Będą uważniejsi?
Jesienią Arka poległa w starciu z GKS-em, popełniając błędy przy stałych fragmentach. Czy w Gdyni wyciągnięto odpowiednie wnioski?
26 maja 2024 - samotność przegranego. Sebastian Milewski jeszcze w koszulce Arki, której awans zabrał GKS. Krótko potem pomocnik przeniósł się do Katowic, w niedzielę wróci do Gdyni. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Jesienią Arka dowodzona przez Dawida Szwargę (fachu trenerskiego - o czym pisaliśmy - uczył się przy Bukowej, m.in. u boku Rafała Góraka) otrzymała poważną lekcję od Katowiczan, przegrywając przy Nowej Bukowej 1:4. Trener gdyńskiego klubu dobrze zapamiętał tamto spotkanie. - Powinno być dla nas nauczką, bo wszystkie bramki straciliśmy po stałych fragmentach. Jesteśmy na to uczuleni i już z Pogonią zagraliśmy w defensywie, jeśli chodzi o ten element, bardzo skutecznie. W niedzielę chcemy to kontynuować – powiedział opiekun Arki, która chce odnieść pierwsze zwycięstwo w 2026 roku. W pierwszej kolejce po zimowej przerwie pauzowała z powodu awarii prądu w Radomiu. Później pechowo zremisowała z Legią 2:2, a w poprzedni weekend przegrała 0:1 z Portowcami.
Żyjąca legenda
Plan zwyciężenia GieKSy z pewnością jest skomplikowany, ponieważ po okresie przygotowawczym ekipa Rafała Góraka punktuje bardzo dobrze. W trzech ostatnich meczach zdobyła siedem punktów, najwięcej w całej lidze razem z Jagiellonią i Lechią. Pełen podziwu dla Góraka jest Szwarga. - Jest żyjącą legendą tego klubu, a przecież raptem dwa-trzy lata temu był osobą, która w tym gronie raczej by się nie znalazła. Był mocno krytykowany z zewnątrz, także przez kibiców, ale na szczęście nie wpływało to na jego pracę. Zawsze charakteryzował się śląskim charakterem w postaci konsekwencji pracy, silnej osobowości i przekonania o swojej wartości. Dzięki temu jego historia zakończyła się happy endem – chwalił 52-latka Szwarga.
Żądza zemsty
W Arce jest chęć rewanżu nie tylko za porażkę z jesieni, ale także za przegraną z maja 2024 roku. Wówczas Gdynianie stracili szansę na bezpośredni awans, w ostatniej kolejce przegrywając z GieKSą 0:1 po bramce Adriana Błąda. To Katowiczanie zajęli drugie miejsce i dostali się do ekstraklasy. Arka spadła do baraży i na grę w elicie czekała dodatkowy rok. Z tamtego meczu w Arce wciąż gra Marc Navarro, Michał Marcjanik, Tornike Gaprindaszwili i Alassane Sidibe. Navarro na pewno nie wystąpi z powodu nadmiaru kartek. Marcjanik i Gaprindaszwili grają w większości meczów, więc z GKS-em zapewne też wyjdą na boisko. Z kolei Sidibe w tym roku jeszcze nie wyszedł na murawę.
Wśród piłkarzy GieKSy jest jeden, który też pamięta tamtą gorycz porażki sprzed dwóch lat – Sebastian Milewski wówczas grał dla Arki. Pomimo tego, że nie awansował z Gdynianami, dostał ofertę ze stolicy województwa śląskiego i zmienił barwy, przy okazji otrzymując szansę gry w ekstraklasie.
(kaj)
