Bezbłędny start...
Obrońcy tytułu mistrzowskiego odprawili z kwitkiem kolejnego silnego rywala i na razie nie mają sobie równych.
Alan Łyszczarczyk dwoma golami uciszył sosnowiecką publiczność. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Tyszanie kontynuują zwycięską serię z ECZD Zagłębiem Sosnowiec. W półfinale play offu poprzedniego sezonu wygrali serię 4-0 i w nowym rozdaniu znów pokazali moc. Tym razem na Stadionie Zimowym pewnie zaliczyli komplet punktów i, jak na razie, nie mają sobie równych.
Gospodarze nadal występują bez Jeana Dupuy, Joni Piipponena i Erkki Seppali, a ich losy są bliżej nieznane. Z kolei w tyskim zespole zabrakło kontuzjowanych Filipa Komorskiego oraz Juuso Jäsmena, a dołączyli do nich Mark Viitanen i Rafał Drabik. Tym samym okazję do debiutu mieli 18-letni Adrian Bagienko oraz 17-letni Stanisław Lewandowski.
Pierwsza tercja nieco rozczarowała. Spodziewaliśmy się szybkiego tempa oraz „filmowych” akcji, a tymczasem obie ekipy bardziej myślały o obronie niż o ataku. Owszem, było kilka groźnych strzałów, ale między słupkami stali tędzy fachowcy i nie dali się zaskoczyć. Alan Łyszczarczyk w 16 min znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Karolus Kaarlehto zachował stoicki spokój i zdołał sparować krążek. „Łyżka” chyba poczuł się zbyt pewnie i widział krążek w sieci, a tymczasem fiński bramkarz sprawił mu psikusa.
W przerwie między tercjami w obu szatniach musiało być gorąco, bowiem hokeiści z werwą poruszali się w drugiej odsłonie po tafli. Gospodarze za sprawą Aleksandra Peresunki mogli objąć prowadzenie, ale Ukrainiec może mówić o sporym pechu. Najpierw w 25 min trafił w słupek, zaś 6 min później w poprzeczkę. Goście też śmiało atakowali i w 27 min Mateusz Bryk miał świetną okazję, lecz nie trafił czysto w krążek, zaś chwilę potem przed szansą zmiany rezultatu stanęli Henri Knuutinen oraz Mateusz Gościński, lecz nie zdołali umieścić krążka w siatce. Jednak Knuutinen w końcu znalazł sposób na pokonanie swojego rodaka. Otrzymał podanie od Łyszczarczyka i z prawej strony uderzył pod poprzeczkę.
Tyszanie otrzymali dwie kary techniczne za nadmierną ilość zawodników na lodzie i podczas drugiego osłabienia Joel Olkkonen zdołał wyrównać przy dużym współudziale Lauriego Serttiego, który nie zdołał najpierw zablokować strzału i chwilę później dopuścił do dobitki. Goście na 48 sek. przed końcową syreną wyszli na prowadzenie. Bartłomiej Pociecha w swoim stylu uderzył spod niebieskiej linii, a lot krążka zmienił Szymon Kiełbicki i było to jego pierwsze trafienie dla tyskiego zespołu.
Trudne momenty przeżywali goście gdy w boksie kar znalazł się Łyszczarczyk i gospodarze zamknęli Tyszan w tercji, a Tomaš Fučik miał sporo pracy, jednak nie dał się pokonać. W 48 min Sebastian Brynkus i Olaf Zachariasz mieli okazje do wyrównania, ale ich nie wykorzystali. W 52 min na ławie kar usiadł Adrian Gromadzki i Tyszanie tę przewagę rozgrywali niezwykle rozważnie i w końcu Łyszczarczyk podwyższył wynik. Swój wyczyn skopiował gdy gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika, bowiem w 58 min Kaarlehto zjechał z lodu.
Wygrana Tyszan nie podlegała dyskusji, bowiem grali niezwykle dojrzale i na dodatek wykazali się skutecznością. Gospodarze byli sfrustrowani, zaś kibice dali upust swojemu niezadowoleniu.
Włodzimierz Sowiński
◼ ECZD Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 1:4 (0:0, 1:2, 0:2)
0:1 – Knuttinen – Łyszczarczyk (29:53), 1:1 – Olkkonen – Sozanski – Chmielewski (37:39, w przewadze), 1:2 – Kiełbicki – Pociecha – Kerkkanen (39:12), 1:3 – Łyszczarczyk – Kakkonen – Paś (52:43, w przewadze), 1:4 – Łyszczarczyk (59:11, do pustej).
Sędziowali: Paweł Kosidło i Andrzej Nenko – Łukasz Sośnierz i Dariusz Pobożniak. Widzów 2833.
ZAGŁĘBIE: Kaarlehto; Olkkonen – Sozanski, Ciura – Naróg, Wanacki – Kotlorz, Biłas; Peresunko – Heikkinen – Bernacki, Roine – Savilahti – Chmielewski, Sirkia – Zachariasz – Brynkus (2), Gromadzki (2) – M. Dawid – J. Musioł. Trener Matias LEHTONEN.
GKS: Fučik; Pociecha – Kovař, Kakkonen - Viinikainen, Bryk – Kaskinen, Sobecki – Sertti; Kunttinen - Paś – Łyszczarczyk (2), Jeziorski – Ainali – Kerkkonen, Janik – Kiełbicki – Gościński, Bagienko – Kucharski – Lewandowski. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Zagłębie – 4 min, GKS – 6 (4 tech.) min.
21 SEKUND było do końca kary Gromadzkiego gdy Łyśzczarczyk zdobył 3. gola i uciszył sosnowieckich kibiców.
