Bijące serce szatni
75 minut z rezerwami Ruchu, pełne 90 – z LKS-em Bełk. Po pół roku Adrian Błąd znów poczuł murawę i piłkę przy nodze. Na razie w IV lidze, ale przecież jego miejsce jest w kadrze pierwszej drużyny.
Adrian Błąd znów w treningu i w grze! Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
GKS KATOWICE
A więc się udało! Kilka tygodni temu Adrian Błąd – zawodnik z najdłuższym w obecnej kadrze GieKSy stażem w katowickim klubie – zaszokował opinię publiczną wyznaniem na temat zawału, który dopadł go w maju, po zakończeniu sezonu. Jak wykazała cała seria badań (piłkarz spędził w szpitalu prawie tydzień), przyczyną była „uroda organizmu”, czyli pewna jego niestandardowość. – Tętnica niestandardowo przebiegająca u niego koło mięśnia sercowego została uciśnięta przez ten mięsień, który rozrasta się z wiekiem – precyzyjnie wyjaśniał nam wtedy naturę przypadłości zawodnika trener Rafał Górak. A fizjoterapeuta Wojciech Herman dodawał: – Adi miał tak od urodzenia.
– Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, więc dopiero teraz, dzięki temu wydarzeniu, wykryto u mnie tę niestandardowość – tłumaczył nam sam zawodnik. I z wielką niecierpliwością czekał na ostateczną kontrolę lekarską, która ostatecznie odpowiedzieć miała na pytanie, kiedy – i czy w ogóle – pokopie jeszcze piłkę.
– No i zakończył tę swoją epopeję kardiologiczną! – radował się dziesięć dni temu Górak. – Dostałem informację od lekarzy, że Adi może wrócić do pełnych treningów. Może grać, biegać i szaleć na boisku tak, jak tylko on to potrafi – podkreślał. – To są te momenty i wiadomości, które zawsze trenera łapią za serce – dopowiadał z uśmiechem.
Piłkarską reaktywację Błąd przeżył dwa weekendy wstecz, w prestiżowych derbach... rezerw GKS-u i chorzowskiego Ruchu. Tydzień temu zagrał w Bełku, a potem pognał na Nową Bukową, by zdążyć przynajmniej na drugą połowę ekstraklasowego meczu z Pogonią. Smutną miał minę, gdy opuszczał trybunę po końcowym gwizdku; goście wygrali przecież 1:0. Ale smutek i Adrian Błąd to generalnie „pojęcia rozłączne” – przynajmniej na zewnątrz.
– Kiedy zagrał ten mecz w rezerwach, następnego dnia pojawił się na odnowie cały w skowronkach! On przecież kocha piłkę i kocha ten klub. Dałby się za niego pokroić! – zapewniał nas Lukas Klemenz, gdy zapytaliśmy o obecność i rolę Błąda w szatni. – Zawsze wnosi do niej uśmiech i optymizm. To jej bijące serce! – podkreślał.
Czy doświadczony pomocnik ma jeszcze szansę na powrót do formy ekstraklasowej? – Dzisiaj te kariery piłkarskie bardzo się wydłużyły. Adrian zawsze o siebie dbał, jest w pełni profesjonalistą. Na pewno będę mu się przyglądać uważnie na treningach – zapewnił Rafał Górak.
Zapewne jeszcze nie teraz, nie za tydzień, może nie w tej rundzie; fajnie byłoby jednak zobaczyć jeszcze „Błądzika” choćby przez chwilę w ekstraklasowym towarzystwie. Wszak to jego strzał w Gdyni, w meczu z Arką, wiosną 2024 roku, stanowił kropkę nad „i” w dziele powrotu GieKSy po dwóch dekadach na „ekstraklasy łono”!
Dariusz Leśnikowski
