Będą bezlitośni
Czy Tottenham ma jakiekolwiek szanse na pokonanie rozpędzonego i niemal bezbłędnego PSG?
Mathys Tel ma być liderem w ataku Tottenhamu. Fot. IMAGO / Press Focus
Paris Saint-Germain i Tottenham ani razu nie zdobyły Superpucharu UEFA. Paryżanie raz brali udział w tym spotkaniu, gdy w 1996 roku sięgnęli po Puchar Zdobywców Pucharów. Zmierzyli się z Juventusem Turyn, który wygrał Ligę Mistrzów. Wówczas format Superpucharu był inny niż aktualnie. Grano dwumecz na stadionach obu uczestników rywalizacji. PSG przegrało u siebie aż 1:6, a na wyjeździe 1:3. W jedenastce ze stolicy Francji grali wtedy tacy zawodnicy, jak świetny bramkarz Bernard Lama, twardy jak skała obrońca Paul Le Guen, który potem z powodzeniem pracował jako szkoleniowiec, także PSG czy brazylijski pomocnik Rai. Bramki strzelał Panamczyk Julio Dely Valdes.
Teraz rywalizacja o Superpuchar wygląda inaczej. Zasady zmieniono w 1998 roku, gdy podjęto decyzję, że mecz o to trofeum rozgrywany będzie w Monaco na stadionie Ludwika II. Dopiero w 2013 UEFA zmieniła format rozgrywek i od tego momentu co roku gospodarz meczu jest zmieniany. Co więcej, ustalono, że mecze rozgrywane będą w mniej oczywistych miejscach. Dzięki temu Superpuchar zawitał już do Pragi, Tbilisi, Trondheim, Skopje, Tallinna, Budapesztu, Helsinek czy Warszawy w poprzednim roku, gdzie Real Madryt grał z włoską Atalantą. Tym razem PSG z Tottenhamem zagrają w Udine, na stadionie, który pomieści nieco ponad 25 tysięcy kibiców.
Mało czasu
Oczywistym faworytem rywalizacji jest PSG. Zespół Luisa Enrique w ostatnim czasie gra fenomenalnie. Wygrał Ligę Mistrzów i niedawno wziął udział w Klubowych Mistrzostwach Świata. Wydawało się, że paryżanie pewnie zmierzają po tytuł podczas zmagań w USA, ale niespodziewanie w finale zostali pokonani przez Chelsea (0:3). Nie zmienia to faktu, że PSG jest nieprawdopodobnie silne. Tottenham będzie musiał się napracować, żeby móc mierzyć się z nim na wyrównanym poziomie. Promykiem nadziei dla zespołu z Londynu jest dramatycznie krótka przerwa paryżan. Finałowy mecz z Chelsea rozegrany został 13 lipca. Wtedy zakończyły się rozgrywki dla zespołu ze stolicy Francji, który wcześniej też nie miał przerwy. 31 maja rozegrany został przecież finał Ligi Mistrzów, po którym większość zawodników pojechała na mecze reprezentacji, a gdy wrócili, grali już w Klubowych Mistrzostwach Świata, zaczynając rywalizację 15 czerwca.
PSG miało więc mocno napięty kalendarz, mało czasu na odpoczynek i regenerację po wykańczającym sezonie. Zupełnie inaczej niż Tottenham, dla którego sezon zakończył się 25 maja po ostatniej kolejce Premier League. Wygrany finał Ligi Europy z Manchesterem United odbył się cztery dni wcześniej. Od tego momentu Spurs nie rozegrali ani jednego oficjalnego meczu, a od połowy lipca powoli przygotowują się do sezonu, rozgrywając sparingi. Ostatnio zagrali z Bayernem Monachium, z którym przegrali 0:4. Wynik zszedł jednak na drugi plan, ponieważ przed meczem potwierdzono, że James Maddison, jeden z najważniejszych piłkarzy Tottenhamu, zerwał więzadła krzyżowe kilka dni wcześniej podczas sparingu z Newcastle United i będzie wykluczony z gry na długie miesiące.
Nowy trener
Bardzo trudne zadanie stoi więc przed Thomasem Frankiem, który na początku lipca stał się nowym szkoleniowcem Tottenhamu. Wcześniej przez siedem lat prowadził Brentford, po czym dostał ofertę zastąpienia Ange Postecoglu. Jak to możliwe, że doszło do zmiany szkoleniowca, skoro Koguty w poprzednim sezonie wygrały Ligę Europy? Przypomnijmy, bo niektórzy już mogli zapomnieć, że Tottenham rzeczywiście był najlepszy w Lidze Europy, ale za to w Premier League zajął 17. miejsce, czyli ostatnie, które gwarantowało utrzymanie. Postecoglu musiał więc stracić pracę. Thomas Frank ma najpierw odbudować zespół, który zaliczył fatalny sezon w lidze, następnie musi wymyślić, jak poradzić sobie bez Maddisona, a na sam koniec spróbować zatuszować transfer gwiazdora, Heung-Min Sona do Los Angeles FC.
Uczymy się
Klub wyruszył latem na zakupy. Kupiono Mohammeda Kudusa z West Hamu (63,8 mln euro), Mathysa Tela z Bayernu (35 mln euro), Kevina Danso z Lens (25 mln euro), a do drużyny dołączył w końcu Luka Vusković, który wiosną 2024 roku grał w Radomiaku i już wtedy wiadome było, że gdy skończy 18 lat, to przeniesie się do Londynu. Dwaj pierwsi wymienieni to zawodnicy ofensywni. Czy będą w stanie zatuszować brak Maddisona i Sona? Sparing z Bayernem pokazał, że będzie trudno. Mathys Tel z optymizmem patrzy jednak w przyszłość. – Dużo się nauczyliśmy przez ostatnie tygodnie. Musimy tylko jeszcze ciężej pracować i będzie dobrze. Z uśmiechem patrzę w przyszłość, bo widzę, że mamy dobry zespół, mamy wsparcie klubu i kibiców. Mam w sobie pewność siebie, gdy myślę o tym, co nas czeka – stwierdził 20-letni francuski napastnik. Jego słowa mogą zostać błyskawicznie zweryfikowane, gdy tylko Tottenham wyjdzie na murawę stadionu w Udine. PSG z pewnością nie odpuści, bo w ostatnich miesiącach nie raz udowadniało, że na boisku potrafi być bezlitosne!
Kacper Janoszka
Superpuchar UEFA
Środa, 13 sierpnia, godz. 21.00◼ Paris Saint-Germain – Tottenham
Sędzia Joao Pinheiro (Portugalia). Stadion Udine
