Biało-czerwona Liga Mistrzów

Gdy jedni Polacy walczą o to, żeby zdobyć chociaż punkt w najlepszych europejskich rozgrywkach, inni myślą już o bezpośrednim awansie do 1/8 finału.

Łukasz Łakomy w przyszłym tygodniu będzie miał ostatnią szansę na zdobycie punktu w LM. Fot. EPA / PAP

LIGA MISTRZÓW

Po zakończeniu siódmej kolejki Champions League najwięcej w polskim kontekście mówiło się o Wojciechu Szczęsnym. Bramkarz Barcelony skradł show innym Polakom. Nie wyróżnił się jednak na plus. Popełnił dwa rażące błędy, które spowodowały, że „Duma Katalonii” musiała do ostatnich minut rywalizacji z Benficą walczyć o trzy punkty w Lizbonie. W drodze do wygranej (5:4) pomógł Robert Lewandowski, który dwukrotnie trafił do siatki, wykorzystując rzuty karne.

Najlepszy na boisku

Jednak na naszym katalońskim duecie nie kończy się lista Polaków, którzy zaprezentowali się we wtorek i środę na arenie międzynarodowej. Słowa uznania należą się Radosławowi Majeckiemu z Monaco. Golkiper radził sobie fantastycznie w meczu przeciwko Aston Villi. Został wyróżniony przez francuskich dziennikarzy, którzy rozpływali się nad jego występem. Nie tylko bronił te strzały, które musiał obronić. Przede wszystkim wyczyniał cuda, gdy wydawało się, że rywale do siatki muszą trafić. Dzięki temu zachował czyste konto i ugruntował swoją pozycję pierwszego golkipera. Forma Majeckiego z pewnością nie uszczęśliwiła Matty’ego Casha, który w starciu z Monaco zagrał pełne 90 minut.

Skorupski broni, Urbański siedzi

Zwycięstwo odniosła Bologna, pokonując 2:1 Borussię Dortmund. We włoskim zespole cały mecz na boisku spędził Łukasz Skorupski. 33-latek z pewnością radował się z powodu wygranej, ale z trudnością przychodzi nam zaliczenie jego występu do szczególnie udanych. Co prawda stracił tylko jedną bramkę (z rzutu karnego), ale nie był między słupkami tak solidny, jak do tego przyzwyczaił. Przy kilku wyjściach do dośrodkowań widać było w jego ruchach niepewność. Jego szczęście polegało na tym, że BVB było zupełnie nieskutecznie. Oprócz tego polski bramkarz miał oczywiście kilka dobrych interwencji, więc można stwierdzić, że w malutkim stopniu przyczynił się do zwolnienia trenera Nuriego Sahina z dortmundzkiego klubu.

Cały mecz na ławce Bologny spędził Kacper Urbański. 20-latek od 11 grudnia (mecz w LM z Benficą) nie dostał od trenera Vincenzo Italiano nawet minuty w jakichkolwiek rozgrywkach.

Nowa pozycja

Zwycięstwa w środę zaliczyli też Jakub Kiwior oraz Piotr Zieliński. Pierwszy z nich zagrał w pierwszym składzie Arsenalu w starciu Dinamem Zagrzeb. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem „Kanonierów” 3:0, a Kiwior nie miał zbyt wiele pracy w obronie. Zagrał po prostu solidne spotkanie, choć trener Mikel Arteta wystawił go na pozycji prawego środkowego obrońcy, co w jego przypadku było nowością. Zieliński natomiast wszedł na murawę w drugiej połowie meczu Sparta – Inter. Mediolańczycy wygrywali już wówczas 1:0 i nic nie zmieniło się po wejściu Polaka na plac gry. Po spotkaniu został publicznie pochwalony przez trenera Simone Inzaghiego.

W oczekiwaniu na wygraną

Mniej powodów do zadowolenia mają Łukasz Łakomy oraz Kamil Piątkowski. Ich zespoły w Lidze Mistrzów nie radzą sobie najlepiej. Young Boys Berno, w którym gra Łakomy, nie zdobył jeszcze choćby punktu. W środę polski pomocnik grał przez 90 minut przeciwko Celticowi. Szwajcarzy byli niezwykle blisko remisu i w 86 minucie… strzelili sobie bramkę samobójczą. Łakomy zaprezentował się nie najgorzej, ale możemy sobie tylko wyobrazić, jak trudna musi być gra w drużynie, która nie potrafi zaliczyć choćby jednego remisu. W nieco lepszej, ale nadal trudnej – tylko trzy punkty w tabeli – sytuacji jest RB Salzburg Piątkowskiego. Ekipa spod znaku czerwonego byka otrzymała bolesną lekcję od Realu Madryt. Wynik 1:5 i tak nie odzwierciedla dominacji „Królewskich”. O sile madrytczyków przekonał się osobiście Piątkowski, który wszedł na boisko w drugiej połowie i w 77 minucie został ograny przez Viniciusa, który chwilę później wpisał się na listę strzelców.

Jakub Moder, który dołączył do Feyenoordu na początku tygodnia, fantastyczną wygraną zespołu z Rotterdamu przeciwko Bayernowi (3:0) oglądał z boku. Nie jest jeszcze uprawniony do gry w Lidze Mistrzów w barwach holenderskiego klubu.

Kacper Janoszka