Bez bajerowania

Jeśli w aktualnej sytuacji klubu w trzech najbliższych meczach udałoby się nam urwać jakieś punkty, to poszedłbym na kolanach do Częstochowy – deklaruje Michał Kubisztal, trener Sośnicy Gliwice.

Radość Kobierek po sensacyjnym podboju Lubina była szalona. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

LOTTO SUPERLIGA KOBIET

Ze względu na udział reprezentacji Polski turnieju w czeskim Chebie, tempa nabrała rywalizacja o ligowe punkty. We wtorek i środę panie rozegrają 3. serię meczów, a otworzy ją spotkanie w Hali im. Adama Wójcika w Kobierzycach, gdzie o 18.00 miejscowy KPR podejmie Sośnicę Gliwice. Będzie to pierwszy występ Kobierek przed własnymi kibicami w tym sezonie.

Zastrzyk pozytywnej energii

Początek zmagań mogą zaliczyć do bardzo udanych. W 1. serii pokonały Szczypiorno Kalisz 31:21, a w minioną sobotę odniosły sensacyjne zwycięstwo 30:25 nad mistrzyniami Polski! Świetnie w tym meczu spisywała się bramce Victoria Sałtaniuk (34% obron), a w ofensywie prym wiodły Milana Szukal oraz Zuzanna Zimnicka (po 6 goli). Było to pierwsze zwycięstwo Kobierek w Lubinie od 2018 roku. - Dało nam ono mnóstwo satysfakcji i było potwierdzeniem, że ciężka praca na treningach i wzajemne zaufanie przynosi efekty – podkreślała rozgrywająca Anna Mączka, a wspomniana Zimnicka była niemal w siódmym niebie. - Otrzymałyśmy zastrzyk pozytywnej energii. Było to dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Dodało nam sporo pewności siebie i motywacji. Mam nadzieję, że uda nam się tę energię przenieść na kolejne spotkania i utrzymać ją przez cały sezon - dodawała 20-latka.

Narzucić swój styl

Obie podopieczne Herlandera Silvy odniosły się również do wtorkowego spotkania z Gliwiczankami, z którymi zmierzyły się w okresie przygotowawczym, wygrywając 32:26. - Spodziewamy się wymagającego meczu. Mocną stroną Sośnicy jest rzut z drugiej linii. Ten zespół ma zawodniczki potrafiące zagrozić rzutami z dystansu. Jest waleczny, ambitny, a kiedy złapie swój rytm, w krótkim czasie potrafi zdobyć kilka bramek i odwrócić losy spotkania. My od początku chcemy narzucić swój styl gry, swoje warunki w obronie, zagrać w niej agresywnie i nie pozwolić rywalkom na swobodne prowadzenie ataku pozycyjnego. Dzięki temu możemy zmusić je do popełniania błędów, a następnie możemy szybko wyprowadzić kontratak i zdobyć bramkę – zapowiada Zimnicka.

Sport nie jest sprawiedliwy

Trochę kokieterii jest w opiniach zawodniczek z Kobierzyc, bo to one są zdecydowanymi faworytkami, tym bardziej że ich przeciwniczki przegrały ostatnio u siebie 25:26 – prowadząc przez większą część spotkania - z drużyną, z którą Kobierki rozprawiły się na inaugurację.- Jestem zły, bo uważam, że powinniśmy wygrać z Kaliszem. Ale co zrobisz? Sport, niestety, nie jest sprawiedliwy. Wygrywa ten, kto rzuci bramkę więcej. Kalisz to zrobił. Koniec, kropka – analizuje minimalną porażkę ze Szczypiornem trener Sośnicy, Michał Kubisztal.

Gliwiczanki bardzo szybko będą miały okazję do rehabilitacji, bo już we wtorek czeka je kolejne spotkanie o punkty. Sęk w tym, że rywalem będzie bardzo silny zespół, który w weekend dokonał rzeczy wydawałoby się mało realnej – ograł pięcioma bramkami lubińskie mistrzynie Polski, w dodatku na ich parkiecie. Pokonanie go byłoby ogromną sensacją, tym bardziej że poza wicemistrzowską siódemką z Lublina i brązowym medalistą z Piotrkowa Trybunalskiego dawno nie było drużyny, która postawiłby się Miedziowym.

Zachłysną się sukcesem?

- No właśnie. Pytanie brzmi - czy Kobierki zachłysną się tym zwycięstwem, czy nie? Na dwoje babka wróżyła – zastanawia się i odpowiada trener Kubisztal. - Mamy swoje problemy. Najpierw musimy uporać się z naszymi demonami, zanim zajmiemy się punktowaniem. Zdajemy sobie sprawę, że jedziemy do „jaskini lwa” i każdy punkt przywieziony z tak trudnego terenu będzie sensacją. Nie ma się co okłamywać. Oczywiście, możemy się bajerować i opowiadać, że będziemy walczyć, mówić, że w sporcie wszystko jest możliwe i tak dalej. Jestem jednak realistą i wiem, że najbliższe trzy kolejki, a gramy kolejno z Kobierzycami, Lubinem i Lublinem, będą dla nas przede wszystkim nauką. Jeśli w aktualnej sytuacji klubu w trzech najbliższych meczach udałoby się nam urwać jakieś punkty, to poszedłbym na kolanach do Częstochowy. Sport jednak kocha niespodzianki i być może taką sprawimy...

Nikt już nie ucieknie

W perspektywie spotkań z absolutną czołówką szkoleniowiec Sośnicy zauważa drugą stronę medalu. - Możemy w tych meczach coś przećwiczyć, zgrać bardziej zespół, a także rozglądnąć się dookoła i poszukać jeszcze wolnych zawodniczek - podkreśla Michał Kubisztal, zdradzając na koniec, że po ostatnich „ucieczkach” czołowych Gliwiczanek nikt już nie zamierza czmychnąć z klubu. - Na 99 procent nic się nie zmieni. Na tę chwilę do listopada nikt nie zamierza odejść. Mam nadzieję, że wkrótce wrócą do gry kontuzjowane Katarzyna Wyrzychowska i Slive Polaszkova, co bardzo ułatwi nam życie i da alternatywę na kilku pozycjach. Obie powoli wchodzą w trening, więc myślę, że za miesiąc będą już na pełnych obrotach. Każdy organizm jest jednak inny, więc mówię – jak wrócą, będę szczęśliwy, bo miałbym już do gry całkiem rozsądną czternastkę.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Przed i w trakcie sezonu Gliwice opuściły m.in. tak solidne zawodniczki jak: litewska skrzydłowa Dominyka Androniik, rozgrywająca Karolina Mokrzka, słowacka skrzydłowa Natalia Dmytrenko, litewska rozgrywająca Gabija Pilikauskaite, czy ostatnio rozgrywająca Sandra Guziewicz. Co ciekawe, Pilikauskaite zasiliła latem szeregi Kobierek, a w odwrotnym kierunku udały się rozgrywająca Justyna Świerczek i Sofiia Holińska, które stały się czołowymi postaciami gliwickiego zespołu.

Po rozegraniu 3. serii kilka Kobierek uda się na zgrupowanie reprezentacji. Powołanie na rozpoczynające się w czwartek w Szczyrku zgrupowanie Biało-czerwonych otrzymały rozgrywające Magdalena Drażyk oraz Zuzanna Zimnicka, która po raz pierwszy weźmie udział w akcji szkoleniowej seniorskiej kadry. Na liście rezerwowej znalazła się obrotowa Zuzanna Ważna.

Z kolei powołanie do reprezentacji Ukrainy otrzymała skrzydłowa Milana Szukal, a na liście zawodniczek powołanych na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Serbii znalazły się bramkarka Marija Simić i rozgrywająca Milica Ignjatović.

Na oficjalnej stronie ZPRP zamieszczono tabelę, w której Sośnica zajmuje bezpieczne 8. miejsce z zerowym dorobkiem. - Oni w federacji już wiedzą, że anulują nam te 6 odjętych przed sezonem punktów – uśmiecha się szeroko trener Michał Kubisztal.

Inna sprawa, że na oficjalnej stronie gliwickiego klubu widnieje zdjęcie Sandry Guziewicz, której już nie ma w klubie, a sobotni mecz ze Szczypiornem Kalisz odbył się prawie o tej samej porze, co spotkanie Górnika Zabrze z Lechem Poznań na sąsiadującym z gliwicką halą stadionem zabrzańskich liderów ekstraklasy. Czy zatem dziwić może mikra (100 osób) frekwencja w obiekcie przy Sikorskiego?

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się