Błędy lewych obrońców

Za zabrzanami druga gra sparingowa w Turcji. Tym razem Górnik przegrał ze zdobywcą Pucharu Węgier Paksi FC.

W grze kontrolnej z wicemistrzem Węgier „Górnicy” we wtorek nie dali rady. Fot. gornikzabrze.pl

GÓRNIK ZABRZE 

Na boisku Regnum Carya w Antalyi zabrzanie mogli się czuć jak u siebie. Piłkarzy obu klubów na boisko wyprowadzał Piotr Lasyk, który po pierwszej części rozgrywek ekstraklasy prowadzi w klasyfikacji naszego „Kryształowego gwizdka”, a poza tym to obiekt, na którym codzienne zawodnicy Górnika trenują, przygotowując się do drugiej części rozgrywek.

Czerwona kartka

Patrząc na wyjściowe ustawienie, można było pomyśleć, że takim zestawieniem jedenastka prowadzona przez Jana Urbana może wybiec na boisko w pierwszym meczu po ligowej przerwie z Puszczą w niedzielę 2 lutego. Z Paksi w wyjściowym zestawieniu nie było Rafała Janickiego, który po dwóch żółtych kartkach w barbórkowym meczu z Lechem Poznań musi pauzować. Na środku defensywy grał duet Kryspin Szcześniak – Josema. Zwraca też uwagę nieobecność Damiana Rasaka i Norberta Wojtuszka. Obaj są na liście życzeń innych klubów. Rasak skupia uwagę węgierskiego Ujpestu, a Wojtuszek mistrza Polski Jagiellonii. W tej sytuacji na prawej obronie grał Manu Sanchez, który przez ostatnie kilka miesięcy leczył kontuzję odniesioną w meczu z Legią we wrześniu, a Rasaka zastępował pozyskany niedawno Norweg Sondre Liseth.

Jak wyglądał mecz z czołowym zespołem węgierskiej ekstraklasy, zdobywcą Pucharu Węgier i wicemistrzem tego kraju? W przeciwieństwie dla 14-krotnego mistrza Polski, w Paksi FC grają sami Węgrzy. Górnik wyszedł na mecz z… trzema Polakami w wyjściowym składzie (Szromnik, Szcześniak, Buksa).  

Do przerwy wyrównane spotkanie, a bramka dla Węgrów, którzy wcześniej w sparingowej grze wysoko, bo 3:0 pokonali Pogoń, padła po błędzie Erika Janży. Kapitan Górnika źle wyprowadził piłkę, rywal ją przejął, a do siatki trafił Norbert Konyves. Tuż przed kończącym pierwszą połowę gwizdkiem sędziego Lasyka doszło do scysji i awantury na środku boiska. Kevin Horvath od tyłu zaatakował rozpędzonego Lukę Zahovicia, a ten rzucił się na przeciwnika z pięściami. Ostatecznie Węgier zobaczył czerwoną kartkę (na boisko wszedł za niego inny zawodnik), a Słoweniec ujrzał żółty kartonik. Był to jedyny zgrzyt w tym ciekawym i stojącym na niezłym poziomie meczu.

Zamknięty sparing

Po przerwie wiele zmian i wyrównujący gol „Górników”. Jedenastkę wywalczył Luka Ambros, a karnego pewnie wykorzystał Sinan Bakis. Potem kolejne roszady w zabrzańskim zespole i przede wszystkim wielu młodzieżowców na boisku. Jedyni doświadczeni to środkowi obrońcy Olkowski i Janicki. W końcówce kolejny błąd lewego obrońcy, tym razem młodego Dawida Mazurka, który zgrał piłkę do jednego z najskuteczniejszych zawodników węgierskiej NB 1 Liga, Barne Totha. Ten skorzystał z prezentu i pewnie umieścił futbolówkę w siatce. Filip Majchrowicz nie miał wiele do powiedzenia.

Przypomnijmy, że wcześniej drużyna z Zabrza wygrała w Turcji z serbskim IMT Novi Belgrad 5:2. Ostatnia gra kontrolna w piątek. Tym razem będzie to pojedynek z Weresem Równe. Ten mecz będzie zamknięty i nie będzie z niego przeprowadzana relacja na klubowej stronie. Dla Górnika gra z Ukraińcami to ostatni sparing przed startem ligowych rozgrywek.               

Michał Zichlarz

◾  Górnik Zabrze - Paksi FC 1:2 (0:1)

0:1 - Konyves, 35 min, 1:1 - Bakis, 62 min (karny), 1:2 - Toth, 76 min 

GÓRNIK: Szromnik (46. Majchrowicz) - Sanchez (63. Szala), Szcześniak (63. Olkowski), Josema (46. Janicki), Janża (63. Mazurek) - Ismaheel (63. Tobolik), Hellebrand (63. Barczak), Liseth (46. Sarapata), Furukawa (63. Zielonka) - Zahović (53. Bakis), Buksa (46. Ambros). Trener Jan URBAN.