Bez cienia wątpliwości
Hokeiści z Sosnowca mierzą wysoko. Jak bardzo? Przekonamy się po najbliższym weekendzie.
Aron Chmielewski (z lewej) miał powody do radości po kolejnym meczu z GieKSą. Fot. Press Focus
TAURON HOKEJ LIGA
Śpiewy, długie wiwaty oraz oklaski na stojąco – tak żegnali fani ECB Zagłębia Sosnowiec swoich ulubieńców, którzy rozbili GKS Katowice. Gospodarze nie pozostawili cienia wątpliwości, który zespół był lepszy. Hokeiści z Sosnowca mierzą wysoko. Jak bardzo? Przekonamy się po najbliższym weekendzie. Niemniej już teraz zasłużyli na słowa uznania. A GieKSa? Sztab szkoleniowy oraz hokeiści mają czas na przemyślenia, bo w piątek kolejna ważna potyczka, tym razem w Satelicie z Unią Oświęcim.
Nie było większych przetasowań w składach obu drużyn. Jedynie w zespole przyjezdnych miejsce Jespera Eliassona między słupkami zajął Micha Kieler, który jest wychowankiem... sosnowieckiego klubu. Niby dwa mecze w krótkim odstępie czasowym, ale jakże inny scenariusz! W miniony piątek, kiedy Zagłębie wygrało u siebie3:0, długo musieliśmy czekać na pierwszą bramkę, bo aż do 34 minuty. W rewanżu zaś w pierwszej tercji oglądaliśmy cztery gole. Od początku gospodarze atakowali ze swadą, to oni dyktowali warunki na tafli. Napór był silny i w końcu Miika Roine zza bramki zagrał do Arona Chmielewskiego, a ten nie miał żadnych problemów umieszczeniem krążka w bramce. Jednak po wykluczeniu Jakuba Wanackiego gospodarze przeżywali ciężkie chwile. W końcu GieKSiarze doczekali się gola w liczebnej przewadze i wyrównali stan meczu. To jeszcze bardziej zmobilizowało gospodarzy i do szatni zjeżdżali w pełni zadowoleni. W 14 minucie Jere-Matias Alanen precyzyjnym uderzeniem posłał krążek do bramki, a niedługo później ofensywnie nastawiony obrońca Matthew Sozanski odważnie wjechał do tercji rywali i skorzystał z tego, że nikt go nie atakował, podwyższając wynik na 3:1. W tym momencie gościom można zarzucić gapiostwo, bo nawet nie próbowali zastopować akcji Kanadyjczyka. Jednak trzeba przyznać, że gra podopiecznych Matiasa Lehtonena mogła się podobać. Ich akcje była w odpowiednim tempie i z rozmachem. Prowadzenie dwoma golami było w pełni zasłużone.
W drugiej tercji gra nieco straciła na jakości, bo jedni i drudzy dość często siedzieli w boksie kar. Jednak emocji i gorących spięć pod bramkami nie brakowało. Obaj golkiperzy spisywali się bez zarzutu. Gdy wszystko zmierzało do bezbramkowego remisu, Sozanski podał do strefy neutralnej Adrianowi Gromadzkiemu, który wraz z Chmielewskim wyprowadził dwójkową akcję. Oddał krążek „Chmielowi”, liderowi najskuteczniejszych strzelców, który zdobył drugiego gola w tym spotkaniu. Sędziowie liniowi długo analizowali, czy przypadkiem nie było spalonego, ale ostatecznie uznali tego gola, co sprawiło, że boks gości otrzymał ostrzeżenie za nieudaną weryfikację. Gospodarze prezentowali dojrzałą, rzetelną grę i udokumentowali ją kolejnym trafieniem.
W ostatniej tercji gospodarze nie zamierzali już forsować tempa. Wszystko mieli jednak pod kontrolą i nawet w osłabieniu potrafili za sprawą Alesiego Hämäläinena podwyższyć wynik na 5:1. Jednak goście nie rezygnowali ze zmniejszenia strat i Joona Monto po raz kolejny pokonał dobrze spisującego się Niilo Halonena. Na tym jednak nie skończył się festiwal bramek. Karol Biłas, który – jak do tej pory – rozgrywa udany sezon, otrzymał krążek na niebieskiej i pomknął samotnie na bramkę GKS-u. Efekt był wiadomy, bo takich sytuacji zazwyczaj się nie marnuje.
Zagłębie w ostatnich meczach prezentują niezwykle wysoką formę. Komplet dwumeczu z GieKSą robi wrażenie, więc kolejni rywale mają prawo się obawiać konfrontacji z sosnowiecką ekipą.
Włodzimierz Sowiński
◼ ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 – Chmielewski – Roine (6:37), 1:1 – Monto – Fraszko – Verveda (10:01, w przewadze), 2:1 – Alanen – Piippnen (13:59), 3:1 – Sozanski – Vaino – Brynkus (16:52), 4:1 – Chmielewski – Gromadzki – Sozanski (39:16), 5:1 - Hämäläinen – Sirkiä (45:09, w osłabieniu), 5:2 – Monto (49:16), 6:2 – Biłas – Kaczyński – Gromadzki (57:02).
Sędziowali: Mateusz Krzywda i Marcin Majta – Michał Gerne i Kamil Wiwatowski. Widzów 2545.
ZAGŁĘBIE: Halonen; Ciura – Sozanski, Naróg – Wanacki (4), Biłas – Kotlorz, Krawczyk; Piiponen – Hämäläinen – Jokinen, Gromadzki – Roine (2) – Chmielewski, Brynkus – Alanen (2) – Sirkiä, Bernacki – Kaczyński – Sołtys (2). Trener Matias LEHTONEN.
GKS: Kieler; Lundegård – Runesson (2), Verveda – Varttinen, Hoffman – Chodor, Maciaś – Hornik; Fraszko – Pasiut – Bepierszcz (2), Wronka – Andreson – Dupuy (2), Jonasz Hofman – Monto (4) – McNulty (2), Koivussari (2) – Dawid – Michalski. Trener Jacek PŁACHTA.
Kary: Zagłębie – 12 (2 tech.) min, GKS – 14 min.
2 SEKUNDY brakowało do końca kary Wanackiego, gdy Monto wyrównał stan meczu.
26 STRZAŁÓW oddali sosnowiczanie na bramkę Kielera, goście na bramkę Zagłębia uderzali 29 razy.
43 SEKUNDY miał do końca kary Jan Sołtys, gdy Hämäläinen podwyższył wynik na 5:2.
