Będziecie smażyć się w piekle
Jak pod przykrywką neutralności rosyjscy tenisiści i tak są po szyję umoczeni w wojnę Putina.
MUCHA NIE ŚPI, australijski felieton Tomasza Muchy
W piątek w Melbourne Elina Switolina tradycyjnie nie przywitała się z Dianą Sznajder przed meczem i nie podała jej ręki po meczu, który wygrała. Utytułowana Ukrainka ma bilans 10-2 z rosyjskimi tenisistkami od czasu napaści Rosji na jej kraj. Teraz tenisistka z Odessy miała dodatkowe powody, by zignorować swoją rywalkę.
We wrześniu ub. roku Władimir Putin podpisał dekret przyznający Sznajder i jej koleżance, Mirrze Andriejewej, medale Orderu za Zasługi dla Ojczyzny 1. stopnia - „za zasługi w rozwoju kultury fizycznej i sportu oraz za wieloletnią sumienną pracę”, a tak naprawdę za zdobycie przez parę srebrnego medalu w grze podwójnej na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie rywalizowały pod neutralną flagą. Teoretycznie byli do nich dopuszczeni tylko ci Rosjanie, którzy aktywnie nie wspierają wojny, która wybuchła w 2022 roku po ataku Rosji na Ukrainę. Teoretycznie.
Tymczasem Ministerstwo Młodzieży i Sportu Ukrainy informowało, że Sznajder publicznie poparła propagandystkę Kremla Margaritę Simonjan. Redaktor naczelna telewizji Russia Today wyrażała „dumę z bycia Rosjanką w obliczu trwającej wojny”. Simonjan napisała m.in., że wstydzi się tego, że Rosja nie zrobiła niczego przez osiem lat, kiedy anektowała zbrojnie Krym. 17-letnia wówczas Sznajder polubiła ten wpis.
Gdy dowiedziała się o orderze od Putina, medalistka olimpijska nie pozostawiła złudzeń światowej opinii publicznej: „To bardzo miłe, że głowa państwa doceniła nasze osiągnięcia. Mam nadzieję, że wkrótce osobiście odbiorę nagrodę” - miała powiedzieć Sznajder.
Medalistka olimpijska z Paryża Diana Sznajder ma nadzieję osobiście odebrać państwową nagrodę od Putina. Fot. PAP/EPA
Andriejewa - niestety w czwartek pokonała Elenę-Gabrielę Ruse - nie jest wcale lepsza od przyjaciółki. W 2023 roku udostępniła i polubiła niby żartobliwe posty, w których Putin wyśmiewa Ukrainę. O nałożenie sankcji na młodą gwiazdkę poprosiła wówczas ukraińska tenisistka Dajana Jastremska, ale WTA ją zignorowała.
To nie wszystko. Pod koniec listopada Sznajder i inni czołowi rosyjscy tenisiści wzięli udział w imprezie pokazowej „Trofea Północnej Palmyry” w St. Petersburgu. Northern Palmyra Trophies (NPT) finansuje Gazprom, gazowe ramię Putina, firma aktywnie wspierająca wojnę, sponsorująca m.in. bataliony ochotnicze walczące z Ukrainą.
Oficjalne turnieje ATP i WTA w Sankt Petersburgu - organizowane przez tę samą agencję Formula TX - nie odbyły się od czasu, gdy Rosja rozpoczęła szeroko zakrojoną inwazję na Ukrainę. Organizatorzy od początku przedstawiają turniej jako symbol „przezwyciężania izolacji” i narzędzie „dyplomacji sportowej”. Główna organizatorka, Natalia Kamelzon, lubi treści proputinowskie w mediach społecznościowych, prowadziła również klubowe mistrzostwa Moskwy, w których jedna drużyna wystąpiła w koszulkach armii rosyjskiej z symbolem Z. ATP i WTA milczą i nie interweniują - nie nałożyły ograniczeń, ani kar na zawodników biorących udział w NPT, zresztą współpracują z rosyjskimi działaczami tenisowymi, m.in. Kamelzon zorganizowała turniej ATP w Izraelu. Za PR imprezy w poprzednich latach odpowiadała Wiera Podguzowa, siostrzenica Putina.
W NPT obok Sznajder zagrali m.in. Daniił Miedwiediew i Karen Chaczanow - ten drugi w maju 2024 zamieścił w swoich mediach społecznościowych symbol wojskowy Rosji. Miał też napomnieć kolegę z kortu, Andrieja Rublowa, aby przestał opowiadać się za pokojem, bo Rosja musi pokazać światu swoją siłę.
Miedwiediew, były lider światowego rankingu, cynicznie tłumaczył, dlaczego nie ma żadnych wyrzutów sumienia związanych z udziałem w zawodach NPT: - Jest wiele powodów. Nie byłem w Petersburgu od 2020 roku. To jedno z najpiękniejszych miast, jeśli nie najpiękniejsze. Przygotowywałem się do turnieju tak, jakby to był Wielki Szlem, zwłaszcza do meczów singlowych z Griekspoorem i Bublikiem, ponieważ przegrałem z nimi w tym roku. Mam nadzieję, że zagram dobry tenis i że publiczność będzie się dobrze bawić - mówił mistrz US Open 2021.
Podobnie Sznajder: „Rzadko widuję moją rodzinę, rzadko jestem w domu. Moja jedyna motywacja, by grać w Petersburgu, to po prostu odwiedzić rodzinę i zagrać dobry mecz dla fanów, którzy wspierają nas przez cały rok” - bagatelizowała Rosjanka na konferencji prasowej w Melbourne.
Obok nich w St. Petersburgu zagrali Alexander Bublik i Julia Putincewa (oboje formalnie reprezentują Kazachstan) oraz bliskie koleżanki Weronika Kudiermietowa (od tego roku formalnie Uzbekistan) i Anastazja Potapova.
Już po rosyjskiej agresji Potapova paradowała na korcie w koszulce Spartaka Moskwa, a podczas turnieju w Cincinnati nie spodobało jej się, że jedna z kibicek na trybunie jest owinięta w ukraińską flagę - po interwencji sędzi fanka musiała opuścić widownię. Zaraz po turnieju NPT ogłosiła, że przyjęła… obywatelstwo Austrii. W NPT pojawił się też związany prywatnie z Potapovą 26. na świecie Tallon Griekspoor, ignorując publiczny apel ministra spraw zagranicznych Holandii, by wycofał się z wydarzenia. Rok wcześniej w turnieju zagrał Australijczyk Thanasi Kokkinakis.
- Nawet bez flagi mogą grać bez żadnych ograniczeń. Musimy o tym więcej rozmawiać. To poważny problem, ponieważ mają globalne uznanie, jednocześnie wspierając rosyjski rząd - skomentowała Ołeksandra Ołyjnikowa.
Ołyjnikowa (92. w rankingu) to ukraińska tenisistka, której wielkoszlemowy debiut odbił się w tym tygodniuszerokim echem: na największym korcie w Melbourne, Rod Laver Arena, była w 1. rundzie rywalką broniącej tytułu Madison Keys. Na konferencji prasowej na koszulce zawodniczki z Kijowa widniał napis w języku angielskim „I need your help to protect Ukrainian children and women, but I can’t talk about it here” (Potrzebuję waszej pomocy, żeby chronić ukraińskie dzieci i kobiety, ale nie mogę o tym tutaj mówić). Ukrainka udzieliła w Melbourne mnóstwa wywiadów.
Gdy była mała jej rodzina wyemigrowała do Chorwacji, ale teraz wróciła do Ukrainy, gdzie mieszka i trenuje. Dzień przed jej wylotem do Australii doszło do potężnego ataku na Kijów, jej mieszkanie trzęsło się od eksplozji - dron uderzył w budynek po drugiej stronie ulicy.
- Mój tata zgłosił się na ochotnika do wojska latem 2024 roku. I miałam takie poczucie, że powinnam tu być, na największych turniejach, żeby opowiedzieć swoją historię, bo wiem, że mogę bardzo pomóc swojemu krajowi, dzieląc się swoją historią - opowiadała wpływowemu amerykańskiemu dziennikarzowi tenisowemu Benowi Rothenbergowi. - W tej samej sytuacji znajduje się wiele dziewczyn w Ukrainie: one też czekają na swoich ojców, mężów albo braci, którzy są w wojsku. Powiedziałam sobie, że muszę tu być, żeby o tym mówić. A kiedy wychodzę na duże korty na największych turniejach, nie myślę już: „Jak mam to wygrać? Dlaczego tu jestem? Nie jestem aż tak dobra!”. Teraz mnie to nie obchodzi. To, co mnie motywuje, jest prawdopodobnie jedną z najpotężniejszych motywacji w całym tourze. Mogę grać na każdym korcie i będę to kochać dokładnie tak samo. Ale potrzebuję wielkiej areny, żeby reprezentować mój kraj, reprezentować Ukraińców i mówić ludziom, że wojna wciąż trwa i że potrzebujemy ich wsparcia i pomocy. Wykorzystam swoją szansę - także tę finansową - żeby pomagać ukraińskim żołnierzom.
25-letnia tenisistka nie może pogodzić się z decyzją, że musi występować w turniejach z zawodniczkami z Rosji. - Głęboko wierzę, że powinny zostać zdyskwalifikowane, tak jak ma to miejsce w innych sportach. To bardzo smutne, że ludzie tracą uwagę. Widzą po prostu dziewczyny grające w tenisa. Wszystko wygląda fajnie: ładne stroje, nagrywają TikToki, wrzucają posty na Instagram, wyglądają jak zwyczajne dziewczyny. A w rzeczywistości można łatwo znaleźć informacje, że wiele z nich wspiera Putina albo Łukaszenkę. Wiele z tych osób nie jest tymi ludźmi, których pokazują w telewizji czy na kortach. Za tym kryją się naprawdę straszne rzeczy. Bo ich poglądy i to, co robią, są niebezpieczne. Mam na myśli to, że one zapłaciły za drony Shahed. Wspierały to, co robi ich armia - a to nie jest w porządku. Te zawodniczki są jedną z przyczyn tego, że moje mieszkanie trzęsło się przed moim przyjazdem do Australii. A teraz jestem tutaj i widzę takie samo traktowanie mnie i ich. Ale absolutnie nie jesteśmy w tej samej sytuacji i to jest również ich odpowiedzialność - oskarżyła wprost Ołyjnikowa.
Równość, solidarność i odpowiedzialność w tenisie znaczą co innego. Wszyscy Rosjanie mogą regularnie grać w turniejach WTA i ATP, nie są z nich wykluczeni. Podczas gdy wiele dyscyplin nie dopuszcza rosyjskich i białoruskich sportowców do rywalizacji, tenis przyjął inne podejście. Gdy organizatorzy Wimbledonu wykluczyli ich z edycji 2022, All England Club spotkał się z potężną krytyką zarówno ze strony ATP, jak i WTA, a „za karę” uczestnicy turnieju nie otrzymali punktów do rankingów. Już w następnym roku Brytyjczycy musieli ponownie dopuścić Rosjan i Białorusinów.
Rosyjscy i białoruscy tenisiści oficjalnie oczywiście nie popierają działań Putina. Wywoływana regularnie do „wojennej tablicy” Aryna Sabalenka w 2020 roku - gdy na Białorusi trwały największe od lat protesty przeciwko reżimowi Łukaszenki, a ich uczestnicy byli katowani i do dziś siedzą w więzieniach - podpisała się pod listem poparcia dla dyktatora. Od lat do znudzenia powtarza, że „jest przeciwko wojnie” i gdyby mogła ją zakończyć, to by to zrobiła, ale nie ma takich mocy. Lawiruje. Nigdy nie nazwała agresora po imieniu; ot wojna to coś neutralnego, kogo obchodzi, kto ją naprawdę wywołał? Niech się już skończy, niech Ukraina odda najeźdźcy cały Donbas, jak chce Trump, wtedy Aryna, Diana i Daniił też będą happy.
- Ci ludzie mają moc, by zabrać głos - cytuje Ołyjnikową „L’Équipe”. - Nie tylko tego nie robią, ale co gorsza, wielu z nich wspiera Łukaszenkę i Putina, którzy stoją za eksplozją, która wstrząsnęła moim mieszkaniem w Kijowie. To ich wina, że mój kraj i mój naród cierpią. Oni to popierają, finansują i uczestniczą w rosyjskiej propagandzie. To przez nich niewinni cywile - kobiety i dzieci - są teraz zabijani w moim kraju. To nie do zaakceptowania. Tak naprawdę czuję się, jakbym żyła obok niebezpiecznych ludzi.
Sznajder została zapytana w Melbourne o Ołyjnikową: - Nie mam pojęcia, co ona powiedziała. Nie znam jej i nie sądzę, żeby ona znała mnie. Szczerze mówiąc, nie wiem, jaki był jej motyw. Osobiście jestem tutaj, żeby grać w tenisa, wykonywać swoją pracę, prezentować wysoki poziom gry i cieszyć się publicznością oraz atmosferą - bajdurzyła propagandystka Putina.
Obłuda tych ludzi i promujących je tenisowych władz jest obrzydliwa, ale na żadne radykalne zmiany nie ma co liczyć, zwłaszcza, że świat pod wpływem Trumpa chce znów robić interesy z Rosją, a Ukrainę uznaje za jedyną przeszkodę w zakończeniu wojny… Oprócz świadomości, kto jest kim, pozostaje chyba tylko zacytować pewną krzykliwą piosenkarkę: „będziecie smażyć się w piekle”.
