Bitwa o hegemonię totalną!
Jeśli Bartosz Zmarzlik sięgnie w sobotę po siódmy tytuł mistrza świata na żużlu, zostanie najwybitniejszym zawodnikiem tej dyscypliny w historii.
We Wrocławiu Bartosz Zmarzlik świętował wraz ze swoimi synami. Czy podobnie będzie w Toruniu? Fot. Michał Krupa/PressFocus
Biorąc pod uwagę, że Polak ma dopiero 31 lat i mnóstwo lat ścigania przed sobą, zapewne wcześniej czy później i tak zostanie tym najwybitniejszym. W tej chwili ma tyle samo mistrzowskich tytułów (sześć), co Nowozelandczyk Ivan Mauger oraz Szwed Tony Rickardsson. Pierwszy z nich ostatni tytuł zdobywał jednak w wieku 40 lat, drugi mając 35 wiosen; w dodatku w zupełnie innych realiach i systemach rozgrywek. Czasy Maugera to wyłącznie finały jednodniowe, Rickardsson poza pierwszym tytułem (1994) ścigał się już w formule Grand Prix, ale w mniejszej liczbie turniejów.
- Zawsze jest mi smutno, gdy tracę prawo do chwalenia się, że jestem jednym z najlepszych zawodników. Z drugiej jednak strony, odkąd zdobyłem szósty tytuł, miałem nadzieję, że dożyję jeszcze momentu, gdy ktoś pobije ten rekord. Jeśli tak się stanie, będę podekscytowany i podejdę do tego spokojnie. Jeśli nie stanie się to w ten weekend, to nadal będę miał prawo do chwalenia się przez kolejny rok, że należę do grona najlepszych – odpowiedział Tony Rickardsson, zapytany na łamach „Speedway Stara” o to, czy obawia się, że Zmarzlik pobije jego rekordy.
Oby nie zadecydowały sprinty!
Zmarzlik panuje na światowych torach od 2019 roku (z jednorazową przerwą na rok 2021, gdy tytuł zabrał mu Artiom Łaguta), ale tak ciężko o złoto jak w tym roku jeszcze nie miał. Dość powiedzieć, że po raz pierwszy nie jest liderem przed ostatnią rundą, a tylko trzy razy w historii zdarzyło się, aby lider przed ostatnim turniejem nie zdobył potem złota (w 1996 Billy Hamill wyprzedził Hansa Nielsena, w 1999 Rickardsson Tomasza Golloba, w 2003 Nicki Pedersen Jasona Crumpa).
Wprowadzenie mocno krytykowanych sprintów, czyli przyznawanie dodatkowych punktów za najlepszy czas, może jednak sprawić, że tracący obecnie punkt do Roberta Lamberta Polak, przystąpi do głównego turnieju na Motoarenie już jako lider. Jest też jednak druga strona medalu – wygrana Brytyjczyka w sprintach bez ewentualnych punktów Polaka zwiększy przewagę do 5 punktów i mocno skomplikuje sprawę. A jest przecież jeszcze Brady Kurtz, który traci do lidera raptem 3 „oczka” i już przed rokiem był o włos (dosłownie o punkt!) od wyrwania Zmarzlikowi złota. – Mam nadzieję, że sprinty nie popsują tego znakomicie zapowiadającego się ścigania, a najlepiej jakby - tak jak w Łodzi ze względu na pogodę - nie udało się ich rozegrać – mówi z przekąsem były trener kadry, Marek Cieślak.
Spokojny jak… Zmarzlik
Przed decydującą rozgrywką trwa akademicka dyskusja, na kim ciążyć będzie większa presja. Multimedalista stara się przerzucać ją na rywali. - Czuję się spokojniej niż przed turniejem o pierwsze mistrzostwo świata. To był pierwszy rok i pierwszy tytuł, a w sobie miałem uczucie, którego nie potrafię opisać słowami. Sześciokrotnie zdobywałem mistrzostwo świata i każdy z tych tytułów był inny, a każdy kolejny bardziej spokojnie przeżywany. Pierwsze mistrzostwo jest wyjątkowe, ale każde niesie za sobą inną historię - mówi w rozmowie ze „Sportowymi Faktami” Bartosz Zmarzlik.
Przemawia za nim też doskonała postawa ma Motoarenie. Z sześciu ostatnich rund w Toruniu aż cztery zakończyły się triumfem Polaka, w tym dwie ostatnie! Lambert ściga się w barwach miejscowego Apatora, co powinno dawać mu spory handicap, ale akurat podczas GP nigdy nie szło mu tam specjalnie dobrze - na pięć startów nigdy nie dotarł nawet do finału! Kurtz ostatniego wspomnienia z Grodu Kopernika też nie ma raczej dobrego. W pierwszym meczu finału ekstraligi zdobył tam zaledwie 6 punktów w sześciu startach, będąc jednym z głównych odpowiedzialnych za porażkę Sparty aż 35:55.
W ostatnich dniach przez żużlową Polskę przeszła fala krytyki na toruński klub za brak możliwości dodatkowego treningu dla Zmarzlika. Czy dla zawodnika tej klasy może to mieć znaczenie? Wydaje się, że nie, tym bardziej że w sobotę panować będą zapewne zupełnie inne warunki. Jedno jest pewne: tak pasjonującej rozgrywki o mistrzostwo świata jeszcze w Grand Prix nie było!
Mariusz Rajek
Klasyfikacja przejściowa cyklu GP po 9 turniejach
1. Lambert 142, 2. Zmarzlik 141, 3. Kurtz 139, 4. Jepsen Jensen 102, 5. Madsen 90, 6. Fricke 89,7. Woryna 89, 8. Dudek 89, 9. Doyle 66, 10. Lebiediew 65, 11. Thomsen 58, 12. J. Holder 55, 13. Kvech 52, 14. Kubera 35, 15. Lindgren 25, 16. Parnicki 21, 16. Bewley 18, 17. Bewley 21, 18. Huckenbeck 18, 19. Janowski 11.
NIE PRZEGAP!
Grand Prix PolskiMotoarena, Toruń
Sobota, godz. 19.00
Eurosport 3, HBO Max, Player
