Bez rozczarowania i bez sukcesu
Bielszczanki cele na sezon wypełniły, ale niedosyt pozostał.
Bielszczanki po raz kolejny musiały się obejść smakiem. Fot. PressFocus
Zespół z Bielska-Białej powoli staje się specjalistą od czwartych miejsc. Po raz czwarty z rzędu znalazł się w gronie czterech najlepszych drużyn w kraju, ale tylko raz udało mu się sięgnąć po medal. W 2024 wywalczył brąz po zwycięskiej rywalizacji z Budowlanymi Łódź.
W bieżących rozgrywkach najpierw w półfinale przegrał z DevelopResem Rzeszów (0-2), a w meczach o brązowy medal z Uni Opole (1-3). – Drużyna z Opola była od nas lepsza – szczerze przyznał Bartłomiej Piekarczyk, trener BKS-u. – Dwukrotnie wygrała z nami w fazie zasadniczej i potwierdziła swoją wyższość w play offie. Jesteśmy smutni, bo jak pokazało trzecie starcie potrafiliśmy nawiązać z Opolankami walkę. Mimo to jestem dumny z dziewczyn, bo pokazały charakter. Po dwóch przegranych nie poddały się, ale podjęły walkę, w ostatnim spotkaniu zagrały dobrze, ale to nie wystarczyło – dodał.
Zdaniem szkoleniowca to nie czwarte, ostatnie, zakończone tie-breakiem starcie zdecydowało o przegranej rywalizacji o brąz, lecz pierwsze. – To był kluczowy mecz (Uni wygrało 3:1 – przyp. red.). Gdyby się on inaczej potoczył… W każdym z setów prowadziliśmy, ale nie udało nam się dowieźć przewagi do końca. Gdybyśmy go wygrali, walka o brąz mogła się skończyć inaczej – żałował Piekarczyk.
Dodajmy, że BKS tuż przed startem sezonu znalazł się w trudnej sytuacji. Kontuzji wykluczającej z gry doznała bowiem Kristiine Millen. Reprezentantka Estonii w barach Moya Radomki miała bardzo udany poprzedni sezon i w Bielsku-Białej mocno na nią liczono. Miała stanowić o sile przyjęcia BKS-u. Tymczasem działacze na szybko musieli szukać nowej przyjmującej. Postawiono na Rekę Bozóki-Szedmak i Ljubicę Kecman. Obie wypadły przeciętnie. Miały dobre momenty, ale też i słabsze. W trakcie sezonu poważnego urazu nabawiły się też rozgrywająca Wiktoria Szewczyk, za którą na zasadzie transferu medycznego ściągnięto Giullię Gennari, oraz Aleksandra Gryka. Ta ostatnia kontuzji doznała w pierwszym spotkaniu o brązowy medal i do końca sezonu już na parkiet nie wróciła.
Mimo że Bielszczanki medalu nie wywalczyły, cele stawiane przed nimi wypełniły. Miały awansować do turnieju finałowego Pucharu Polski, być w czołowej czwórce mistrzostw kraju oraz dobrze zaprezentować się w europejskich pucharach i to zrobiły. - Takie były cele i je osiągnęliśmy. W Pucharze Polski byliśmy nawet w finale, ale na końcu zostaliśmy z niczym. Bardzo chcieliśmy zdobyć medal, jednak się nie udało – podsumował Piekarczyk.
Rozczarowania brakiem medalu nie kryła też Aleksandra Jagieło, prezeska bialskiego klubu. – Wydaje mi się, że zabrakło nam determinacji, szczególnie w czwartym secie ostatniego meczu. Prowadziliśmy 2:1 w setach i w kolejnym jakbyśmy się zatrzymali. Nie potrafiliśmy skończyć ataku. W efekcie był tie-break, w którym zaważyły zepsute zagrywki w końcówce. Trudno. Potwierdziła się ligowa tabela. Zespół z Opola wygrał zasłużenie – przyznała szefowa BKS-u. – Jesteśmy zespołem na dorobku i od sierpnia zaczynamy wszystko od nowa. Chcemy nadal być w krajowej czołówce – dodała.
(mic)
