Będzie rewanż?

Polacy po tie-breaku przegrali z Bułgarią, ale zmagania grupowe zakończyli na pierwszym miejscu.

Polacy robili co mogli, by podbić piłkę. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

ME MĘŻCZYZN

To miało być hitowe starcie w grupie B, na które fani czekali od początku turnieju. W końcu przeciwko sobie stanęli Biało-czerwoni obrońcy trofeum i zwycięzcy tegorocznej Ligi Narodów oraz młodzi i ambitni Bułgarzy, współgospodarze mistrzostw Europy i wicemistrzowie świata.

Choć już przed spotkaniem wiadomo było, że nasza drużyna wygra zmagania grupowe, a ich rywale co najwyżej mogą zająć drugą pozycję  - potrzebowali zwycięstwa za trzy punkty – siatkarze nie zawiedli fanów. Stworzyli pasjonujące widowisko, pełne twardych wymian i potężnych ciosów.

Początkowo nic jednak nie zapowiadało nadchodzących emocji. Polacy, którzy na mecz wyszli z Kamilem Semeniukiem – w pierwszej szóstce zastąpił Wilfredo Leona, który ma kłopoty z kolanem, ale podobno to nic groźnego – od pierwszej piłki kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Imponowali spokojem, opanowaniem i skutecznością. Gospodarze natomiast byli całkowicie rozregulowani. Ponad 13 tysięcy kibiców na trybunach i presja mocno im ciążyły. Popełniali proste błędy. Ryzykowali, ale brakowało im regularności. Po udanej akcji fatalnie się mylili. To powodowało, że nie mogli złapać rytmu. Nawet ich lider, Aleksandar Nikołow, nie ustrzegł się pomyłek.

Biało-czerwoni z zimną krwią wykorzystywali każdy błąd przeciwników. Nadspodziewanie łatwo wygrali pierwszą partię, a w drugiej prowadzili już 15:10. Bułgarzy jednak weszli na wyższy poziom. Pobudził ich Denisław Bardarow. Nasi zawodnicy odpuścili go w ataku, skupiając się na A. Nikołowie, co okazało się błędem. Bardarow kilka razy potężnie uderzył bez bloku i jego koledzy uwierzyli, że mogą przeciwstawić się Biało-czerwonym.

Po naszej stronie zaciął się Bartłomiej Bołądź, który po raz pierwszy w turnieju nie skończył kilku kolejnych ataków i został zmieniony przez Kewina Sasaka. Bułgarzy nieoczekiwanie odrobili straty (15:15). To był decydujący moment. Przebudził się A. Nikołow, mocno wspierali go Bardarow i Alex Grozdanow. Kapitalną zmianę dał Martin Atanasow. Rozpoczęła się gra na wyniszczenie, bo nasi zawodnicy nie odpuścili. Doszło do końcówki na przewagi. Długo inicjatywa była po stronie Polaków, lecz to Bułgarzy cieszyli się ze zwycięstwa. Prowadzenie dał im Atanasow, a po chwili zablokowany został Bartłomiej Lemański.

Przez kolejne półtorej godziny kibice przeżywali huśtawkę nastrojów. Raz bliżej wygranej byli Polacy, innym razem inicjatywa była po stronie Bułgarów. Zwycięzcę wyłonił dopiero tie-break. Początkowo był on popisem A. Nikołowa, na którego nasi siatkarze nie mieli sposobu. Polacy przegrywali już 5:10, ale się nie poddali. Doprowadzili do remisu (13:13), lecz w końcówce więcej zimnej krwi zachowali rywale. W ostatniej akcji A. Nikołow zablokował Semeniuka.

Być może szansa na rewanż nastąpi bardzo szybko. Jeśli obie drużyny przejdą 1/8 finału – Polska zagra z Łotwą, a Bułgaria z Niemcami – ponownie zmierzą się w ćwierćfinale.

(mic)

◼ Polska – Bułgaria 2:3 (25:20, 29:31, 23:25, 25:19, 18:20)

POLSKA: Komenda, Fornal (15), Jakubiszak (11), Bołądź (16), Semeniuk (22), Lemański (12), Popiwczak (libero) oraz Szalpuk, Sasak (2), Firlej. Trener Nikola GRBIĆ.

BUŁGARIA: S. Nikołow (5), Asparuhow (2), I. Petkow (2), A. Nikołow (36), Bardarow (24), Grozdanow (12), Weliczkow (libero) oraz Artanasow (8), P. Petkow (2), Żelew, Palew. Trener Gianlorenzo BLENGINI.

Sędziowali: Juraj Mokry (Słowacja) i Dominga Lot (Włochy). Widzów 13186.

Przebieg meczu
I: 10:7, 15:11, 20:14, 25:20.
II: 10:4, 15:10, 20:19, 25:24, 29:31.
III: 10:6, 14:15, 18:20, 23:25.
IV: 10:9, 15:10, 20:15, 25:19.
V: 2:5, 5:10, 15:14, 18:20.
Bohater – Aleksandar NIKOŁOW.

 

POWIEDZIELI

◼ Jakub POPIWCZAK: - Bułgarzy zagrali fenomenalne spotkanie. Niesamowicie niósł ich doping kibiców. Chwała im, bo byli świetni i zasłużyli na to zwycięstwo. Ten mecz to jest dla nas nauczka. Mieliśmy dużo szans, było dużo małych rzeczy, które powinniśmy robić lepiej, które robimy lepiej. Tym razem nam nie wychodziły i to była nasza największa bolączka.

◼ Tomasz FORNAL: - Dużo walki, ale nie był to perfekcyjny mecz w naszym wykonaniu. Możemy dużo poprawić, możemy zdecydowanie lepiej grać.To był fajny mecz, dużo zdrowia nas kosztował. W drugim i trzecim secie mieliśmy prowadzenie, ale zabrakło nam cierpliwości, która nas charakteryzuje. Może było to spowodowane emocjami, pełną halą, bo w takich warunkach człowiek chce skończyć akcję za pierwszym razem.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się