Bez goli, ale z satysfakcją
Jagiellonia pokazała charakter i w osłabieniu zdobyła punkt na trudnym terenie.
Troy Parrott (z prawej) robił jesienią wielkie rzeczy dla Alkmaar i reprezentacji Irlandii. Tarasa Romanczuka jednak nie oszukał. Fot. PAP/EPA
Jagiellonia pojechała do Holandii, żeby utrzymać się w strefie play off Ligi Konferencji. Gdyby Duma Podlasia przegrała z AZ Alkmaar, musiałaby liczyć na korzystne dla niej wyniki w innych spotkaniach. Co prawda szansa na wypadnięcie poza TOP 24 była minimalna, ale cel - w postaci minimum punktu - lepiej było wypełnić. A biorąc pod uwagę fakt, że piłkarze Adriana Siemieńca w ostatnich pięciu meczach (licząc wszystkie rozgrywki) nie wygrali ani razu, wygrana na wyjeździe wydawała się bardzo trudnym zadaniem.
Pech Słoweńca
Sytuacja białostoczan na dodatek bardzo szybko się utrudniła. W 3 minucie na boisko upadł Dusan Stojinović. Okazało się, że doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry. W środku obrony zastąpił go Yuki Kobayashi, który po raz pierwszy w tym sezonie wszedł na boisko w meczu Ligi Konferencji. Mimo tego Jagiellonia grała nieźle, a defensywa była szczelna. W pierwszej połowie gospodarze mieli tylko jedną dogodną okazję do zdobycia gola – w 26 minucie Sven Mijnans uderzył z bliska, a jego strzał na linii w ekwilibrystyczny sposób obronił Taras Romanczuk. Po tym sygnale alarmowym Jagiellonia już nie dopuściła do sytuacji, w której AZ byłoby tak blisko bramki.
Robótki ręczne
Z kolei Jaga na chwilę przed zejściem do szatni na przerwę znalazła się w polu karnym ekipy Maartena Martensa i stworzyła tam taki chaos, że sędzia długo musiał analizować sytuację przy monitorze VAR, szukając ewentualnego zagrania ręką. Obóz Jagiellonii czekał na odgwizdanie rzutu karnego, ostatecznie arbiter Stefan Ebner podjął decyzję o przyznaniu… rzutu wolnego dla AZ, ponieważ piłkę ręką zagrał Oskar Pietuszewski!
Żółte na czerwone
Jagiellonia była niepocieszona, ale bezbramkowy remis nadal był dla niej satysfakcjonujący, bo gwarantował udział w play offie. Przyjezdni z Podlasia mogli do końca meczu pilnować rezultatu i byliby w pełni zadowoleni z wypełnienia celu. Sprawy skomplikował im jednak Afimico Pululu. Napastnik w 63 minucie zupełnie niepotrzebnie zaatakował rywala na jego połowie, gdy ten spokojnie rozgrywał piłkę. Chciał odebrać mu piłkę, ale zrobił to na tyle pechowo, że nadepnął na jego staw skokowy. Sędzia po raz kolejny podszedł do monitora VAR i po chwili pokazaną snajperowi wcześniej żółtą kartkę zamienił na czerwoną. Jaga przez pół godziny musiała grać w osłabieniu.
AZ Alkmaar walczył do końca o zwycięstwo, ponieważ zdobycie trzech punktów zapewniałoby mu wejście do TOP 8, czyli występ w 1/8 finału bez potrzeby gry w play offie. Gospodarze byli więc mocno zmotywowani, ruszyli do ataku, a Sławomir Abramowicz musiał być niezwykle czujny w bramce. Choć czas upływał bardzo powoli, Jagiellonia utrzymała czyste konto. Ekipa Adriana Siemieńca zakończyła fazę ligową Ligi Konferencji na 17. miejscu, z dziewięcioma punktami.
Kacper Janoszka
◼ AZ Alkmaar – Jagiellonia Białystok 0:0
AZ: Owusu-Oduro – de Wit, Goes (88. Dijkstra), Penetra, Chavez Garcia (68. Sin) – Koopmeiners (88. Zeefuik), Mijnans, Smit – Patati (60. Daal), Parrott, Jensen (88. Sadiq). Trener Maarten MARTENS.
JAGIELLONIA: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Stojinović (4. Kobayashi), Wdowik – Flach, Romanczuk, Imaz (76. Rallis) – Pozo (69. Mazurek), Pululu, Pietuszewski. Trener Adrian SIEMIENIEC.
Sędziował Stefan Ebner (Austria). Widzów 13017. Żółte kartki: Chavez Garcia, Parrott, Goes, Jensen – Romanczuk. Czerwona kartka - Pululu (63. faul).
