Będzie co odrabiać

Pierwszy mecz Industrii Kielce w 1/8 finału potwierdził, że faza grupowa a play off to zupełnie inna bajka.

Gdyby wszyscy byli tak skuteczni jak Piotr Jarosiewicz, Kielczanie nie wracaliby z Segedynu na tarczy. Fot. Przemysław Strąk / Press Focus

LIGA MISTRZÓW

Gdy wybrzmiała ostatnia syrena, kamery pokazały kieleckich kibiców. Z ich twarzy – zwłaszcza licznej grupy kobiet – trudno było cokolwiek wyczytać. Jedne kręciły głowami, drugie sprawiały wrażenie zakłopotanych, a inne nieśmiało klaskały. Po chwili pod sektor podeszli zawodnicy, dziękując za doping, wystukując równomierny rytm. – Nic się nie stało – padło pewnie z niejednych ust, na pocieszenie wicemistrzów Polski, ale czy z tym stwierdzeniem trzeba się zgodzić? Chyba nie do końca, bo można było odnieść wrażenie, że wczoraj w Segedynie nie byli sobą.

Gruba kreska

Jedynie w niewielkim stopniu przypominali zespół, który do 1/8 finału przystąpił po sześciu wygranych z rzędu, z wysokiego, 3. miejsca po fazie grupowej. Rywale natomiast byli na drugim biegunie i gdyby nie udana pierwsza część sezonu, to w play offie próżno byłoby ich szukać. Ich fani już zapomnieli, kiedy wicemistrzowie Węgier zanotowali ostatnie zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Było to pod koniec listopada, więc kibice mieli prawo czuć niepokój, bo ich ulubieńcy mierzyli się z solidnym i będącym na fali rywalem. Gospodarze przeszłość postanowili jednak zamieść na osobną stertę i to, co było, odciąć grubą kreską. – Nie można patrzeć na tabelę i dorobek punktowy naszych przeciwników. To naprawdę solidny zespół. Musimy być skoncentrowani przez cały czas i nie pozwolić gospodarzom na wiele. Chcemy zbudować solidny fundament przed rewanżem – zapowiadał trener Tałant Dujszebajew, ale po wielu akcjach swoich zawodników nie miał szczęśliwej miny.

Krew na policzku

Trudno się dziwić, bo grając w nieco kombinowanym zestawieniu, Kielczanom brakowało przede wszystkim skuteczności rzutowej. Ku zaskoczeniu wielu na środku rozegrania rozpoczął Daniel Dujszebajew. To wracający po urazie mięśniowym młodszy syn trenera Industrii (brak starszego Aleksa był aż nadto widoczny) rozwiązał worek z bramkami, ale kojarzony głównie z grą w obronie hiszpański rozgrywający, już w 8 minucie opuścił boisko. Na jego policzku pojawiła się krew; konieczna więc była dezynfekcja i zalepienie rany. Dani wrócił dopiero po przerwie, dorzucił trzy bramki, ale jego koledzy – niestety – tak skuteczni nie byli. Wyjątek to Piotr Jarosiewicz, który perfekcyjnie egzekwował „siódemki”. Repertuar rzutów reprezentacyjnego lewoskrzydłowego był imponujący, a zachowując twarz pokerzysty, niemal przepraszał bramkarzy, których wręcz ośmieszał.

Mikler jak skała

Naprzeciw niego najczęściej stawał Roland Mikler, który Tobiasowi Thulinowi pozwolił wejść tylko na dwa karne. To, co między słupkami wyczyniał Węgier, było czymś ekscytującym. Ani przez moment nie było widać, że ten facet ma 41 lat. Mikler zatrzymał 16 z 37 rzutów, co przełożyło się na kapitalne 43 procent skuteczności. Przy wielu interwencjach miał sporo szczęścia, ale to przecież sprzyja lepszym. Po przeciwnej stronie dwoił się i troił Klemen Ferlin, który dwukrotnie oberwał piłką w twarz, ale otrzepywał się i grał dalej, robiąc wszystko, by gospodarze wygrali jak najniżej. Udało się, bo trzy bramki w piłce ręcznej to naprawdę niewiele. By odrobić tę stratę i awansować do ćwierćfinału, trzeba będzie jednak zagrać zdecydowanie lepiej, a przede wszystkim skuteczniej. Rewanż w Hali Legionów zaplanowano w środę, 8 kwietnia.

Marek Hajkowski

◼ OTP Bank-PICK Szeged - Industria Kielce 26:23 (11:11)

SZEGED: Mikler, Thulin - Smarason 3, Rod 3, Garciandia 3, Maczkovszek, Kukić 6, Nikolić. Toto 3, Kalarasz, Benhidi 1, Szosztarić 4/2, Jelinić 2, Bodo 1, M. Fazekas, Szilagyi. Kary: 6 min. Trener Michael APELGREN.

KIELCE: Ferlin, Morawski - Moryto 1, Maqueda 3, D. Dujszebajew 4, Monar 3, Sićko 1, Nahi 1, Karalek, Vlah 4, Olejniczak, Jarosiewicz 6/6, Kounkoud, Latosiński, Jędraszczyk, Rogulski. Kary: 6min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.

Sędziowali: Karim Gasmi i Raouf Gasmi (Francja). Widzów 5000.

Przebieg meczu: 0:1 (2), 2:2 (5), 4:3 (9), 6:5 (13), 7:7 (19), 8:8 (23), 10:8 (26), 10:10 (29), 11:11 (30), 12:11 (33), 14:13 (37), 16:15 (41), 17:17 (44), 17:18 (48), 19:19 (50), 22:21 (53), 23:22 (57), 26:23 (60).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się