Będzie „młyn”
Michał Pazdan uważa, że Wisła nie wypuści przewagi wywalczonej jesienią i awansuje, a za jej plecami do końca będzie się kotłować.
Najstarszy na boisku Michał Pazdan kilka razy uratował Wieczystą. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
Potwierdzają się słowa trenera Wisły, że po przerwie zimowej jego zespołowi będzie trudniej. Nie pojawią się większe powody do zmartwień, jeżeli w niedzielę wiślacy pokonają Znicz Pruszków. W tym meczu zagrają bez pauzującego za kartki Kacpra Dudy.
Trio w loży
Na pierwszoligowych derbach pod Wawelem pojawił się prezes PZPN Cezary Kulesza. Sternik Wisły Jarosław Królewski oglądał je w towarzystwie sponsora i głównego decydenta w Wieczystej, Wojciecha Kwietnia oraz Bogusława Cupiała – twórcy złotej ery Białej Gwiazdy w XXI wieku. Prezes lider I ligi uważa, że w piątkowym meczu było trochę szachów, a za kilka miesięcy oba zespoły spotkają się w ekstraklasie. – Transfery Wieczystej nie pozostają bez echa. To są zawodnicy, którzy przychodzą z dobrych klubów, dobrze „wyskautowani”. Muszę pogratulować Kazimierzowi Moskalowi dobrego rezultatu. Z nim zespół na pewno będzie robił progres. Wieczysta wyglądała zupełnie inaczej niż pół roku temu – zarówno jeśli chodzi o ustawienie, zmiany, fazy przejściowe, jak igrę z tyłu, rozgrywanie. To inny zespół – podkreślał Królewski.
Jop: Dużo szczęścia
Także trener Wisły pozytywnie ocenia postęp, jaki zrobił beniaminek. Po końcowym gwizdku czuł jednak niedosyt, choć było to spotkanie, w którym realny był każdy wynik. – Zwłaszcza w pierwszej połowie byliśmy lepszym zespołem, stworzyliśmy więcej sytuacji. Rywal miał swój moment po nieudanym podaniu Igbekeme, gdzie Letkiewicz uratował nas w sytuacji jeden na jeden z Villarem. Jednak Wieczysta miała naprawdę dużo szczęścia, bo mieliśmy kilka wyśmienitych sytuacji do strzelania goli – mówi Mariusz Jop. Po przerwie gospodarze za bardzo się cofnęli. Brakowało im utrzymania piłki w fazach przejściowych i wyprowadzenia z tych sytuacji ataków. Mieli jednak szanse po stałych fragmentach.
Moskal: Dwóch rannych
Opiekun gości, Kazimierz Moskal, dla którego był to kolejny w trenerskiej karierze powrót na stadion przy Reymonta, mówił z kolei o dwóch rannych. Wieczysta szanuje punkt i skupia się już na kolejnym wymagającym spotkaniu z Polonią Warszawa. Czarne Koszule w weekend wykorzystały remis Wieczystej i zrównały się z nią punktami. Na razie względny spokój ma tylko Wisła, choć nie może jej to uśpić, bo przewagę można stracić w ciągu kilku kolejek. – W tej lidze będzie się kotłować do samego końca. Będzie „młyn”. Rok temu oglądałem zmagania Wisły. My zajęliśmy trzecie miejsce w II lidze i awansowaliśmy przez baraże. Wiem, jak to jest – wspominał Michał Pazdan, kapitan Żółto-czarnych. Nie spodziewa się, aby Wisła wypuściła swoją przewagę. – Powinna to utrzymać. Zwycięstwa u siebie powinny wystarczyć do awansu. Mają doświadczony zespół i tyle jakości. Ta przewaga to nie przypadek, w rundzie jesiennej świetnie grali i dominowali rywali. W końcu Wisła ma trochę spokoju, bo wiem, że wcześniej go nie było – dodał były reprezentant Polski. – Musimy robić małe kroki do awansu. Nauczyłem się szanować drobne, małe rzeczy, jakie dzieją się wokół Wisły – stwierdził prezes Królewski.
Michał Knura
