Beniaminek wparzył z futryną
Postawa Królowej Śląska to największa niespodzianka jesieni - gdyby sezon zakończył się w grudniu, Polonia świętowałaby awans do ekstraklasy!
Jakub Arak (z przodu), Oliwier Kwiatkowski i bytomska paczka pod wodzą Łukasza Tomczyka zaskoczyli większość rywali. Fot. Stanisław Mucha
Posiłkując się paradoksem - beniaminek z Bytomia w przedłużonej (19 spotkań) jesieni zrealizował swój cel: praktycznie zapewnił sobie utrzymanie w I lidze. Brzmi to cokolwiek kuriozalnie w odniesieniu do drużyny, która zajmuje drugie miejsce w tabeli, ustępując tylko absolutnemu hegemonowi, Wiśle Kraków. Ale oddaje istotę bytomskiej „realpolitik”: nawet w nowej i okazałej siedzibie klubu przy ulicy Piłkarskiej 8 nie mogą się nadziwić, jak wysoko wylądowała drużyna prowadzona przez Łukasza Tomczyka.
Po wygraniu w czerwcu w cuglach rozgrywek II ligi w Bytomiu ostrożnie celowano w utrzymanie o klasę wyżej, tymczasem piłkarze wparowali do niej nie tylko drzwiami, ale razem z futryną: do siatki rywali trafili już w 1. minucie inauguracji (!) - w Łęcznej - a do grudnia zdobyli 34 punkty, zanotowali 10 zwycięstw, 4 remisy i ponieśli tylko 5 porażek - to iście imponujący bilans drużyny, która jeszcze 2,5 roku wcześniej rywalizowała przecież na czwartym poziomie rozgrywkowym.
Bytomianie zaskoczyli większość rywali odwagą gry, jej intensywnością, mitycznym już wysokim pressingiem. „Rozstrzelał się” Jakub Arak, ferment z przodu siali Oliwier Kwiatkowski, Konrad Andrzejczak i Lucjan Zieliński, w środku rządzili Tomasz Gajda i Mikołaj Łabojko; z 10 spotkań na sztucznym boisku w Bytomiu komplet punktów z rywali szczęśliwie zgarnęła tylko Stal Rzeszów. Do ofensywnego stylu w I lidze doszlusowała defensywa, którą w ryzach trzymali Jakub Szymański, Ołeksandr Azackij i Oskar Krzyżak. Do spółki z błyskotliwym w bramce Axelem Holewińskim zaowocowało to siedmioma meczami z czystym kontem, a mniej bramek niż 21 w całych rozgrywkach straciły tylko Wisła i Chrobry.
Oczywiście, Polonia nie uniknęła kryzysów - po zachłyśnięciu udanym startem (2 wygrane), przyszły 3 porażki pod rząd, w tym bolesne 0:5 w Łodzi z ŁKS-em, była też wrześniowo-październikowa seria 4 meczów bez wygranej. Nie można również zapomnieć, że tabela jest płaska, różnice w niej są nieznaczne - np. nad 7. miejscem oznaczającym wypadnięcie z baraży Polonia ma tylko 4 punkty przewagi, czyli dwie kolejne porażki. Ale nad pozycją spadkową bytomianie mają już 21 „oczek” zapasu i chyba tylko jakiś kataklizm mógłby sprawić, że znajdą się w kłopotach…
W Bytomiu trudno jednak będzie nie patrzeć w górę, ale przed Polonią zagadkowy okres zimowo-wiosenny. Już w II lidze o standardach pracy sztabu Łukasza Tomczyka mówiono, że jest na poziomie ekstraklasy i teraz Niebiesko-czerwoni zostali poniekąd „ofiarą” własnego sukcesu: jego główny autor został kupiony przez Raków Częstochowa, dokąd zabierze kilku kluczowych współpracowników. Przy Piłkarskiej 8 będzie więc nie tylko nowa trybuna, ale też nowa miotła, która stanie przed wyzwaniem: sprostać poprzednikowi i oczekiwaniom. Tylko - biorąc pod uwagę wszystkie bytomskie okoliczności i ograniczenia - jakie te oczekiwania będą?
Tomasz Mucha
