Bez karnych ani rusz!

Faworyci... nawet nie wyszli z grupy, a zwycięstwo na Spodek Super Cup padło łupem tych, dla których małe boiska są codziennością!

Mistrzowie świata zostali mistrzami także w Spodku! Fot. Press Focus

SPODEK SUPER CUP

Organizatorzy narzekali lekko, że frekwencja na trzecim w tym stuleciu turnieju w Spodku mogłaby być nieco lepsza. Jednakże ci, którzy nie przyszli do legendarnej areny, ani nie włączyli transmisji internetowej (na Kanale Sportowym śledziło ją w porywach kilkanaście tysięcy osób), mogli żałować! Zmagania przyniosły wiele sensacji i niespodziewanych zwrotów akcji. Najlepiej świadczy o tym fakt, że z grupy nie wyszli ekstraklasowicze – ani GKS Katowice, ani Górnik Zabrze!

Zaskoczenie z Podkarpacia

GieKSa i Górnicy wspomogli się na Spodek Super Cup młodzieżą, choć oczywiście najmocniej liczono na te bardziej doświadczone nazwiska. Niestety w katowickiej ekipie zabrakło największej gwiazdy Bartosza Nowaka (który był obecny na hali, ale nie grał), zaś w zabrzańskiej najgłośniejszej gwiazdy – Lukasa Podolskiego (jego w ogóle nie było). Że GKS będzie miał problemy, widać było już w pierwszym meczu. Wygraną 2:1 z czwartoligowym JKS-em Jarosław uratował dopiero w końcówce, a marzenia o finale – do którego awansowali zwycięzcy grup – pożegnał, przegrywając w hicie z Wieczystą 1:2. Krakowianie zresztą przyjechali do Katowic znakomitym składem, z wieloma pierwszoligowymi gwiazdami, które imponowały techniką – jak Carlitos, Petar Pusić czy Rafa Lopes. Nie mogło dziwić, że wygrali wszystkie grupowe mecze, ale zdziwiło, że wiceliderem – z prawem gry o brązowy medal – została... trzecioligowa Wisłoka Dębica! Przepustką dla graczy z Podkarpacia okazał się szalenie emocjonujący mecz z GieKSą, wygrany przez dębiczan aż 5:3. Przez niemal cały czas outsider utrzymywał faworyta w bezpiecznym dystansie, a we wcześniejszym spotkaniu mógł i urwać punkty Wieczystej – lecz w końcówce krakowian uratowała poprzeczka! Czarujący Borja Galan to było dla GKS-u za mało.

Drugi garnitur wystarczył

W grupie B również emocji nie brakowało. Szybko na jej dnie usadowił się klub kibiców Lecha Poznań, znany jako Wiara Lecha. Organizatorzy postarali się jednak, aby było Poznaniakom miło, zapraszając pochodzącego z ich miasta znanego rapera Peję, który zabawiał publikę w części artystycznej imprezy. Pokonując Wiarę na czoło wysunął się Górnik oraz reprezentacja Polski Socca (którą prowadził Błażej Telichowski... piłkarz Wiary), mająca ten przywilej, że na co dzień sama występuje na mniejszych boiskach o sztucznej nawierzchni w futbolu sześcioosobowym – a trzeba powiedzieć, że murawa z wczorajszego Spodek Super Cup była na najwyższym poziomie, jeszcze wyższym niż w dwóch poprzednich odsłonach. Polacy w Socca to mistrzowie świata (!), ale akurat do Katowic przyjechał... drugi garnitur – pierwszy jest na turnieju w Brazylii. To wystarczyło. Piłkarze Socca pokonali Górnika, zremisowali z ROW-em i wygrali grupę. Za nimi uplasowali się rybniczanie, którzy... także pokonali zabrzan, dzięki czemu zajęli drugie miejsce! Przy remisie 1:1 trener Michal Gasparik postanowił, że Górnik zagra końcówkę bez bramkarza, co wykorzystał strzałem do pustej Kamil Spratek.

Do Polski z Gwatemali

Jak przed rokiem, w meczu o 3. miejsce Wisłoka... przegrała wysoko. Wtedy było 1:4 z Górnikiem, a wczoraj aż 1:6 z ROW-em! Co ciekawe, jak przed rokiem dębiczanie strzelili gola już w pierwszej minucie, ale nic im to nie dało. Daniem głównym – przy opustoszałych już trybunach – był finał Wieczysta vs Socca, który krakowianie otworzyli... w 13 sekundzie. Ostatecznie było 2:2 i rzuty karne, w których pomylił się Lopes. Zwycięzcą Super Spodek Cup 2026 została więc reprezentacja Polski Socca – i trudno mieć o to pretensje! Jej kapitana, 34-letniego Krzysztofa Elsnera, wybrano MVP, z kolei królem strzelców został... Arleison Martinez, napastnik JKS-u Jarosław, którzy strzelił 4 gole. 31-latek to ciekawy zawodnik, grał w rodzimej, kolumbijskiej, i kosowskiej ekstraklasie, a do Polski trafił 6 lat temu z... Gwatemali. No i błysnął też w Katowicach.

Piotr Tubacki

Gwiazdy też pokazały!

Pomiędzy rywalizacją w głównym turnieju odbywał się Turniej Pokazowy. Wzięły w nim udział 4 ekipy. Była drużyna sponsora tytularnego Superbetu, złożona z byłych gwiazd piłki nożnej, na czele ze Sławomirem Peszką, braćmi Brożkami, Marcinem Wasilewskim czy Sergiejem Kriwcem. Grała reprezentacja byłych polskich gwiazd, trochę starsza niż Super Team, m.in. Marcin Burkhardt, Marek Citko czy Bogdan Pikuta. Nie zabrakło również dusz artystycznych oraz twórców internetowych (influencerów). Każdy zagrał z każdym, a najhojniejsi okazali się... artyści – którzy przegrali wszystko. Pozostałe drużyny zdobyły po 6 punktów, a dużym zaskoczeniem była wygrana influencerów z ekipą Superbetu 5:4. – My, jako byli piłkarze, nie możemy sobie pozwolić na taki mecz. Niespodzianki się zdarzają i niestety przydarzyła się w tym przypadku – narzekał Paweł Brożek. Jego Super Team i tak okazał się najlepszy za sprawą bilansu bramek, do którego najmocniej dołożył się Peszko, autor aż sześciu goli. W Spodku rozegrano też pokazowy mecz ampfutbolu, a Kuloodporni Rekord Bielsko-Biała pokonali Wartę Poznań 8:0.

(PTub)


Przy piłce Krzysztof Elsner, MVP turnieju. Fot. Press Focus

Nie dziwne, że taka ekipa wygrała Turniej Pokazowy. Od lewej: Marcin Wasilewski, bracia Brożek, Dawid Jarka, Sławomir Peszko. Fot. Andrzej Pisarek.

Zawody w Spodku ponownie prowadził Szymon Marciniak. Nie brakowało też śląskich sędziów, choćby Leszka Lewandowskiego czy Sebastiana Jarzębaka, oraz... naszego felietonisty, doświadczonego Michała Listkiewicza! Fot. Spodek Super Cup

Artystyczna gwiazda wieczoru – poznański raper Peja. Fot. Spodek Super Cup

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się