Blisko niespodzianki
Za Polakami już siedem meczów w mistrzostwach Europy dywizji A, które odbywają się w fińskim mieście Lohja. Pokonali Austrię, ale przegrali z Włochami i Szwecją.
Bartosz Łobaza (z prawej) wie, że aby kamień dotarł do celu, trzeba się nieźle szczotkować. Fot. FB/PFKC
CURLING
Biało-czerwoni są rewelacją zawodów. Po triumfach z Danią (7:5) i Norwegią (9:8), dołożyli kolejny z Austrią, To był popis. Zwyciężyli aż 12:3. Rywale poddali spotkanie po siedmiu endach.
Mecz był bardzo ważny. Jak zaznaczyła Polska Federacja Klubów Curlingowych: „W teoretycznych rozważaniach przed ME Austriacy mieli być bezpośrednimi rywalami naszej kadry w walce o utrzymanie w Dywizji A.”
Spotkanie tymczasem było bez historii. – Wyszliśmy w pełni skupieni i bardzo dobrze zmotywowani. Wiedzieliśmy, że to jedno z naszych najważniejszych spotkań w tych mistrzostwach, kluczowe w walce o utrzymanie i awans na mistrzostwa świata. Zagraliśmy świetnie, na bardzo wysokim procencie. Graliśmy bardzo cierpliwie, wykorzystaliśmy błędy Austriaków. Fantastyczny mecz rozegrał Konrad Stych, dzięki jego świetnym końcowym kamieniom zdobyliśmy dużo punktów – podkreślił po wygranej z Austrią wiceskip polskiej ekipy, Krzysztof Domin.
W kolejnych spotkaniach już tak dobrze nie było. Kandydaci do medali, Włochy i Szwecja, okazali się zbyt mocni. Przegrali jednak z nie byle kim. Skipem Włochów np. jest 42-letni Joel Retornaz, trzykrotny olimpijczyk, brązowy medalista mistrzostw świata 2022 oraz także brązowy mistrzostw Europy 2018 i 2021. Nasi gracze z kolei to amatorzy. A mimo to mocno się postawili. Po 6 endach na tablicy wyników widniał remis 5:5, a Włochom zdobywanie punktów przychodziło z niemałym trudem. W kolejnych dwóch partiach nasi niedoświadczeni reprezentanci popełnili kilka błędów taktycznych oraz przy wykonaniu zagrań i rywale odskoczyli na 4 punkty. Prowadzenia już nie oddali, zwyciężając 9:6.
Jeszcze więcej emocji było w starciu z prowadzonymi przez znakomitego Niklasa Edina Szwedami. Gra długo była wyrównana. Skandynawowie odskoczyli dopiero w końcówce, wygrywając 8:4.
Po sześciu kolejkach Biało-czerwoni, z bilansem trzech zwycięstw i trzech porażek – przegrali też ze Szwajcarią - zajmują 5. miejsce, ex aequo z Niemcami. Są bardzo blisko osiągnięcia podstawowego celu, czyli zajęcia miejsca w pierwszej ósemce 10-zespołowej dywizji A, co oznacza pozostanie w europejskiej elicie w przyszłym sezonie. Prowadzi z kompletem sześciu zwycięstw Szkocja.
Dziś Polacy zagrają z liderem oraz z Czechami, a w czwartek, na zakończenie fazy ligowej - z Niemcami. Cztery najlepsze ekipy awansują do półfinału.
(mic)
