Bella Italia, czyli przeżyjmy to jeszcze raz!

Za nami ponad dwa tygodnie fascynujących zmagań w północnych Włoszech. Tak to wyglądało dzień po dniu.

Johannes Hoesflot Klaebo, absolutny numer jeden! Fot. Meng Yongmin/Xinhua / Press Focus

Dumna jak Lollobrigida

7 lutego (sobota)

◼ Pierwszym mistrzem został Franjo von Allmen, który najszybciej pokonał trasę zjazdu w Bormio. Później Szwajcar najlepszy okazał się także w kombinacji drużynowej i supergigancie. Tym samym został pierwszym alpejczykiem od Jeana-Claude'a Killy'ego (1968), który na stokach zdobył trzy złote medale.

◼ Z pierwszego tytułu mistrzowskiego cieszyli się również Włosi – łyżwiarka szybka Francesca Lollobrigida w dniu swoich 35. urodzin wygrała bieg na 3000 m. Potem zwyciężyła także na 5000 m. – Wiem, że Gina Lollobrigida byłaby ze mnie dumna – podkreślała zawodniczka, wspominając siostrę babci, jedną z największych gwiazd kina lat 50. i 60.

Z polskich olimpijczyków najlepiej spisała się Anna Twardosz, która zajęła 10. miejsce w konkursie skoków na normalnym obiekcie w Predazzo.

W cieniu rywalizacji na olimpijskich arenach odbywała się walka o zdrowie kilku zawodniczek. Badania wykazały obecność norowirusa w organizmach pięciu hokeistek Finlandii i Szwajcarii. Międzynarodowy Komitet Olimpijski poinformował, że nie ma podstaw do stwierdzenia stanu epidemii. Tak, na szczęście, zostało do końca imprezy.

Sporo działo się także poza obiektami sportowymi. Karol Nawrocki spotkał się z Kirsty Coventry. Nasz kraj przygotowuje się do starań o organizację letnich igrzysk w 2040 lub 2044 roku, choć w rozmowie z przewodniczącą MKOl prezydent RP „jasno podkreślił, że Polska jest gotowa ubiegać się o organizację igrzysk olimpijskich w 2036 r. i że to wspólne stanowisko Prezydenta RP i polskiego rządu”.

Klaebo po raz pierwszy

8 lutego (niedziela)

W Cortinie d'Ampezzo dramat przeżyła Lindsey Vonn. 41-letnia Amerykanka, jedna z najlepszych alpejek w historii, upadła na początku trasy zjazdu. Z dużą prędkością bezwładnie przekoziołkowała po stoku. Przez kilkanaście minut była opatrywana przez ratowników, zanim została przetransportowana helikopterem do szpitala w Treviso, gdzie przeszła dwie operacje złamanej nogi.

– Złość. Jest mi po prostu smutno. Uważam, że było mnie stać na więcej – ubolewała po odpadnięciu w ćwierćfinale slalomu giganta równoległego Aleksandra Król-Walas. Nasza snowboardzistka w swoim czwartym starcie na igrzyskach zajęła 7. miejsce. Wśród mężczyzn triumfował, po raz drugi z rzędu, Benjamin Karl. Austriak zrobił to w wieku 40 lat i 115 dni, zostając najstarszym sportowcem, który zdobył złoto na ZIO.

W Val di Fiemme w narciarskim biegu łączonym zwyciężył Johannes Hoesflot Klaebo. Norweski narciarz szósty raz w karierze stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium.

Srebro polskiego nastolatka

9 lutego (poniedziałek)

Mamy pierwszy medal! Na normalnym obiekcie w Predazzo po srebro sięgnął 19-letni skoczek narciarski Kacper Tomasiak. Bielszczanin, który po pierwszej serii zajmował ex aequo czwarte-piąte miejsce, przegrał tylko z liderem na półmetku Niemcem Philippem Raimundem. – Wierzyłem, że zdobędzie medal, mam na to świadków – przekonywał mistrz olimpijski z Sapporo 1972, Wojciech Fortuna.

Światowy internet przede wszystkim pisał jednak o łyżwiarstwie szybkim i biegu na 1000 m. Najlepsza okazała się Jutta Leerdam, która ustanowiła rekord olimpijski. Holenderka na nagłówki w mediach trafia nie tylko za sprawą sportowych sukcesów. Jest narzeczoną celebryty Jake’a Paula, a jako influencerka ma około 5 mln obserwujących.

Murem za Polą!

10 lutego (wtorek)

Dzień po srebrze Tomasiaka liczyliśmy na dobry występ drużyn mieszanych. Tymczasem nasi skoczkowie zajęli 11., przedostatnie miejsce, wyprzedzając tylko Rumunię, a na najsłabszą w polskiej ekipie Polę Bełtowską wylał się hejt – tak wielki, że w odpowiedzi inni internauci na masową skalęwzięli w obronę młodą zawodniczkę, publikując w sieci wyrazy wsparcia.

Duże nadzieje polscy kibice wiązali także z występem sztafety mieszanej w short tracku w Mediolanie, ale ta odpadła już ćwierćfinale. – Niestety, to brutalna dyscyplina – podsumował występ Biało-czerwonych Michał Niewiński, o czym jedna z naszych zawodniczek mogła się jeszcze raz przekonać pod koniec igrzysk.

W narciarskim sprincie stylem klasycznym najlepszy okazał się Klaebo. To drugie złoto Norwega na tych igrzyskach.

Norweski biathlonista Sturla Holm Laegreid tuż po zdobyciu brązowego medalu w biegu indywidualnym na 20 km, przyznał się do... zdrady. Tłumaczył, że poinformował o niej dotychczasową partnerkę tydzień wcześniej i mimo wywalczenia miejsca na olimpijskim podium nazwał ten ostatni okres „najgorszym tygodniem w życiu”. Potem zdobył jeszcze cztery krążki, ale żadnego złotego.

Medalowe odkupienie

11 lutego (środa)

Siedmiu setnych sekundy zabrakło Damianowi Żurkowi do medalu olimpijskiego. Panczenista z Tomaszowa Mazowieckiego na dystansie 1000 m był czwarty. – Niemalże idealny bieg, oprócz prostej krzyżówkowej, gdzie miałem zbyt dużą prędkość. Brakowało mi tej drugiej osoby, żeby się pościgać – przyznał Polak.

O ile liczyliśmy na dobry bieg Żurka, to mało kto spodziewał się tak udanego występu saneczkarek na torze w Cortinie d'Ampezzo. Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska, ósme po pierwszym ślizgu, w drugim pojechały świetnie i przesunęły się o dwie lokaty. Zrobiły to na... dziewięcioletnich sankach! To najlepszy wynik Biało-czerwonych od igrzysk w Sapporo w 1972 roku, gdzie w dwójkach Mirosław Więckowski i Wojciech Kubik zajęli piąte miejsce, a w jedynkach Wiesława Martyka i Halina Kanasz – ex aequo szóste.

Bieg biathlonowy na 15 km w Anterselvie wygrała Julia Simon, która mijając linię mety położyła palec na ustach w geście uciszenia krytyków. Francuzka została skazana w październiku na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu za kradzież i oszustwo. – Przede wszystkim chciałabym, żeby zostawiono mnie w spokoju. Nawet wczoraj przeczytałam kilka nieprzyjemnych rzeczy o sobie, ale myślę, że mam prawo tu być i startować. Dlatego jeszcze raz proszę zarówno media, jak i opinię publiczną: przestańcie! – zaapelowała. Simon we Włoszech zdobyła jeszcze dwa złote (sztafeta mieszana i kobiet) i srebrny medal (start wspólny na 12,5 km).

Także cztery medale, tyle że trzy złote (dwa w sztafetach i jeden w sprincie) i brązowy (bieg masowy), zdobył jej kolega z reprezentacji Quentin Fillon Maillet. Tym samym ten 33-letni biathlonista został najbardziej utytułowanym olimpijczykiem w historii Francji (5-3-1).

Zmagania rozpoczęli hokeiści – niemal sami najlepsi, bo w turnieju po raz pierwszy od 2014 roku grali zawodnicy z NHL. Niemal, bo oczywiście nie było Rosjan.

Kask (M)KOle w oczy

12 lutego (czwartek)

Z igrzysk wykluczono skeletonistę Władysława Heraskewycza, który trenował w kasku z wizerunkami ponad 20 poległych na wojnie z Rosją ukraińskich sportowców i trenerów. Zamierzał to także zrobić w trakcie zawodów. MKOl zakazał mu jednak tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza „zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach”. Do zmiany decyzji starała się go przekonać osobiście przewodnicząca MKOl, Kirsty Coventry, która czekała na niego rano na torze. Ukrainiec nie zmienił jednak zdania, co oznaczało dyskwalifikację.

– Trudno to wyrazić lub ubrać w słowa. To pustka – powiedział Heraskewycz. Coventry decyzję Ukraińca przyjęła ze łzami w oczach. – To przesłanie pamięci i nikt się z tym nie kłóci. Wyzwaniem było znalezienie rozwiązania tej sytuacji. Niestety, to się nie udało – przyznała.

Po południu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odznaczył Heraskewycza Orderem Wolności „za ofiarną służbę narodowi ukraińskiemu, obywatelską odwagę i patriotyzm w obronie ideałów wolności oraz wartości demokratycznych”. Oświadczył również, że dyskwalifikacja sportowca przeczy zasadom olimpizmu, który powinien sprzyjać pokojowi, nie agresorowi.

Nasz srebrny Władek

13 lutego (piątek)

Reprezentacja Polski ma drugi medal olimpijski we Włoszech, także srebrny. Zdobył go debiutant w igrzyskach, 23-letni Władimir Semirunnij, który w Mediolanie w łyżwiarskim wyścigu na 10000 m był drugi, za Czechem Metodejem Jilkiem. Pochodzący z rosyjskiego Jekaterynburga panczenista przyjechał do Polski we wrześniu 2023 roku. Przed rokiem w debiucie w biało-czerwonych barwach wywalczył dwa brązowe medale mistrzostw świata, a w sierpniu odebrał akt nadania polskiego obywatelstwa, co otworzyło mu możliwość startu olimpijskiego.

Semirunnij podziękował za zaufanie prezydentowi, działaczom Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, trenerom, kibicom, wszystkim, którzy mu pomogli i pomagają w realizacji marzeń w nowej ojczyźnie. – Dziękuję, że we mnie uwierzyli, to dużo dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że to dla Polski też dużo znaczy, że nie rzucam słów na wiatr. Powiedziałem, że zrobię ten medal i to zrobiłem. Mam paszport, ale kiedy jeszcze słyszę, jak mi mówią, że „jesteś nasz”, to czuję, że jestem w domu – powiedział.

Po spektakularnym występie w programie krótkim, między innymi z pierwszym od 1998 roku olimpijskim saltem w tył, Ilia Malinin prowadził, ale nie udźwignął presji w programie dowolnym. 21-letni amerykański łyżwiarz figurowy popełnił wiele błędów i spadł z podium, na... 8. lokatę. Był zdecydowanym faworytem tej konkurencji, mimo że w igrzyskach występował po raz pierwszy. Niespodziewanym złotym medalistą okazał się Kazach Michaił Szajdorow.

Trzecie złoto Klaebo. Norweg tym razem okazał się najlepszy na 10 km techniką dowolną. W Tesero było tak ciepło, że niektórzy zawodnicy nie mieli koszulek, tylko sam numer startowy.

Ilia Malinin, jeden z najbardziej efektownych, ale i przegranych sportowców włoskich igrzysk. Fot. Cheng Min/Xinhua/PressFocus

Polak tym razem brązowy

14 lutego (sobota)

Słodko-gorzki olimpijski dzień dla Polski, bo Tomasiak na skoczni znowu zadziwił świat, ale panczenista Żurek znowu o setne sekundy przegrał podium. Tomasiak, który na dużej skoczni zdobył brązowy medal, to trzeci polski skoczek, który wywalczył dwa indywidualne medale w tych samych igrzyskach. Najpierw uczynił to Adam Małysz (2002), obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego, a potem Kamil Stoch (2014). – Brązowy medal wydaje się lżejszy od srebrnego – ocenił. - Pisze historię. Jest niesamowity i nieobliczalny. Wróżymy mu bardzo dużą karierę. Teraz przyda mu się jednak trochę spokoju – powiedział o Tomasiaku wzruszony Małysz.

Z kolei dla 38-letniego Stocha był to ostatni start na igrzyskach. Trzykrotny mistrz olimpijski w skokach narciarskich na dużym obiekcie zajął 21. miejsce. To jedyny w historii Polak, który wystartował w sześciu edycjach zimowych igrzysk.

Łutu szczęścia po raz kolejny na lodowym torze w Mediolanie zabrakło Żurkowi. Na 500 m brąz przegrał o 0,09 sekundy. – Lubię startować z lepszymi od siebie, ale nie ma co gdybać. Czasem trzeba mieć trochę szczęścia. Szkoda, bo nikt nie zapamięta, że byłem dwa razy czwarty, ale ta chwila zostanie ze mną na długo – powiedział Żurek.

W tej konkurencji triumfował Jordan Stolz. 21-letni Amerykanin już przeszedł do historii, powtarzając wyczyn rodaka, Erica Heidena, z igrzysk w Lake Placid w 1980 i po 46 latach został łyżwiarzem, który wygrał olimpijską rywalizację na dwóch najkrótszych dystansach. Zapowiedział, że na tym nie koniec i mierzy w cztery złote krążki. Planu nie zrealizował, bo na 1500 m był drugi, a w biegu ze startu wspólnego czwarty.

Udanie w mekce biathlonistów, Anterselvie, zaprezentowała się Kamila Żuk. Zajęła 8. miejsce w sprincie na 7,5 km.

Na karty historii olimpijskiej wpisał się w sobotę brazylijski alpejczyk Lucas Pinheiro Braathen, który w Bormio triumfował w slalomie gigancie. Tym samym wywalczył pierwsze w dziejach zimowych igrzysk złoto nie tylko dla Brazylii, ale i Ameryki Południowej. 25-letni mistrz olimpijski przez większą część kariery reprezentował Norwegię, ale w 2023 roku w wyniku konfliktu z macierzystą federacją postanowił zakończyć karierę. Wznowił ją w 2024 roku pod flagą Brazylii, skąd pochodzi jego matka.

Kacper Tomasiak wskoczył do historii polskiego sportu. Fot. Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/PressFocus

Klaebo do historii

15 lutego (niedziela)

Alpejka Maryna Gąsienica-Daniel w swojej koronnej konkurencji – slalomie gigancie - zajęła 7. miejsce, najlepsze w karierze w historii startów olimpijskich. 31-letniej Polce do medalu zabrakło zaledwie 0,13 sek. – To naprawdę boli – przyznała.

Wygrała, podobnie jak wcześniej supergigant, Federica Brignone. Tym samym została pierwszą reprezentantką Włoch, która zdobyła w tej dyscyplinie dwa złote medale od czasu słynnego Alberto Tomby w 1988 roku. Jeszcze kilka tygodni przed igrzyskami nie miała pewności, że w nich wystąpi, bo przez prawie 10 miesięcy leczyła poważną kontuzję nogi.

Wszystko z siebie dała także 28-letnia łyżwiarka szybka Kaja Ziomek-Nogal, która na 500 m została sklasyfikowana na 6. pozycji. Do brązu zabrakło jej 0,12 sek. – Robiłam, co mogłam. Igrzyska zakończę z lekkim smutkiem i niedosytem, ale też z wielką miłością w sercu, bo na trybunach zobaczyłem wszystkich moich najbliższych – mówiła, przyznając, że potrzebuje czasu, aby w pełni zaakceptować wynik.

Z tym żadnych kłopotów nie miał natomiast Klaebo, który został pierwszym sportowcem z dziewięcioma złotymi medalami igrzysk. Norweg przeszedł do historii olimpizmu, po tym jak w Tesero triumfował z kolegami w sztafecie 4x7,5 km. 29-latek z Oslo zdobył czwarty złoty medal w igrzyskach Mediolan-Cortina.

Polska srebrna zawieja

16 lutego (poniedziałek)

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek zdobyli w Predazzo wicemistrzostwo olimpijskie w konkursie duetów w skokach narciarskich. Konkurs rozgrywany po raz pierwszy w historii w duetach (zastąpił rywalizację drużynową) miał niecodzienny przebieg, bo w trzeciej, finałowej serii rozszalała się śnieżyca. Nastąpiła przerwa, po niej skoki oddało kilku zawodników, w tym Tomasiak, ale ostatecznie jury po jego występie oraz długiej naradzie zakończyło rywalizację i uznało za końcowe wyniki po dwóch rundach. To trzeci medal Tomasiaka, który jako debiutant na igrzyskach dokonał niesamowitej rzeczy i wpisał się na karty historii nie tylko polskiego olimpizmu w wieku zaledwie 19 lat. Przed nim po trzy krążki w jednej edycji – licząc letnie i zimowe igrzyska – wywalczyły tylko ikony polskiego sportu: lekkoatletka Irena Szewińska (Tokio 1964 złoto i dwa srebra), pływaczka Otylia Jędrzejczak (Ateny 2004, złoto i dwa srebra) oraz w zimowych zmaganiach Justyna Kowalczyk (Vancouver 2010, złoto, srebro i brąz).

Do historii przeszła też amerykańska bobsleistka 41-letnia Elana Meyers-Taylor. Pięciokrotna medalistka igrzysk (w Pekinie 2022 srebrny w monobobie i brązowy w dwójce, w Pjongczangu 2018 i w Soczi 2014 srebro w dwójce, w Vancouver 2010 brąz w dwójce) i najbardziej utytułowana zawodniczka USA w tej dyscyplinie, spełniła marzenie i sięgnęła na swoich piątych igrzyskach po pierwsze złoto.

Michał Jasiczek, którego nominacja olimpijska owiana była kontrowersjami, wystartował w slalomie. W pierwotnym składzie Polskiego Związku Narciarskiego na igrzyska pojawił się Piotr Habdas, ale tę decyzję zmienił PKOl. Prezes Radosław Piesiewicz tłumaczył zamianę niewłaściwym finansowaniem. Do PKOl należało ostatnie słowo, ale PZN do tej pory nie zgadza się ze stanowiskiem tej instytucji. Dla Jasiczka były to już czwarte igrzyska. Podobnie jak większość konkurencji, w których wcześniej brał udział, tej także nie ukończył, wypadając z trasy jeszcze przed półmetkiem pierwszego zjazdu.

Złoty kombinator norweski

17 lutego (wtorek)

Norweg Jens Luraas Oftebro zdobył swój drugi złoty medal igrzysk we Włoszech w kombinacji norweskiej, tym razem w konkurencji z dużą skocznią. Do biegu ruszał z piątej pozycji, rozstrzygając wyścig zdecydowanym atakiem na ostatnim podbiegu 10-kilometrowej trasy. Wcześniej, w zawodach ze skocznią normalną, po pierwszej części konkurencji był siódmy i o złoto walczył do samej mety, pokonując dwóch rywali w samej końcówce. Dwa dni później, wraz z kolegą z reprezentacji, dołożył trzeci tytuł – po skokach zajmowali drugie miejsce, ale emocjonującej końcówce biegu Oftebro wygrał z Finem.

Na koncie Norweg ma już pięć medali, bo z Pekinu przywiózł złoto i srebro. W olimpijskiej klasyfikacji wszech czasów wyprzedza go już tylko rodak Jorgen Graabak (cztery mistrzostwa i dwa wicemistrzostwa), który rok temu zakończył karierę. – Miałem nadzieję, że kiedyś mu dorównam, ale nie spodziewałem się, że tak szybko się do niego zbliżę – stwierdził 26-latek.

Kres olimpijskiej klątwy

18 lutego (środa)

Po długiej przerwie alpejka Mikaela Shiffrin zdobyła złoty medal olimpijski. Amerykanka zdominowała oba przejazdy slalomu, ostatniej alpejskiej konkurencji igrzysk. Niekwestionowana królowa narciarstwa alpejskiego, triumfatorka 108 zawodów Pucharu Świata (71 w slalomie), czekała na taki sukces od ośmiu lat, gdy wygrała slalom gigant na igrzyskach w Pjongczangu, a od 12 lat, od igrzysk w Soczi, na złoto w slalomie. Tym samym 30-letnia Amerykanka położyła kres olimpijskiej klątwie. Cztery lata temu wróciła z Pekinu z pustymi rękami, z podupadłym morale po sześciu startach i tyluż rozczarowaniach. Pasmo porażek ciągnęło się także w Cortinie - 4. miejsce w kombinacji drużynowej i dopiero 11. pozycja w gigancie, aż do miażdżącego zwycięstwa w slalomie. – To naprawdę wielki moment. Oczywiście, medal, złoto to spełnienie marzeń. Ale w pewnym momencie w tym tygodniu po prostu powiedziałam sobie: przestań marzyć, po prostu jedź na nartach – powiedziała Shiffrin.

Swoje dalej robił Klaebo, wraz z Einarem Hedegartem, wygrał sprint drużynowy, zdobywając swój 10. złoty medal olimpijski, a piąty na trasach w Tesero. Dzięki temu Norweg awansował na drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, obejmującej zimowe i letnie igrzyska, za amerykańskim pływakiem Michaelem Phelpsem, zdobywcą 23 złotych krążków w latach 2004-16. A to jeszcze nie był koniec.

W sztafecie biathlonowej 4x6 km Anna Mąka, Kamila Żuk, Joanna Jakieła i Natalia Sidorowicz zajęły 6. miejsce, najwyższe w historii występów Biało-czerwonych w tej konkurencji w igrzyskach olimpijskich. Dumny z podopiecznych był trener Tobias Torgersen, który serdecznie wyściskał każdą z zawodniczek po zakończeniu rywalizacji. Dopatrzył się jednak błędów, których dało się uniknąć. – Było bardzo solidne, ale 12 doładowań to zbyt wiele – zaznaczył.

Włoszka Arianna Fontana po raz 14. w karierze zdobyła medal olimpijski. W rywalizacji sztafet na 3000 metrów w short tracku w Mediolanie sięgnęła z koleżankami z reprezentacji po srebro. Na olimpijski dorobek 35-letniej zawodniczki składają się trzy złote, sześć srebrnych i pięć brązowych medali. Pierwszy wywalczyła także we... Włoszech, w Turynie, mając ledwie 15 lat!

Na lodzie Kamila Sellier i Arianna Fontana. Tym razem skończyło się tylko na upadku. Fot. Chen Yichen/Xinhua/PressFocus

Wszystko przez smar

19 lutego (czwartek)

W debiutującym na igrzyskach skialpinizmie w kwalifikacjach sprintu przepadli Jan Elantkowski i Iwona Januszyk. – Bawiłem się wyśmienicie. Start był fajny, przed nim był stres, ale teraz mam odczucie czystej radości, że tu jestem, na najważniejszej sportowej imprezie – tryskał radością po nieudanym starcie Elantkowski. Z kolei na wynik Januszyk w głównej mierze złożył się źle dobry smar do nart. – Cała moja praca ostatnich lat została zniszczona jednym smarem. Jestem załamana, nie wiem, co dalej. Nie mogłam zrobić nic – powiedziała ze łzami w oczach.

Historycznymi zwycięzcami w Bormio zostali Szwajcarka Marianne Fatton i Oriol Cardona Coll. Hiszpan został dopiero drugim reprezentantem swojego kraju, który zdobył złoty medal olimpijski. Pierwszym był alpejczyk Francisco Fernandez Ochoa w... Sapporo w 1972 roku.

Drugie miejsce w narciarstwie wysokogórskim zajął Nikita Filippow i był to jedyny olimpijski medal startujących w zimowych igrzyskach we Włoszech pod neutralną flagą 13 sportowców rosyjskich. Rosjanin przyznał, że „ciężko mu było patrzeć, jak inni sportowcy mogą rywalizować w barwach swoich krajów”. Rosja nie startowała pod własną flagą w żadnych igrzyskach po 2016 roku. Najpierw z powodu problemów z dopingiem, gdyż ten proceder przybrał tam charakter systemowy, a następnie wskutek restrykcji nałożonych przez MKOl po pełnoskalowej agresji tego kraju na Ukrainę.

Rosjanin Władimir Siemirunnij zdobył srebro dla Polski. Fot. TEAM PL – Polski Komitet Olimpijski

Dramatyczny wypadek Polki

20 lutego (piątek)

Startująca w short tracku Kamila Sellier zaliczyła upadek w ćwierćfinałowym biegu na 1500 m. Polka startowała w ostatniej serii. Długo plasowała się w czołówce, jednak pod koniec biegu, gdy wyprzedzała ją Amerykanka Kristen Santos-Griswold, upadła i doznała urazu twarzy po tym, jak łyżwa rywalki skaleczyła ją w okolicy oka. Sellier opuściła lodowisko na noszach i trafiła pod opiekę służb medycznych. Choć wszystko to wyglądało niezwykle groźnie, dzień po zakończeniu igrzysk Polka opuściła szpital.

Holendrzy wygrali sztafetę na 5000 m, dzięki czemu startujący w ich drużynie Jens van ’t Wout podczas włoskich igrzysk zdobył czwarty medal, a trzeci złoty. Wcześniej wygrał indywidualnie na 1000 m i 1500 m, a na 500 m był trzeci.

Do historii naszego sportu przeszła Klaudia Adamek, która była czołową polską sprinterką, ale w 2024 roku porzuciła lekką atletykę i została bobsleistką. To pierwsza polska sportsmenka, która uczestniczyła zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach. W 2021 roku w Tokio startowała w biegu sztafetowym 4x100 metrów, natomiast teraz jako rozpychająca z prowadzącą Lindą Weiszewski wzięły udział w konkurencji bobslejowych dwójek. Na torze w Cortinie d'Ampezzo awansowały do finału, ostatecznie zajmując 18. miejsce.

Klaudia Adamek (z tyłu) – z tartanowej bieżni do lodowej rynny. Fot. SPP/SIPA USA / Press Focus

Klaebo po raz szósty

21 lutego (sobota)

Norweski narciarz skompletował olimpijskiego „Wielkiego Szlema”, zdobywając szósty złoty medal igrzysk we Włoszech, a łącznie 11. do kolekcji. Tym razem zwyciężył na 50 km. 29-letni Klaebo wygrał na trasach w Tesero wszystkie konkurencje biegowe. W klasyfikacji multimedalistów wszech czasów, obejmującej zimowe i letnie igrzyska, umocnił się na drugim miejscu. Na dodatek Norweg został pierwszym sportowcem z sześcioma złotymi medalami na jednych zimowych igrzyskach. Wcześniej dzielił rekord z amerykańskim panczenistą Erikiem Heidenem, który w 1980 roku w Lake Placid zwyciężył na pięciu dystansach indywidualnych: 500, 1000, 1500, 5000 i 10000 m.

– Ukoronowanie wszystkiego tutaj wygraną na 50 km jest czymś niewiarygodnym. W Norwegii mówimy, że jeśli chcesz stać się mężczyzną, musisz wygrać bieg na 50 km, a dzisiaj mi się to udało, więc to idealny sposób na zakończenie dwóch doskonałych, ale i szalonych tygodni – podkreślił Klaebo.

Bieg ze startu wspólnego był ostatnim na ZIO dla Natalii Czerwonki. – To jest koniec tej drogi, ale teraz śmiało mogę powiedzieć, że to koniec, którego chciałam, jaki sobie wymarzyłam. Warto było tak wiele poświęcić, żeby tu, w Mediolanie, być i to przeżyć. Stanęłam na starcie, dałam z siebie wszystko. Na trybunach jest moja rodzina, przyjaciele, kibice... Jest tak, jak miało być – podsumowała 36-letnia łyżwiarka szybka, dla której były to piąte igrzyska.

Hokejowy szczyt dla USA

22 lutego (niedziela)

Amerykańscy hokeiści zdobyli pierwszy od 46 lat złoty medal olimpijski, pokonując w finale po dogrywce Kanadę 2:1. Finał hokeja mężczyzn miał identyczny skład jak czwartkowy kobiet i zakończył się takim samym wynikiem. O zwycięstwie ekipy USA nad Kanadą, przy stanie 1:1, znów rozstrzygnął gol w dogrywce – w niedzielę bohaterem okazał się w 101 sekundzie dodatkowego czasu Jack Hughes. To był trzeci finał olimpijski z udziałem tych drużyn. W 2002 roku w Salt Lake City hokeiści spod znaku Klonowego Liścia wygrali z gospodarzami 5:2, a w 2010 w Vancouver, gdy sami byli gospodarzami, pokonali Amerykanów po dogrywce 3:2. Amerykanie na złoto olimpijskie czekali od igrzysk w Lake Placid w 1980 roku. Dokonali wtedy „Cudu na lodzie”, jak nazwano zwycięstwo gospodarzy nad reprezentacją Związku Radzieckiego.

Miłą niespodziankę ostatniego dnia sprawiła Eliza Rucka-Michałek, ósma w biegu na 50 km. – Chyba jeszcze do mnie to nie dotarło. I nawet nie mam siły mówić – przyznała na mecie 25-letnia biegaczka, która po kilkuletniej przerwie spowodowanej problemami z sercem wróciła do sportowych zmagań.

Igrzyska we Włoszech zakończyliśmy z czterema medalami, ale bez złotego. Na ten w zimowych igrzyskach czekamy od 2018 roku, czyli triumfu Kamila Stocha na dużej skoczni w Pjongczangu. To oznacza, że oczekiwanie potrwa co najmniej 12 lat – kolejna szansa w 2030 roku w Alpach Francuskich.

Opracował Grzegorz Kaczmarzyk

ZIO W LICZBACH

92 TYLE krajów, włączając w to AIN (sportowcy neutralni), wystartowało

116  W TYLU konkurencjach (w ośmiu dyscyplinach) rywalizowano o medale

2871 TYLU olimpijczyków (1533 mężczyzn i 1338 kobiet) wzięło udział w zmaganiach

9700 TYLE prezerwatyw organizatorzy na początku imprezy udostępnili sportowcom (ponoć ta partia skończyła się już po trzech dniach)

Jack Hughes dał Amerykanom upragniony tytuł. Fot. NHL

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się