Biała flaga już na maszcie
Wiele wskazuje, że wkrótce drugoligowa tabela zostanie uszczuplona o ekipę z Harcerskiej, której grozi coś więcej niż „tylko” wycofanie z rozgrywek.
Nie można wykluczyć, że sobotnim meczem z Hutnikiem Kraków Jastrzębianie zakończyli sezon. Fot. Jan Kalinowski / GKS Jastrzębie
GKS JASTRZĘBIE
Nie ma sianka, nie ma granka – zwykło się określać położenie klubu, który boryka się z problemami finansowymi. W obecnych czasach spotyka się ich wiele. Efektem problemów są kiepskie wyniki, dorobek punktowy i miejsce w tabeli, a następnie wycofanie z rywalizacji oraz inne konsekwencje z tym związane. Powyższe dotyczy głównie niższych lig; najczęściej z powodu wycofania rozkapryszonego sponsora, uchodzącego w swoim mniemaniu za zbawcę miejscowego LKS-u i pociągającego za wszystkie sznurki, konieczne jest podjęcie decyzji o rezygnacji z dalszej gry, ale na szczeblu centralnym to raczej precedens.
Pusta kasa
O tym, że w Jastrzębiu dzieje się źle, wiadomo nie od wczoraj. Dowodem na to jest pozycja na samym końcu 18-zespołowej stawki, ani jednego zwycięstwa w 24 meczach, zaledwie sześciopunktowy dorobek (GKS zdołał zremisować w siedmiu spotkaniach, ale ze względu na zaległości finansowe PZPN odebrał mu „oczko”) oraz brak perspektyw na polepszenie sytuacji. Ciemne chmury zbierały się od dawna, a właściwie od momentu, kiedy Jastrzębska Spółka Węglowa ogłosiła wycofanie ze wspierania klubu z Harcerskiej. Brak głównego sponsora oznaczał pustkę w kasie, a tę w obecnych czasach zapewnić jest bardzo trudno; jedynie z gminy można liczyć na konkretne pieniądze, choć władze Jastrzębia do szczodrych nie należą, a finanse od lokalnych przedsiębiorców, którzy mianują się jedynie partnerami, a nie sponsorami, starczają na „waciki”.
Nie wyszli na trening
To wszystko się skumulowało i prędzej czy później musiało pęknąć. Często w takich sytuacjach dochodzi do protestów zawodników – okolicznościowe koszulki, opóźnienie wyjścia na mecz, zawieszenie treningów – po to, by zwrócić na siebie uwagę, ale w Jastrzębiu nic takiego nie miało miejsca; od razu walnięto z grubej rury. „W związku z trudną sytuacją finansowo-organizacyjną Klub GKS Jastrzębie informuje o rezygnacji z wyjazdu na mecz z Chojniczanką Chojnice, zaplanowany na sobotę, 28 marca, w ramach 25. kolejki Betclic 2. Ligi. Decyzja ta została podjęta z najwyższą odpowiedzialnością, z uwzględnieniem bieżących możliwości organizacyjnych Klubu. Zarząd informuje, że szczegółowe informacje dotyczące dalszego funkcjonowania Klubu zostaną przekazane w odrębnym komunikacie” – można było przeczytać w oficjalnym oświadczeniu. Skoro najbliższy mecz się nie odbędzie, to przybita sytuacją drużyna nie wyszła na zajęcia. Zresztą od kilku dni zawodnicy wiedzą, że w tym sezonie pieniędzy nie otrzymają; milionowa dotacja z miasta poszła na spłatę wierzycieli.
Odpowiedzialna zrzutka
Władze klubu postanowiły nie czekać na efekty zrzutki, która została uruchomiona w internecie. Na dwóch wzruszających filmach zmontowanych na stadionie o wsparcie apelują głównie różne pokolenia kibiców, były piłkarz, zawodnicy i trenerzy grup młodzieżowych. Grając na uczuciach tych, którym zależy na GKS-ie, liczą, że uda się uzbierać 300 tysięcy złotych. W opisie nie ma słowa o bieżącej działalności; czytaj – pieniądzach niezbędnych na wyjazdy, organizację domowych meczów, wypłaty itp. Mowa jest głównie o przyszłości, a właściwie o chęci przetrwania. „Idea jest bardzo prosta: wpłać symboliczną złotówkę i nominuj trzy kolejne osoby, aby zrobiły to samo. To niewielki gest, który może wykonać każdy. A jeśli ktoś zechce dorzucić trochę więcej – każda dodatkowa złotówka będzie dla klubu ogromnym wsparciem. Jeśli każdy z nas zaprosi tylko trzy kolejne osoby, ta akcja może w krótkim czasie dotrzeć do tysięcy ludzi i zamienić symboliczne złotówki w realne wsparcie dla naszego klubu. Razem pokażmy, jak wielką siłę ma nasza społeczność” – czytamy w opisie. Czas na gromadzenie środków jest długi, bo przewidziano na to 80 dni, a suma, jaką planuje się zebrać, to 300 tysięcy złotych. Odzew nie jest mały – do wczorajszego wieczora akcję wsparło 378 osób, a na koncie był 17 320 złotych, czyli 5% sumy.
Co dalej?
Uzyskane pieniądze trafią na konto klubu i zostaną przeznaczone na nowe otwarcie. W której lidze? Dziś nie wiadomo. Jeśli GKS odda trzy mecze walkowerem, to zostanie relegowany o dwie klasy, czyli w nowym sezonie będzie mógł wystartować od IV ligi (jeśli dogra sezon, zacznie od III ligi). Słychać jednak głosy, że planowane jest ogłoszenie upadłości, a to oznacza, że jeśli zbiorą się chętni do poprowadzenia klubu, to od nowego sezonu będą go mogli zgłosić do klasy B (dziewiąty poziom), czyli najniższej ligi w podokręgu Rybnik. Scenariusz upadku jest ponoć najbardziej realny, lecz na jego ogłoszenie trzeba poczekać. Biała flaga już została wciągnięta na maszt, ale jeszcze nie łopocze...
Marek Hajkowski
