Belg zrealizował plan

KOLARSTWO

Wielokrotny medalista młodzieżowych mistrzostw świata i Europy w jeździe indywidualnej na czas pokazał wielką moc! Fot. PAP / EPA

Alec Segaert (Bahrain-Victorious) po solowym ataku w końcówce wygrał 12. etap wyścigu Giro d'Italia. Liderem pozostał jego kolega z drużyny, Portugalczyk Afonso Eulalio.

Czwartkowy odcinek z Imperii do Novi Ligure (175 km) przypominał ten, na którym kolarze rywalizowali zaraz po transferze z Bułgarii. Za półmetkiem także znajdowały się bowiem największe trudności, czyli dwa podjazdy. Również wczoraj kolarze grupy Movistar, którzy mają w składzie szybkiego i do tego nieźle radzącego sobie w górach Orluisa Aulara, próbowali to wykorzystać. Podczas wspinaczek ponownie nadawali na tyle mocne tempo, żeby zostawić za czołową grupą najlepszych sprinterów i tym samym dać szansę na skuteczny finisz „swojemu” mistrzowi Wenezueli. Pierwszą część zadania, tak jak poprzednio, wykonali bezbłędnie, bo z tyłu i tym razem zostali Francuz Paul Magnier (Soudal Quick-Step) i jego wielki rywal, Włoch Jonathan Milan (Lidl-Trek). Drugiej, tej ważniejszej, jednak znowu nie udało się zrealizować...

Dlaczego? Bo gdy do mety zostały tylko 3 km i na samotny odjazd zdecydował się Segaert, nikt z zawodników hiszpańskiej ekipy nie zareagował. Inne drużyny też nie goniły 23-latka, część kolarzy w ogóle nie odnotowała ataku Belga (!), a ponieważ ten zwykle znakomicie jeździ na czas, więc świetnie radził sobie w pojedynkę, uzyskując sporą przewagę. Na tyle dużą, że nikt go nie dogonił.

– Byłem rozczarowany swoją postawą podczas wtorkowej „czasówki” (dopiero 16. miejsce – przyp. red.) i chciałem się zrehabilitować. Plan, jak to zrobić, ułożyłem dzień wcześniej wieczorem. Wszystko się dla mnie świetnie ułożyło. Było dobre tempo na podjazdach, więc sprinterzy odpadli, pozostali zawodnicy byli zmęczeni i dzięki temu w końcówce wykorzystałem swoją szansę. Wygranie etapu na Giro to coś niesamowitego – cieszył się Segaert.

Powody do zadowolenia miał także Eulalio, jego kolega z drużyny. Portugalczyk nie tylko utrzymał różową koszulkę lidera, ale wygrywając lotny sprint, powiększył przewagę nad rywalami. Teraz drugi w klasyfikacji Duńczyk Jonas Vingegaard (Visma-Lease a Bike) straci do niego 33 sekundy, a trzeci Holender Thymen Arensman (Netcompany INEOS) - 2.03.

Dzisiaj płaski odcinek z Alessandrii do Verbanii (189km) z jedyną trudnością w postaci krótkiego, ale stromego podjazdu niedaleko przed metą. Emocje gwarantowane!

(g)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się