Bezpieczeństwo przede wszystkim
Jeśli w promieniu 8 mil, czyli 13 kilometrów od stadionu uderzy choć jeden piorun – sędzia musi przerwać mecz albo trening na pół godziny.
Wygląda na to, że burze w USA mogą przewalić mundial i zagrozić każdym planom. Amerykańskie zasady bezpieczeństwa są bardzo surowe i rygorystycznie przestrzegane. „Według lokalnych prognoz prawdopodobieństwo wystąpienia burz przed i w trakcie najbliższego meczu Portugalii przeciw Demokratycznej Republice Konga wynosi od 50 do 60 procent” – donosi „A Bola”, portugalski dziennik sportowy.
Uciekajcie do aut!
Problemy z tego powodu Portugalczycy już odczuli. Niby letnia pogoda zdążyła przecież zakłócić ich przygotowania do pierwszego meczu i rzeczywiście potrafi być groźna. Nagle – ni stąd, ni zowąd – rozszalała się paskudna burza z piorunami nad Palm Beach na Florydzie – właśnie tam, gdzie CR7 i spółka mają bazę. To wystarczyło, żeby uniemożliwić Portugalczykom przeprowadzenie pełnych zajęć treningowych. Drużyna musiała w pośpiechu opuścić boisko Gardens North County District Park i zaimprowizować ćwiczenia fizyczne w... zamkniętym pawilonie! Bernardo Silva, Ruben Dias i Joao Felix musieli w pośpiechu, po ostrzeżeniach lokalnej policji, opuścić plażę.
Nie odbyły się również zaplanowane rozmowy z dziennikarzami. Organizatorzy opróżnili namioty prasowe i poinstruowali dziennikarzy, żeby ci... schronili się w pojazdach ze względu na... „ryzyko wyładowań elektrycznych”. Aby uniknąć komplikacji Portugalska Federacja Piłkarska (FPF) przeniosła treningi i konferencje prasowe na kolejny poranek.
Portugalczykom nie udało się dokończyć treningu w Palm Beach na Florydzie. Fot. PAP / EPA
Kto piorunom zabroni uderzać?
Do tego dochodzą jeszcze amerykańskie rygorystyczne przepisy. Bardzo rygorystyczne! Zakładają one, że jeśli w odległości do około 13 kilometrów (8 mil) od stadionu zostanie zarejestrowane uderzenie pioruna, sędzia ma obowiązek przerwać spotkanie na... pół godziny. Pół godziny! Piłkarze i kibice muszą wtedy przenieść się w bezpieczne miejsce, ale to jeszcze nic. Gdy piorun przywali ponownie, cała zabawa, czyli czas oczekiwania na wznowienie zawodów, liczony jest od nowa! Dlatego trzeba brać pod uwagę możliwość, która rozłoży wszystko, również nas, na łopatki; spotkania przez złośliwe pioruny mogą wydłużyć się bowiem nawet... o kilka godzin! A kto im zabroni uderzać?
Nie ma jednak obaw, żeby akurat najbliższe spotkanie Portugalczyków z Demokratyczną Republiką Konga w Houston mogło zostać odwołane. Owszem, trzeba brać pod uwagę trudności meteorologiczne, choć w tym przypadku pogoda może piłkarzy jedynie cmoknąć: stadion w Houston, na którym odbędzie się to spotkanie, ma przecież składany dach! Kłopoty będą mieli raczej fani i to raczej z... dotarciem na obiekt. Wszystko dlatego, że według serwisu meteorologicznego AccuWeather w środę nad wybrzeżem Zatoki Meksykańskiej, czyli tam, gdzie leży Houston, może przetoczyć się potworna nawałnica. W poprzednich dniach miały tam przecież miejsce tzw. powodzie błyskawiczne.
Strachy na lachy
Mimo niepogody na Florydzie jedno jest jednak pewne – harmonogram meczów reprezentacji Portugalii w Grupie K pozostaje niezmieniony. W środę mecz przeciw Demokratycznej Republice Konga, drugi – z Uzbekistanem, 23 czerwca, również w Houston, trzeci – z Kolumbią, 27 czerwca, w Miami.
Organizatorzy zawodów uważnie monitorują różne scenariusze. Jednocześnie można przyjąć, że jest w tym też trochę strachów na lachy. Mecz Arabii Saudyjskiej z Urugwajem też miał być przerwany z powodu warunków pogodowych. Potoczył się jednak bez przeszkód, a jeśli kibice mieli przerwę od emocji futbolowych, to tylko wtedy, gdy szli się wysikać w trakcie tego spotkania.
Paweł Czado
