Będą walkowery?!
Co dalej z meczem Śląska z Wisłą? To w ostatnich dniach najczęściej zadawane pytanie w kontekście I ligi...
Trójka sędziowska odczekała 15 minut i odgwizdała koniec meczu we Wrocławiu. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus.pl
Nierozegrane spotkanie we Wrocławiu w terminarzu rozgrywek formalnie widnieje jako przełożone. Przypomnijmy, że pierwszy gwizdek arbitra Tomasza Kwiatkowskiego miał wybrzmieć o godz. 17.30 w minioną sobotę. Na trybunach pojawili się kibice Śląska, podopieczni Ante Simundży zgłosili gotowość do gry i przeprowadzili nawet przedmeczową rozgrzewkę. Był tylko jeden problem - z drugiej strony zabrakło drużyny przeciwnej.
Jarosław Królewski tym razem nie blefował i zgodnie z zapowiedziami nie wysłał drużyny na mecz, którego obejrzenie z perspektywy sektora gości uniemożliwiono sympatykom prowadzonego przez niego klubu.
- Teoretycznie przepisy są takie, że jeśli sędzia na stadionie w obecności piłkarzy gospodarzy i publiczności odgwizdał koniec meczu, to powinien być walkower dla Śląska. PZPN będzie miał nie lada zagwozdkę – mówi nam Marek Motyka, były piłkarz krakowskiego klubu oraz trener wielu zespołów.
„Tak dalej być nie może”
Z takim rozstrzygnięciem sprawy kompletnie nie zgadza się Królewski i już zapowiada, że jeśli piłkarskie władze ukarzą jego zespół, ten sięgnie po jeszcze mocniejsze karty. - Nie dopuszczamy do siebie myśli, że przegramy walkowerem. Mamy w tym temacie swoje opinie prawne – powiedział w programie „Pogadajmy o piłce”.
Prezes PZPN bardzo poważnie bierze pod uwagę ukaranie obu klubów. - Kary będą dopiero po sobotnim meczu. PZPN nie może reagować wcześniej. Ale te decyzje zabolą jeden klub i drugi – przekazał Cezary Kulesza.
- Ciekaw jestem, jak do tego podejdzie PZPN. Wisła nie pojechała na mecz z pełną świadomością, aby w taki sposób zwrócić uwagę, że ta sytuacja nie może wiecznie trwać. Nie przypominam sobie, abyśmy gdziekolwiek na świecie mieli podobny przypadek. Prezes Królewski zdecydował się na taki krok, bo dotychczasowa reakcja PZPN-u była żadna. Musi dojść do konkretnych działań, bo tak dalej być nie może. Te działania za sukces będzie można uznać jedynie wtedy, gdy w końcu zapanuje normalność. Piłka jest dla kibiców i nie jest normalne, żeby kibice Wisły nie mogli zasiąść na stadionie. Wsparcie kibiców podczas meczów wyjazdowych jest ogromnie ważne. Sam pamiętam jak to zawsze człowieka niosło – wspomina Marek Motyka, kilkukrotny reprezentant Polski.
- Najprościej byłoby ukarać jednych i drugich, ale co dalej? Wszyscy by na tym tylko stracili. Śląsk zyskuje w oczach części swoich kibiców, ale tu chodzi też o sport. Pewne sprawy trzeba załatwiać inaczej – uważa Artur Derbin, w przeszłości trener m.in. Zagłębia Sosnowiec, GKS-u Tychy czy GKS-u Bełchatów.
Punkty bez znaczenia?
Wiśle Kraków zapewne trudniej byłoby zdecydować się na podjęcie tak radykalnego kroku, gdyby w tabeli nie miała sporej przewagi nad rywalami. Niemniej runda wiosenna nie jest najlepsza w ich wykonaniu. Po wygranej z absolutnym outsiderem z Tychów (3:1) przyszły trzy remisy (wszystkie po 1:1) Przewaga nad trzecią drużyną w tabeli wynosi pozornie bezpieczne dziewięć punktów, ale można sobie wyobrazić sytuację, w której zacznie ona niebezpiecznie topnieć.
- Jestem pełen podziwu dla Królewskiego, że poszedł na takie ryzyko, bo na pewno jego marzeniem na 120-lecie jest wprowadzić Wisłę do ekstraklasy. Jeżeli tych punktów jednak by zabrakło, byłoby to strasznie bolesne. Trudno sobie to nawet wyobrazić. Jednak Wisła wydaje się na tyle silna piłkarsko, że według mnie poradzi sobie nawet bez punktów z Wrocławia – uważa Motyka.
PZPN nie reagował
Artur Derbin zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Mianowicie, jak zachowa się Królewski w przypadku problemów z wejściem kibiców na inne stadiony w I lidze. Do końca sezonu Biała Gwiazda zagra jeszcze w Warszawie, Chorzowie, Opolu (tu problemów być nie powinno), Rzeszowie oraz w Bytomiu (tu z dużą dozą prawdopodobieństwa się pojawią).
- W ostatnim czasie wręcz przywykliśmy do tego, że kibice Wisły nie są wpuszczani na stadiony. PZPN nie reagował na tyle konkretnie, żeby rozwiązać to wcześniej. Wiadomo, że trzy walkowery spowodowałyby relegowanie Wisły dwie ligi niżej. Jarosław Królewski zagrał mocnymi kartami, ale nie ma mu się co dziwić, bo w którymś momencie nie wytrzymał. Od dawna walczy o to, aby jego kibice mieli takie same prawa, jak wszyscy inni. Jeżeli ktoś powiedział A, to pasowałoby powiedzieć B. Najlepszy zapewne byłby dialog, ale nie wiem, czy on jeszcze jest możliwy. Sprawa jest bardzo delikatna i daje duże polu do popisu prawnikom – dodaje nasz rozmówca.
Temat zapewne jeszcze długo będzie rozpalać emocje, nie tylko kibiców obu klubów... Wydział Dyscypliny PZPN decyzję ws. ewentualnych kar dla Śląska może podjąć w czwartek. Te o walkowerze (czy obustronnym?) mogą zapaść jeszcze szybciej.
Mariusz Rajek
