Berlin czeka na widowisko
W czwartek Magic i Grizzlies zagrają za naszą zachodnią granicą.
Koszykarze Memphis Grizzlies w stolicy Niemiec. Fot. Memphis Grizzlies
Przed nami dwa mecze NBA w Europie. Zespoły z Orlando i Memphis najpierw zagrają w Berlinie, a potem w Londynie. W czwartek w Uber Arena odbędzie się pierwszy w historii mecz sezonu zasadniczego w stolicy Niemiec! Dla lokalnych kibiców to będzie wydarzenie szczególne, bo w ekipie z Florydy gra Franz Wagner, lider reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów. To nie koniec, bo w składzie Orlando są też Moritz Wagner oraz Tristan da Silva, kolejni kadrowicze. Po stronie Grizzlies będzie okazja obejrzeć niesfornego Ja Moranta czy reprezentanta Hiszpanii Santi Aldamę.
Magic i Grizzlies są już w stolicy Niemiec, dotarli tam w poniedziałek po południu. – Super się cieszę na ten mecz. To takie nierealistyczne móc zagrać w Berlinie – powiedział zaraz po wylądowaniu Franz Wagner, który jest byłym zawodnikiem Alby Berlin. – W tym mieście dorastałem, grałem, chodziłem na siłownie, a teraz sprowadzam tu zespół NBA. Trudno w to uwierzyć. Dla nas z bratem to takie zamknięcie pewnego cyklu – przyznał.
Zaraz po czwartkowej potyczce oba zespoły przenoszą się na Wyspy, gdzie w niedzielę zagrają w O2 Arena w Londynie.
Tymczasem w poniedziałkową noc sporych emocji dostarczyły derby Kalifornii – w Sacramento Kings grali z Lakers. Luka Doncić zdobył aż 42 punkty, ale to nie wystarczyło, by Jeziorowcy opuszczali Golden Center z kompletem punktów. Gospodarze sensacyjny sukces zawdzięczają Malikowi Monkowi (26 punktów, 7 trójek) oraz DeMarowi DeRozanowi (32 punkty, 6 asyst). To dopiero 10. wygrana Sacramento w sezonie, zespół zajmuje przedostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej.
Lakersi na potęgę pudłowali zza łuku, trafiając tylko 8 razy na 36 prób (22 procent skuteczności)! – To jest nasz problem. Dosłownie nie potrafimy trafić rzutu – kręcił głową mocno przygnębiony trener JJ Redick. – W obronie zagraliśmy solidnie. Mieliśmy swój plan gry. Realizowaliśmy go. Dziś wieczorem był po prostu jeden z tych przypadków, kiedy nie trafialiśmy rzutów – dodawał LeBron James.
Wyniki: Cleveland - Utah 112:123, Indiana - Boston 98:96, Toronto - Philadelphia 102:115, Dallas - Brooklyn 113:105, Sacramento - LA Lakers 124:112, LA Clippers - Charlotte 117:109.
(p)
