Bezbarwni i nieskuteczni
Odra i GKS Tychy podzieliły się punktami w meczu, który potężnie rozczarował.
Pojedynek kapitanów. Tomas Prikryl z Odry i Jakub Bieroński z GKS-u. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
To miał być mecz prawdy. Po trzech kolejkach zarówno opolanie, jak i tyszanie mieli po 2 zwycięstwa i porażkę, więc ich bezpośrednie starcie miało dać odpowiedź, czyje deklaracje o wysokich aspiracjach są bliższe prawdy. Zarówno niebiesko-czerwoni, jak i trójkolorowi zagrali jednak w niedzielę ledwie bezbarwnie i nieskutecznie, co dało im punkt za nijaki remis.
Zagrożenie z autu
A zanosiło się przecieżna ciekawe starcie. Trener Odry Jarosław Skrobacz po zwycięstwie w Siedlcach dokonał dwóch zmian w wyjściowej jedenastce. Po pauzie za czerwoną kartkę wrócił Filip Kendzia, zastępując na środku obrony Jirziego Pirocha, a na szpicy ataku Edvina Muratovicia zmienił Szymon Kobusiński. Natomiast szkoleniowiec GKS-u Tychy po porażce z Wisłą Kraków dokonał tylko jednej roszady i na lewej stronie obrony miejsce Kamila Głogowskiego zajął Oliver Stefansson, debiutując w pierwszym składzie Artura Skowronka.
Prawdę powiedziawszy... nic to jednak nie dało. Wprawdzie od pierwszego gwizdka gospodarze ruszyli do ataku i dalekimi wyrzutami piłki z autu przez Jakuba Szreka siali zamęt pod bramką Leona-Oumara Wechsela, ale nie potrafili oddać celnego strzału. Ta sztuka nie udała się im zresztą przez całą pierwszą połowę. Za to po drugiej stronie boiska do groźnych sytuacji dochodziło głównie po indywidualnych błędach w defensywie. Pomyłki Jakuba Pochcioła i Adama Chrzanowskiego nie zostały jednak wykorzystane, bo Damianowi Kądziorowi brakowało precyzji w oddawaniu strzałów oraz w dogrywaniu do partnerów. Dość powiedzieć, że 2 celne uderzenia oddane przez tyszan przed przerwą Adam Wójcik obronił bez trudu.
Pomocna poprzeczka
Najgroźniejszą akcję przed przerwą kibice na Itaka Arena oglądali w doliczonym czasie, bo Julian Keiblinger dobrze dośrodkował piłkę z prawego skrzydła, zaś Kacper Wełniak złożył się do woleja na, ale przestrzelił. Co ciekawe, na drugą połowę na murawę wyszły takie same składy i nadal oglądaliśmy słaby mecz. Z tą tylko różnicą, że goście w szatni zupełnie rozregulowali celowniki i w drugiej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału. Opolanie za to poprawili się nieznacznie, ale to oni w 61 minucie byli bardzo blisko strzelenia zwycięskiego gola. Po roszadach dokonanych przez Jarosława Skrobacza daleki wyrzut z autu Szreka sprawił, że piłka dotarła do Kobusińskiego. Po główce wychowanka Syreny Cybinka bramkarzowi GKS-u przyszła w sukurs poprzeczka i można powiedzieć, że w tym momencie centymetry dzieliły Odrę od gola.
Spalona czerwona kartka
Trzeba też dodać, że więcej swoimi zmianami w składzie zyskiwał szkoleniowiec gospodarzy, którzy koncentrując się na obronie, wykorzystywali każdą okazję, żeby zaatakować. Najbardziej zaskoczyli przyjezdnych w 71 minucie. Wykonujący rzut wolny z 20. metra Tomasz Przikryl, gdy rywale spodziewali się strzału, bardzo sprytnie zagrał po ziemi do stojącego w polu karnym Kobusińskiego. Ponieważ koledzy wyblokowali przeciwników, doświadczony napastnik był sam w momencie przyjmowania piłki, ale… jej nie opanował i znakomita okazja do znalezienie się oko w oko z bramkarzem uciekła sprzed nosa.
Emocje były jednak do końca, o co zadbał… sędzia. Zasygnalizował, że doliczy minimum 3 minuty. Uraz Muratovicia po starciu z bramkarzem tyszan sprawił, że mecz trwał dłużej niż 180 sekund. W 5 minucie Jakub Tecław sfaulował tuż przed polem karnym Szymona Midę, za co sędzia ukarał stopera gości drugą żółtą kartką i nakazał mu zejść z boiska. Po sygnale VAR-u okazało się jednak, że zmiennik Odry był na spalonym i kartka została anulowana. Arbiter w 8 doliczonej minucie zakończył mecz, a raczej... boiskowe nudy.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU ⭐
◼ Odra Opole – GKS Tychy 0:0
ODRA: Wójcik – Pochcioł (55. Cassio), Kendzia, Chrzanowski – Nowak (55. Muratović), Luca Ramos (81. Piroch), Purzycki (81. Tront), Szrek – Perez, Kobusiński (89. Mida), Przikryl. Trener Jarosław SKROBACZ.
GKS: Wechsel – Lipkowski, Tecław, Stefansson – Keiblinger (85. Machowski), Bieroński, Szpakowski (69. Makowski), Błachewicz (85. Jankowski) – Kądzior, Wełniak (69. Stangert), Kubik (59. Niemann). Trener Artur SKOWRONEK.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn). Widzów 5540. Żółte kartki Kubik, Stefansson, Tecław.
