeba podejmować trudne decyzje. To ja jestem szefem i nie ma znaczenia, kogo te decyzje dotyczą – zdradził kulisy układania składu trener Żeljko Sopić. Na wszelki wypadek (?) w rezerwie znalazło się dwóch bramkarzy (oprócz Gikiewicza także Jan Krzywański) oraz aż dziesięciu zawodników z pola. Wyjaśnić należy w tym miejscu, że nie ma już „meczowej dwudziestki”, a liczba zawodników zgłoszonych do gry to 23.

GKS zaczął odważnymi atakami. Nie wpuszczał gospodarzy na swoją połowę, o polu karnym nie wspominając. – Chcieliśmy rozegrać ten mecz na naszych warunkach, ale brakowało błysku z przodu – mówił trener Rafał Górak. W szeregach GKS-u nie było zawodnika tak twardego i bezkompromisowego w walce jak Juljan Shehu (zarówno w odbiorze, jak i w akcjach ofensywnych), tak szybkiego jak skrzydłowi Samuel Akere i Mariusz Fornalczyk, tak przewidującego i kreującego grę jak Fran Alvarez i tak skutecznego jak Sebastian Bergier, który strzelił już trzy gole w tym sezonie. Postawy Bergiera zespół z Katowic mógł się jednak spodziewać, bo miał go niedawno w swoich szeregach.

Po raz pierwszy Widzew przedarł się pod bramkę gości w 18 min i od razu zakończył akcję golem. Na najlepszego asystenta drugiego stopnia wyrasta w Widzewie Samuel Akere, który zachwyca widzów szybkością i dryblingiem, ale przydaje się przede wszystkim, gdy stwarza sytuację innym. Akere już ma udział w czterech golach w tym sezonie, bo choć sam strzelać nie za bardzo umie, to bramkowe akcje rozpoczynały się od jego nieszablonowych podań, które otwierały drogę kolegom.

Po stracie gola goście już się nie podnieśli. Zaraz po przerwie przez chwilę było 2:0, ale VAR anulował gola Shehu, który przed strzałem dotknął piłki ręką. Reszta drugiej połowy, do 87 min – do wykasowania! Mało było gry, a więcej szarpaniny, niebezpiecznych fauli, kartek, przerw. Fauli było nawet mało, ale jak już – to od razu na kartkę. Trener Sopić przezornie wycofał z boiska Fornalczyka, który zobaczył kartkę w trzecim kolejnym meczu i pracował na następną. GKS miał przewagę w polu, ale nie miał szans choćby na honorowego gola, bo Widzew skutecznie się bronił.

Przerw w grze było tak dużo, że sędzia mógł doliczyć i dziesięć minut. Uwolnił go od tego Fran Alvarez, który w ostatnich minutach z regulaminowych dziewięćdziesięciu dwukrotnie dobił rywala i nie było sensu grać dłużej. Przy pierwszym golu goniący go Mateusz Kowalczyk przeciął lot piłki, ale… wbił ją do własnej bramki.

Wojciech Filipiak

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼  Widzew – GKS Katowice 3:0 (1:0)

1:0 – Bergier, 18 min (głową, asysta Shehu), 2:0 – Kowalczyk, 87 min (samobójczy), 3:0 – Alvarez, 90 min (asysta Baena)

WIDZEW: Kikolski 6 – Krajewski 7, Visus 7, Żyro 7, Kozlovsky 4 (46. Gallapeni 3) – Akere 7 (90. Klukowski niesklas.), Selahi 6 (81. Hanousek niesklas.), Shehu 8, Alvarez 8, Fornalczyk 6 (70. Baena 2) – Bergier 7 (70. Czyż 1). Trener Żeljko SOPIĆ. Rezerwowi: Gikiewicz, Krzywański, Teklić, Pawłowski, Volanakis, Madej, Cybulski.

GKS: Kudła 6 – Gruszkowski 3 (72. Łukowski niesklas.), Czerwiński 4, Jędrych 4, Klemenz 5 – Wędrychowski 3 (62. Łukasiak 2), Kowalczyk 4, Nowak 5, Galan 5, Wasielewski 4 – Rosołek 3 (62. Buksa 2). Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Strączek, Kuusk, Paluszek, Jaroszek, Rejczyk i Trepka.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) - 7. Asystenci: Adam Kupsik (Poznań) i Dariusz Bohonos (Gdańsk). Czas gry 97 min (48+49). Widzów 17332. Żółte kartki: Fornalczyk (26. faul), Gallapeni (77. faul), Hanousek (82. faul), Krajewski (84. faul) – Czerwiński (20. faul), Wasielewski (81. faul).


GŁOS TRENERÓW

Rafał GÓRAK: - Mam nadzieję, że kolejne nasze spotkanie pokaże widoczny progres, bo potencjał w tym zespole na pewno jest. Wiadomo jednak, że kiedy przegrywa się 0:3 to nigdy nie jest łatwo i głowy lecą w dół. Ale moja w tym rola, żeby zawodnicy dobrze na to zareagowali i będziemy gotowi do następnego meczu.

Żeljko SOPIĆ: - Łatwo jest mówić po meczu, kiedy wygrywa się 3:0. Cieszy mnie to tym mocniej, że mamy problemy z urazami kilku piłkarzy i część z nich nie była gotowa do gry na sto procent. Tak jak na przykład Sebastian Bergier, który nie trenował przed meczem, ale dziś bardzo chciał zagrać. Samuel Kozlovsky też szybko doznał kontuzji i to pierwszy raz, gdy w trakcie spotkania zmieniłem trzech zawodników z powodu kontuzji.


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW GKS
43  posiadanie piłki 57
5  Strzały celne 2
15  strzały niecelne  4
8 rzuty rożne  6
6 faule  8
0  spalone 1
4  żółte kartki 2