Będzie bardzo ciężko

Rozmowa z Łukaszem Trałką, byłym piłkarzem m.in. Lecha, Warty, Polonii Warszawa, obecnie związanym z Akademią Lecha Poznań, ekspertem TVP Sport na Euro U-21

Po fatalnym błędzie Michała Rakoczego przegraliśmy z inaugurację MME z Gruzją. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

Polska młodzieżówka przegrała 1:2 z Gruzją. Można powiedzieć, że to smutne dopełnienie tego, co wydarzyło się we wtorek w Helsinkach, gdy dorosła kadra przegrała 1:2 z Finami?

– Wolałbym oddzielić te dwie historie, bo to przecież dwie inne drużyny. Chcieliśmy, żeby nie miało to większego przełożenia na tę młodzieżową reprezentację. Mam nadzieję, że tak było, jeżeli chodzi o przygotowania i wejście w środowy mecz z Gruzją. Myślałem, że będziemy wyglądać zdecydowanie lepiej, że poszczególni zawodnicy wezmą więcej odpowiedzialności na siebie, że będziemy grać bardziej odważnie. Niestety, przegraliśmy z zespołem, który był w naszym zasięgu.

Przygotowując się do relacji, oglądał pan mecze Gruzji. Przypatrywał się pan zawodnikom tego zespołu. Czego nam zabrakło?

– Gdybyśmy zagrali na swoim normalnym poziomie, podkreślam – normalnym, a nie najwyższym – to spotkanie z Gruzją powinniśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść. Natomiast poza niezłymi fragmentami, 10-15 minutami w pierwszej połowie i krótko po zdobyciu przez nas bramki na 1:1, było to słabe spotkanie w naszym wykonaniu.  

Rzut karny Jakuba Kałuzińskiego w 72 minucie był pierwszym naszym celnym strzałem. Później jeszcze Ariel Mosór i Michał Rakoczy zmusili bramkarza do interwencji... Trochę mało uderzeń jak na początek mistrzostw Europy. W ofensywie oprócz Mariusza Fornalczyka nie było nikogo, kto by się wyróżnił!  

– Liczyliśmy na Fornalczyka, zrobił dwie-trzy bardzo dobre akcje, rzut karny mieliśmy też po jego szarpnięciu. Natomiast Szymczak zakończył mecz bez jakiejkolwiek bramkowej sytuacji. Nie byliśmy w stanie do niego podać, obsłużyć go z przodu. Nie było Kacpra Kozłowskiego, mało pokazywał się z przodu Dominik Marczuk, czyli zabrakło piłkarzy i walorów, które ta reprezentacja ma. Nie pokazaliśmy tego z Gruzją, a szkoda, bo przecież w eliminacjach bramek w naszym wykonaniu było naprawdę sporo (24 w 10 meczach – przyp. red.).

Zastanawialiśmy się, skąd zmiana Mariusza Fornalczyka w końcówce, czyli piłkarza, który potrafił zrobić różnicę…

– … i to jeszcze w takim momencie, kiedy najlepiej wygląda. Po wejściu Kajetana Szmyta były dwie, trzy sytuacje, kiedy zagrali między sobą, było zagrożenie pod bramką przeciwnika i nagle zmiana. Nie wiem, jak to wyglądało z perspektywy ławki, ale z trybun widzieliśmy, że musimy grać z Fornalczykiem. Została przeprowadzona zmiana, następnie niefortunnie i nieodpowiedzialne zachował się rezerwowy Rakoczy. Tak się nie można zachować we własnym polu karnym! Jak nie jest się pewnym, czy istnieje zagrożenie, to wybija się piłkę na rzut rożny i jest po zabawie. Niestety, skończyło się to tak, a nie inaczej…

Za nami pierwszy mecz, ale patrząc na to, z kim przyjdzie nam zagrać w sobotę i we wtorek, trzeba powiedzieć, że Euro się dla nas już skończyło...

– Patrząc na to, kto przed nami, czyli Portugalia i Francja, trzeba mówić o zadaniu praktycznie niewykonalnym. Z drugiej strony, musimy pamiętać, że to jest sport. Do drugiego meczu drużyna ma więc podejść z nastawieniem, że trzeba wygrać, chociaż wiadomo, że będzie bardzo ciężko.

Rozmawiał w Żylinie Michał Zichlarz   

  

Łukasz Trałka. Fot. lechpoznan.pl