Bez zaskoczeń
Po Lillehammer zadowoleni mogą być Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. Pozostali Polacy nie bardzo.
Kacper Tomasiak bez kompleksów zadebiutował w PŚ. Fot. Tomasz Mieczyński/skijumping.pl
SKOKI NARCIARSKIE
Potwierdziło się to, co widać było podczas rywalizacji przed zimowym sezonem - w Letniej Grand Prix i Letnim Pucharze Kontynentalnym - w której Kamil Stoch, piąty w LGP, oraz Kacper Tomasiak, triumfator LPK, byli w dobrej formie i odgrywali czołowe role. Pozostali polscy skoczkowie mieli duże wahania formy, raczej w dół niż w górę. Inauguracyjne zawody Pucharu Świata w Lillehammer mocno to uwidoczniły. Pozytywem było to, że pięciu naszych skoczków, oprócz Aleksandra Zniszczoła, zdobyło punkty, w sumie 174, ale dodajmy od razu, że znaczna część z nich to udział Stocha (42) i Tomasiaka (22). Dołożył się jeszcze Dawid Kubacki (20), dzięki dobremu skokowi w drugiej serii niedzielnego konkursu. Piotr Żyła zdobył tylko 12 pkt, a Paweł Wąsek zaledwie 3.
I właśnie wyniki Wąska są dużym zmartwieniem dla trenera Macieja Maciusiaka, bo przecież skoczek z Wisły miał znakomity poprzedni sezon, kiedy był liderem polskiej reprezentacji. Jako jedyny Polak stanął na podium zawodów Pucharu Świata, zajmując trzecie miejsce 22 marca tego roku w fińskim Lahti. Mówiło się, że Wąskowi dobrze służyła praca z austriackim trenerem Thomasem Thurnbichlerem, którego zastąpił Maciusiak. Teraz jest daleki od formy w poprzednim sezonie. Maciusiak zachowuje spokój po inauguracyjnych zawodach w Norwegii. - Cieszą dobre skoki Stocha i Tomasiaka. Pozostali oddawali pojedyncze dobre skoki. Postaramy się to jeszcze przeanalizować, podsumować i oddawać jak najlepsze skoki w Falun - ocenił trener.
W poniedziałek rano Polacy udali się właśnie do szwedzkiego Falun, gdzie już we wtorek i środę odbędą się kolejne zawody na skoczni normalnej i dużej. Skład naszej reprezentacji będzie identyczny, jak w Lillehammer: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Kacper Tomasiak, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł.
Dla kompleksu skoczni Lugnet będzie to powrót do kalendarza zimowego cyklu po ponad 11 latach. Będzie to zarazem próba generalna przed mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym, które odbędą się w Falun w 2027 roku. Rekordzistą na obu skoczniach jest Niemiec Severin Freund - 97 m na normalnej (22.02.2015) oraz 135,5 m na dużej (26.02.2015). Nie są to skocznie zbyt przyjazne dla Polaków. Jedynym, który stanął tam na podium, był Adam Małysz. Uczynił to dwukrotnie - w 1996 roku był drugi na skoczni normalnej, a w 2001 roku wygrał na dużym obiekcie.
PROGRAM ZAWODÓW W FALUN
Wtorek, 25.11., skocznia normalna: 9.00 trening, 11.00 kwalifikacje, 15.10 konkurs indywidualny
Środa, 26.11., skocznia duża: 9.00 trening, 11.00 kwalifikacje, 15.10 konkurs indywidualny
(awa)
Jest śnieg w Wiśle
Zawody Pucharu Świata w Wiśle Malince zostaną przeprowadzone w tradycyjnych warunkach, tj. ze śniegiem na zeskoku - zapewnił prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz. Zimowa aura, która w weekend dotarła w Beskidy, ułatwiła pracę organizatorom.
- Odłączamy urządzenie, które produkowało śnieg. Mamy już wystarczającą jego ilość. W nocy, która była mroźna, udało się przykryć naturalny biały puch tym sztucznym. Dzięki temu nie powinien on stopnieć. Poza tym utrzymujemy rezerwę na trasach biegowych na Kubalonce. Gdyby była potrzeba, będziemy mogli stamtąd dowieźć śnieg - poinformował Wąsowicz.
W sezonie 2025/26 na skoczni im. Adama Małysza najpierw będą rywalizować panie - 4 i 5 grudnia, zaś mężczyźni 6-7 grudnia.
2300 METRÓW sześciennych śniegu potrzeba, aby odpowiednio przygotować skocznię w Wiśle Malince zgodnie w wytycznymi FIS
