Bitwa o przewagę
Jest 1-1. Jesteśmy z powrotem w grze. Wszystko jest możliwe – stwierdziła przed trzecim finałowym starciem Alicja Grabka, rozgrywająca PGE Budowlanych Łódź.
Po ostatniej wygranej Łodzianki pojadą do Rzeszowa z nową wiarą. Fot. Dawid Figura/Tauron Liga
Po dwóch spotkaniach finału między obrońcą tytułu mistrza Polski, DevelopResemRzeszów, a pretendentem, PGE Budowlanymi Łódź, jest remis. Oba zespoły wykorzystały atut własnej hali. U siebie DevelopRes wygrał 3:0, w Łodzi PGE Budowlani 3:1. – Wyglądałyśmy słabo w wielu elementach. Przede wszystkim byłyśmy za mało cierpliwe na wysokiej piłce, gdy rywalki nas blokowały. Budowlani też sporo ryzykowali i to im się opłaciło – oceniła Jelena Blagojević, trenerka DevelopResu.
W porównaniu do pierwszego meczu Łodzianki przede wszystkim poprawiły grę w przyjęciu zagrywki. Wtedy rozbiła je Taylor Bannister. Serwowała bardzo mocno i precyzyjnie. Zagrała aż sześć asów. W drugim starciu Justyna Łysiak, Paulina Damaske i Rodica Buterez nie dały się złamać. Utrzymały przyjęcie. Do tego świetnie spisały się w ataku. Damaske z 22 punktami była najskuteczniejsza na parkiecie. - Wygrałyśmy determinacją i tym, że jesteśmy po prostu drużyną. To właśnie powiedziałyśmy po starciu w Rzeszowie, że musimy być jednością, że to jest nasz dom. Czułyśmy niesamowite wsparcie kibiców, którzy ponieśli nas w trudnych momentach. Jestem im niesamowicie wdzięczna – oceniła Alicja Grabka.
W łódzkiej ekipie po poniesionej w marnym stylu wysokiej porażce w pierwszym starciu w Rzeszowie wszyscy podkreślają, że to zwycięstwo było im bardzo potrzebne. – Potrzebowałyśmy tej wygranej, by uwierzyć, że znów możemy pokonać zespół z Rzeszowa. Wygrywałyśmy przecież z nim już w tym sezonie (w półfinale Pucharu Polski i w pierwszym starciu fazy zasadniczej – przyp. red.) Zagrałyśmy cierpliwie. Oczywiście, nie wszystko było jeszcze idealne. Było dużo szarpanej gry. Widać było po nas emocje, ale jesteśmy z powrotem w grze. Jest 1-1. Wszystko jest jeszcze możliwe – z determinacją w głosie podkreśliła Grabka. – Pierwszy mecz w Rzeszowie nie poszedł po naszej myśli, ale wiedziałyśmy, co zrobiłyśmy źle. Choć nie miałyśmy zbyt wiele czasu, przeanalizowałyśmy go i wyciągnęłyśmy wnioski. Z pełną agresją weszłyśmy od pierwszego seta i mimo że go przegrałyśmy, wiedziałyśmy, że idziemy w dobrym kierunku. Kolejne trzy sety to już nasza pełna kontrola – dodała Justyna Łysiak, libero PGE Budowlanych.
Teraz rywalizacja ponownie przenosi się do Rzeszowa. Miejscowe zdają sobie sprawę, że tym razem rywalki zawieszą wyżej poprzeczkę niż w meczu otwierającą finałową rywalizację. – Będziemy musiały walczyć jeszcze bardziej, ale to jest finał mistrzostw Polski. Trzeba grać do końca i dać z siebie wszystko – stwierdziła Blagojević.
Łodzianki po odzyskaniu pewności siebie wierzą, że mogą znaleźć sposób na Developres również w jego hali, a Rzeszowianki w Tauron Lidze przed własnymi kibicami nie zwykły przegrywać. Po raz ostatni zdobyć Podpromie udało się ŁKS-owi Commercecon Łódź 24 listopada 2024 roku (ŁKS wygrał 3:1). – Mam nadzieję, że wygrana w meczu numer 2 sprawi, że lepiej zaczniemy mecz w Rzeszowie. Jedziemy zwyciężyć. Wiemy, o co gramy – podkreśliła Łysiak.
Finał (do 3 zwycięstw)
Środa, 22 kwietnia◼ RZESZÓW, 17.30: DevelopRes – PGE Budowlani Łódź
Stan rywalizacji 1-1
