Bitwa o szpicę
W każdym swoim sezonie w Ruchu Daniel Szczepan zdobywał dwucyfrową liczbę bramek. Czy Marko Kolar wiosną... pozwoli mu postrzelać?
„Szczepek” pędzący w stronę pierwszego meczu ligowego w 2026 roku. Fot. Ruch Chorzów
RUCH CHORZÓW
Powrót „Szczepka” do treningów to jedna z najlepszych wiadomości w kontekście Niebieskich tej zimy. Niespełna 31-letni napastnik zaczął sezon z urazem, by w 3. kolejce usiąść na ławce rezerwowych we Wrocławiu. Właściwie... nie wiadomo po co, skoro i tak nie był gotowy do gry i nie wszedł na murawę mimo niekorzystnego wyniku i konieczności gonienia go. W następnej kolejce – w debiucie trenera Waldemara Fornalika – wystąpił od początku z Pogonią Siedlce i... był to jego jedyny mecz w tym sezonie.
Wie, co mówi
Okazało się, że Szczepan zmaga się z poważnie brzmiącą entezopatią mięśnia przywodziciela na tle zmian zwyrodnieniowych spojenia łonowego. W połowie sierpnia przeszedł zabieg i miał wrócić za trzy miesiące, czyli na samą końcówkę rundy. Nie zdążył i do treningów wraca ostrożnie dopiero teraz. Jest z zespołem od pierwszych zajęć, ostatnio zagrał w sparingu z Puszczą Niepołomice, gdzie było widać, że jeszcze potrzeba mu boiskowego ogrania i... dostosowania sylwetki. – Jesteśmy bardzo zadowoleni. Czekaliśmy na jego powrót. Wiemy, jaką prezentuje wartość dla drużyny, jak ważnym jest zawodnikiem i postacią w szatni. Taka jest prawda. Piłka szuka go w polu karnym. W sparingu miał świetną sytuację, ale nie wykorzystał jej... najważniejsze, żeby wykorzystywał w lidze – powiedział trener Waldemar Fornalik. Doświadczony szkoleniowiec wie, co mówi, bo Szczepan to zawodnik z drugim najdłuższym obecnie stażem w Ruchu. Gra w nim od lipca 2021 roku – dłużej tylko Patryk Sikora, o dwa lata. No i – co równie ważne – to rodowity Ślązak.
Dałby radę w Premier League?
Co warto przypomnieć, to że „Szczepek” w każdym z czterech poprzednich sezonów strzelał dla Chorzowian dwucyfrową liczbę bramek – i to niezależnie od szczebla. W II lidze to 15 goli (razem z barażami), w I lidze 14 trafień, w ekstraklasie 10 goli i znowu w I lidze 12 bramek. Do tego doszło trafienie w Pucharze Polski. Regularność godna podziwu... ciekawe czy w takiej Premier League też by ją utrzymywał?
Ale tak na poważnie. W Ruchu wszyscy czekają na Szczepana, który ma swoje mankamenty, lecz jak na warunki pierwszoligowe, a przede wszystkim chorzowskie – to kawał napastnika. Jesienią Niebiescy nie mieli „dziewiątki” z prawdziwego zdarzenia, a za prawie połowę dorobku bramkowego odpowiadali skrzydłowi, Patryk Szwedzik i Piotr Ceglarz. Trzecim najskuteczniejszym zawodnikiem 14-krotnych mistrzów Polski jest Marko Kolar, napastnik, który jest... całkiem ciekawym wyborem.
Od dechy do dechy
Chorwat to ostatni letni nabytek klubu (nie licząc ściągniętego poza okienkiem Bartłomieja Gradeckiego). Gdy przychodził, nie było wobec niego wielkich oczekiwań. Był doraźną i – co istotne – dostępną, nie taką drogą opcją sprowadzoną wobec kontuzji Szczepana. O miejsce na boisku miał rywalizować z Tomaszem Bałą. W debiucie, w Mielcu, wszedł z ławki i zdobył ważną bramkę, przyczyniając się do remisu. Potem już zawsze grał od początku, nieraz od dechy do dechy. W sumie w 12 występach (1052 minuty) zdobył 4 bramki i zanotował 2 asysty. Nie jest to rezultat wybitny, ale też nie jest zły – po prostu przeciętny. Mając na uwadze relatywnie nieduże oczekiwania wobec jego transferu – trzeba postawić obok niego plus.
Atuty i wady
Patrząc jednak na indywidualne statystyki Kolara, zobaczymy, że... powinien mieć bramkę więcej. Według współczynnika goli oczekiwanych (xG), osiągnął wynik 5,14 – czyli brakuje mu 1,14 trafienia. Coś sobie zmarnował. Porównując go z ligową średnią, ma o 50 procent dogodniejsze sytuacje niż przeciętny napastnik zaplecza ekstraklasy (patrząc po średnim xG na mecz), więc jest to na pewno skaza na jego chorzowskim CV. Wyróżnia go także ponadprzeciętna celność podań, notuje dobrą liczbę kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika. Minusy? Pojedynki powietrzne ponad dwa razy słabsze niż średnia (mierzy 178 cm, można mu wybaczyć), dwa razy niższa skuteczność dryblingów i pressing, który też może jeszcze poprawić. Trochę więc tego jest, ale ogólnie wpisuje się to w obraz słowa „niezły”. Mogło być lepiej, ale mogło być też dużo gorzej. Poza tym jeszcze raz – trzeba pamiętać, że Kolar nie przychodził do Ruchu jako gwiazda.
Ciekawie zapowiada się więc rywalizacja między Chorwatem a Szczepanem. Bała nie był dla Kolara konkurentem, ale ze „Szczepkiem” tak łatwo już nie będzie. A jak wiadomo – dla progresu piłkarza nie ma nic lepszego niż dobra rywalizacja na treningach. Znając waleczne i ambitne charaktery obu tych graczy, wyjdzie im to zapewne na duży plus. Do rozegrania zostało jeszcze 15 kolejek, więc w tym sezonie... Szczepanowi trudno będzie dobrnąć do „dwucyfrówki”.
Piotr Tubacki
